piątek, 28 marca 2014

Rozdział 7

Piękny dzisiejszy poranek sprawił, że pierwszą godzinę w pracy poświęciłam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba, chociaż jak znów zaczęłam pisać to nie byłam wstanie dotrzeć do dramione. Jakoś spotkanie z Dyrektorką jest dosyć ważne dla mnie.
Alexix Nott myślałam o Muffliato, ale doszłam do wniosku, że jeśli stworzyłam nową Hermionę to będzie ona używała nawet nowych zaklęć. U mnie wojna trwała o wiele więcej lat niż w książce. Dziewczyna ma teraz 22 lata, więc mimo wszystko, miała więcej czasu na zgłębianie nauki.
Mildredred musisz mi wybaczyć. Zawiodłam. Myślałam dziś żeby pisać więcej i pokazać dalej spotkanie, ale musiałabym niestety rozdział dodać w późniejszym czasie. A chciałam to zrobić dziś.                Następny za tydzień.
Pozdrawiam

Równo 5 minut przed godziną 16 czarny samochód stanął pod bramą Hogwaru, gdzie czekał na nich Filch i otworzył im ją. Jadąc wolno główną alejką wiodącą pod same wrota szkoły, rozglądali się na boki. Mimo, że błonia szkoły były oczyszczone to było widać, że jest o wiele więcej przestrzeni niż przed bitwą. Jeszcze gorzej było z samym zamkiem. Wiele wieżyczek, które kiedyś istniały i stanowiły piękny obrazek w całości teraz były albo ruiną, albo ślad po nich zaniknął.
Dziewczyna zaparkowała samochód i wysiedli niego kierując się do głównego wejścia. Można było zauważyć, że nawet z zewnątrz to jedyne miejsce, które zostało naprawione. Hermiona pamiętała, że wrota zostały wręcz roztrzaskane w czasie bitwy, więc teraz była zadowolona, że choć z zewnątrz dyrektorka postanowiła zacząć naprawę.
           Wchodząc do holu również widzieli zmiany, ale najgorsza była wielka sala, której brakowało drzwi, a zniszczenia w środku były dosyć poważne. Nie było tam ani jednego stołu czy nawet krzesła. Sufit kiedyś zaczarowany teraz nie istniał i patrząc w górę widziało się zwykłe niebo. Oboje poczuli smutek, miejsce, które było ich drugim domem, było teraz nie tylko puste ale i zniszczone. Milcząc udali się do gabinetu dyrektorki
- Nowe lepsze czasy – powiedziała dziewczyna stojąc pod chimerą strzegącą wejścia do gabinetu i weszli na górę
- Dzień dobry pani dyrektor – powiedzieli równo do McGonagall siedzącej za biurkiem
- Witajcie Hermiono, Harry. Proszę usiądźcie. – usiedli, a kobieta machnięciem różdżki przywołała herbatę i ciasteczka – Harry pozwolisz, że najpierw załatwię sprawy z panną Granger dobrze? Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu oczywiście, że oboje was tu wezwałam. Pisząc do ciebie Hermiono, nie spodziewałam się pewnej sytuacji, która wynikła w piątek i dlatego zaprosiłam również Harrego. Ale najpierw chciałabym Ci dać te papiery. To są twoje dyplomy ukończenia szkoły, dokładne wyniki egzaminów. I przede wszystkim listy rekomendacyjne od tych profesorów, którzy przeżyli. Daje ci to wejście na większość uczelni.
- Dziękuję pani dyrektor. Oczywiście wspólne przybycie było nam na rękę. Dziś rano miałam zaplanowane spotkanie z Harrym i dzięki pani nawet minęło dłużej niż pewnie by było na początku.
- Cieszę się bardzo. Hermiono, nie będę udawać, że jesteś najmądrzejszą czarownicą i uczennicą od wielu lat. Dlatego bardzo ważne jest dla mnie co chcesz robić w przyszłości. Mam nadzieję oczywiście, że nie zamierzasz zostawić świata magicznego?
- Oczywiście, że nie, magia tak mną zawładnęła, że chyba bym nie potrafiła, żyć bez tego. Ale właśnie mam takie pytanie dotyczące mojej przyszłości.
- Zamieniam się w słuch
- Pani profesor, tak myślałam przez ten miesiąc od końca wojny co chciałabym robić w przyszłości. Zna pani moją sytuację rodzinną, moje życie wśród mugoli. Kocham oba te światy i nie jestem wstanie wybrać tylko tego jednego, dlatego mam pewien pomysł. Wydaje mi się, że jeszcze tego nie widziałam w naszym świecie.
- O czym taki myślałaś?
- Prawo. A dokładniej połączenie prawa czarodziejskiego i mugolskiego. Dzięki temu nie byłabym skazana tylko na jeden świat, a miałabym kontakt z obydwoma.
- To jest bardzo ciekawy pomysł. Musiałabyś podjąć naukę w obu światach, ale wierzę, że jesteś wstanie. Z tego co wiem niestety musisz poczekać rok. Dopiero w czerwcu odbędą się egzaminy na prawo czarodziejskie na uniwersytecie w Paryżu, bo jak wiesz tylko tam można studiować prawo w Europie. ale wydaje mi się, że mogłabyś pójść na przyśpieszony kurs, który zamiast sześciu lat, zająłby ci 3 lata i potem pójść na prawo mugolskie, również na 3 lata. Musiałabym się popytać, ale wydaje mi się, że to mogłabyś uczyć się wieczorowo lub zaocznie. Dzięki temu w naszym świecie już mogłabyś pracować jednocześnie studiując mugolskie. Zdaję sobie sprawę, że to długi okres nauki i będzie dosyć kosztowny. Ale to chyba nie będzie problemem dla ciebie, prawda?
- Oczywiście, że nie. Pieniądze nie grają roli jeśli tylko będę mogła spełnić marzenia. A co z tym egzaminem w czerwcu?
- W tygodniu odwiedzę ciebie i wtedy przyniosę ci dokumenty i książki. Od razu muszę ci powiedzieć, że egzamin będzie trudny i będzie to materiał z pierwszych miesięcy nauki, tylko osoby, które go zdadzą najlepiej idą na przyspieszony, reszta która zda ma możliwość pójść jedynie na normalny tok.
- Byłoby wspaniale. Nawet pani nie wie jak się cieszę z tego. Oczywiście zapraszam do siebie.
- Jak to już mamy omówione to możemy przejść do następnej sprawy. Wybacz Harry, że musiałeś czekać. Mogłabym ciebie wezwać na późniejszą godzinę ale to co mam do powiedzenie tyczy się was obojga.
- Słuchamy więc – odezwał się Harry – Nie powiem, byłem zaskoczony, prośbą o spotkanie razem z Mioną, ale widocznie to coś ważnego
- Bardzo ważne Harry. Pracujesz nad sprawą morderstwa Malfoya, zgadza się?
- Tak i jak na razie jest ciężko i niestety ale nie mogę o tym zbytnio rozmawiać. Mogę tylko powiedzieć, że nie mamy żadnego kontaktu z Narcyzą i Draco i tak naprawdę bez nich nie jesteśmy wstanie nic zrobić
- A gdybym ci powiedziała, że wiem gdzie oni są
- Jak to pani wie? Napisali do pani? Żyją i nic im nie jest? - pełno pytań padło z ust Harrego
- Tak żyją i jak ich widziałam ostatnio to mieli się dobrze
- To cudownie, chociaż jeden kłopot mniej. Chciałbym się z nimi zobaczyć. Mam kilka pytań do nich
- Harry, na to jeszcze przyjdzie czas. Rozmawiałam z Severusem na ich temat i powiedział mi jedną rzecz
- Słucham, jaka?
- Podobno jest prawdopodobieństwo, że nie wiadomo czy i oni są bezpieczni, oraz że ich skrytka została zablokowana
- Ma pani rację. Jako, że nie wiedzieliśmy co się z nim stało, mój szef podjął decyzję o zablokowaniu środków na czas śledztwa. Więc nawet jeśli będą cali i zdrowi to i tak do banku nie mają po co się wybierać. Czasami ich decyzje i pisma są dziwne i to mnie zadziwia. Ale zostało to podpisane przez ministra i nic nie można zrobić. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo to niestety też nie wiemy, czy oni będą bezpieczni. Mimo wszystko ich ojciec i inni zwolennicy zostali zamordowani w ich domu. Ale czy oni też byli na jakiejś liście tego nie wiem. Uważam, że jest małe prawdopodobieństwo aby im coś groziło, ale muszą się mieć na baczności i zamieszkać w dobrym miejscu
- Tak też myślałam. Dosyć długo rozmawiałam z Severesum. Uruchomiłam kilka kontaktów i doszłam do wniosku, że jest tylko jedna możliwość, aby niewinnym nic nie było. No właśnie i teraz o ich miejscu zamieszkania chciałabym z wami porozmawiać.
- Zamieniamy się w słuch. Choć nie wiem w czym ja mogłabym pomóc – odezwała się Hermiona
- Podsumowując całą ta sprawę: oni nie mają pieniędzy i muszą zamieszkać w bezpiecznym miejscu. Niestety teraz jest trudno o coś bezpiecznego w świecie czarodziejskim, dlatego pomyślałam, że najlepiej będzie dla nich wśród mugoli
- Co takiego? – zapytała zaskoczona Miona – Oni u mugoli? Przecież Malfoy na zawał zejdzie jak się przeniesie do mugoli, ale z drugiej strony to byłby widok – uśmiechnęła się dziewczyna
- Hermiono, potrzebuję twojej pomocy i proszę ciebie o to byś udzieliła im pomocy w postaci swojego domu – delikatnie poprosiła starsza kobieta
- To jest jakiś żart? Naprawdę? Czy wyobraża pani sobie Malfoya w domu szlamy? I to do tego w moim domu? Ja chyba śnię – zaczęła zadawać pytania dziewczyna, ale widząc tylko poważne spojrzenie McGonagall, wiedziała, że to prawda – Pani nie żartuje... Ale czy uważa pani, że w moim domu będzie bezpiecznie?
- Tak Hermiono, wiem, że to będzie idealne miejsce. Po pierwsze dlatego, że nikt nie będzie myślał, że mogli u ciebie zamieszkać. Po drugie masz dobre zabezpieczenia domu, a do tego Severus również ma zamiar coś dodać od siebie. A po trzecie masz na tyle duży dom, że to chyba nie powinien być problem. – wyliczała Minerwa – A z tego co wiem, to pogodziliście się z Draco po bitwie. Był on w zakonie więc powinniśmy sobie pomagać
- Dobrze zgadzam się, choć nie jestem zadowolona z tego i nie powiem, żebym była szczęśliwa. – dziewczyna zgodziła się po chwili wahania, wiedziała, że życie z nimi pod jednym dachem nie będzie dobre. Ale czego nie robi się dla dyrektorki. – Chyba mam zbyt dobre serce, które kiedyś mnie zgubi...
- Cieszę się Hermiono, wiedziałam, że się zgodzisz.
- Ja się zgodziłam, a co powiedzą oni
- I to jest dobre pytanie – odezwał się Harry, który był tak zszokowany, że nie mógł wydusić ani jednego słowa, przez większość czasu – czy wyobraża sobie pani Malfoya w mugolskim domu zamkniętego i przebywającego tylko z mugolami? Bo ja nie. Co więcej nawet gdyby mu obiecano miliony nie zniżył by się do tego. Wybacz Miona, że tak mówię, ale taka jest prawda – w tym momencie dziewczyna zaczęła się śmiać tak mocno, że nie była wstanie złapać oddechu – Hermi, wszystko w porządku?
- Zaraz… Poczekaj Harry… - po kilku minutach gdy udało jej się złapać oddech – Harry nie rób mi tego, jak mogłeś
- Ale co takiego zrobiłem?
- Wyobraziłam sobie Malfoya w moim domu, wśród moich przyjaciół, pracowników. W domu w którym wszędzie jest elektryczność i nowoczesność.
- Panno Granger, na rozmyślania przyjdzie czas. A ja tego czasu nie mam za dużo. Cieszę się, że się pani zgodziła i mam nadzieję, że w tym czasie gdy pan Malfoy będzie u ciebie wraz ze swoją matką to i również pan panie Potter zamieszka w posiadłości. – słychać było w głosie dyrektorki nutę wściekłości i braku cierpliwości
- Ja? Co takiego? – teraz Harry zaczął się śmiać – jeśli tylko Hermi się zgodzisz, to na własne oczy to zobaczę, ale będzie jazda. To się pośmiejemy
- Jasne, że się zgadzam. Nawet miałam cię o to poprosić. Dwójka obcych czarodziei w moim domu. To będzie ciężki okres. No dobrze pani profesor to kiedy mają przyjechać do mnie?
- Teraz, zaraz. – podeszła do kominka, wzięła garść proszku – Komnaty Severusa Snape. Severusie, już czas. Czekam na was – powiedziała to i wróciła na swoje miejsce. Nie minęła minuta jak z kominka wyszedł profesor eliksirów a za nim Narcyza i Draco.


piątek, 21 marca 2014

Rozdział 6

I przybywam z kolejnym rozdziałem. W którejś z wcześniejszych notatek wspominałam o pewnym planie na rozdział VI. Ale niestety natchnienie przyszło i kazało mi zmienić kilka rzeczy. Mam nadzieję, że na lepsze, choć niestety opóźni się spotkanie Hermiony i Draco. Do spotkania dojdzie w VIII rozdziale, co pewnie nie każdemu się spodoba.  Ale co zrobić. Nie każdy rozdział może być zabawny i ciekawy, muszą być również przejściowe i takie które będą miały swoje konsekwencje w przyszłości (co zobaczycie w VII). 
A teraz zapraszam do czytania. Następny rozdział za tydzień w weekend.
pozdrawiam



Sobotni poranek był ciężki dla Hermiony jak i jej przyjaciół. Śniadanie na kacu, choć już nie takim dużym jak po wstaniu z łóżka, bo udało jej się wlać troszkę eliksiru na kaca do dzbanka z wodą dla wszystkich towarzyszy, ale kac to kac. Na szczęście posiłek wpłynął dobrze na wszystkich, a ładna pogoda pozwoliła na zjedzenie go na tarasie. Delikatny wiatr i gorąca kawa sprawiły, że mieli znów energię do życia. Po śniadaniu, dziewczyna pokazała im siłownię, z czego panowie byli bardzo zadowolenia i już zapowiedzieli się na wspólne ćwiczenia. Sobota minęła szybko, wspólny obiad i popołudniowa herbata i każdy wrócił do siebie.
Tylko jedno nurtowało dziewczynę, pytanie przyjaciół odnośnie jej kolegów i koleżanek ze szkoły. Zastanawiali się kiedy będą mogli ich poznać. Dziewczyna wspominała im często o Harrym, Ginny i Ronie, ale jak miałaby ich przedstawić, gdy nikt nie wiedział kim ona jest tak naprawdę. Musiała podjąć decyzję i zdecydowała, że w poniedziałek powie Harremu wszystko o sobie i będzie musiała go zaprosić do siebie żeby poznał jej przyjaciół. Resztę soboty i niedzieli spędziła nad książkami i nauką animagii.
W poniedziałkowy poranek obudziła się koło 7 rano, więc postanowiła pójść pobiegać. Gdy wróciła dochodziła już 8 i nie miała za dużo czasu, szybka kąpiel, umycie włosów, potem za pomocą różdżki wysuszenie i ułożenie ich w koński ogon, delikatny makijaż i była już prawie gotowa. Jeszcze tylko odpowiedni strój. I tu zaczęły się problemy. Dziewczyna zastanawiała się co nałożyć, z jednej strony idzie na spotkanie z przyjacielem w jego domu a z drugiej spotkanie z dyrektorką. Postanowiła, że założy beżowy top, czarny żakiet, czarne spodnie, botki i torebkę. Do tego tylko kolczyki i zegarek i już była gotowa.


Po szybkim śniadaniu, wsiadła do samochodu, w GPS wpisała adres Harrego i z piskiem opon wyjechała z domu. Droga nie zajęła jej dużo czasu, mimo, że korki w centrum gdzie był apartament chłopaka były dosyć duże. Tak jak jej pisał wjechała do garażu powołując się na niego. Zaparkowała i szybko do windy na jak się dowiedziała wcześniej 8 piętro. Na piętrze tym były 3 mieszkania, zapukała w drzwi z cyferkami 46 i nawet się nie obejrzała jak była przytulana przez brata.
- Hermi, jak się za tobą stęskniłem, wchodź na salony. – mówiąc to przepuścił ją w drzwiach – mam nadzieję, że masz ochotę na kawę, bo właśnie zaparzyłem, ale może najpierw pokaże ci mieszkanie? Nawet nie wiesz, jak się cieszę z kupna go. W końcu mam moje miejsce na ziemi, tylko moje.
- Powoli Harry – uśmiechnęła się dziewczyna – mamy dużo czasu, dopiero koło 14 muszę wyjść od ciebie, żeby zdążyć do szkoły. Najpierw podaj kawę, a ja zwiedzę sobie twoje królestwo – mówiąc to, poklepała go po ramieniu i poszła przed siebie. Musiała przyznać, że apartament chłopaka był typowo męski. Dominowały szarości, granaty i czerń na szczęście pokoje były słoneczne i wszystko ze sobą współgrało. Trzy sypialnie z łazienkami, biuro, salon, kuchnia i jadalnia tworzyły miły kąt do życia, zwłaszcza dla osoby, która dużo pracowała. Wchodząc do salonu czekał na nią już Harry więc usiadła razem z nim na kanapie. W tle leciała delikatna muzyka.
- Hermiono, wspominałaś o spotkaniu w szkole. Powiedz mi po co się tam wybierasz?
- McGonagall napisała, żebym odebrała dyplom ukończenia, a że jestem samochodem, to muszę o 14 wyjść. Ale to nam wystarczy, taką mam nadzieję. Z tego co wiem ty już dawno odebrałeś swój, ale cóż musiałeś szybko mieć papiery do pracy, a ja musiałam tyle czekać
- To troszkę dziwnie
- Co jest dziwnego Harry?
- Dostałem w sobotę rano list od McGonagall i prosiła o przybycie również na 16, więc mam nadzieję, że będę mógł razem z tobą się zabrać?
- Oczywiście, ale uprzedzam kocham szybkość. Wybacz, że pytam, ale po co masz jechać?
- Tego to ja nie wiem, poprosiła o spotkanie, bez możliwości odmowy i to w sprawie służbowej. A co do szybkości to również ją kocham, chociaż co innego w samochodzie, co będzie czymś nowym, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz jechałem nim, ale latanie... to co innego, brakuje mi tych czasów. Ale Hermi opowiadaj co u ciebie? Jakie masz plany i co porabiasz teraz?
- Tak myślałam o prawie połączeniu tego czarodziejskiego z mugolskim, ale muszę się zapytać dyrektorki jak to wygląda w praktyce, a tak to cóż ostatnio spędzam jak najwięcej czasu z przyjaciółmi, którzy chcieliby ciebie poznać.
- Z chęcią się z nimi spotkam, tylko dlaczego posmutniałaś jak o tym wspomniałaś?
- Bo widzisz, jest pewna rzecz, o której ci nie mówiłam. Nikt w Hogwarcie o tym nie wie i troszkę się obawiam.
- Nie wierzę, że ty która stałaś przed obliczem Voldzia i reszty tej szalonej zgrai boisz się coś powiedzieć. Jesteś moją siostrą więc nie ma takiej rzeczy, przy której mógłbym być zły na ciebie.
- Jestem bogata
- Ja też jestem bogaty
- Nie Harry, ja jestem bogata, a ty jesteś dobrze ustawiony w życiu, mimo spadków i kasy za pokonanie. Ja oprócz kasy za pokonanie Voldzia, mam również spadek po dziadkach no i rodzice są bardzo bogaci. Mogę mieć wszystko. Co teraz myślisz o mnie? Mam nadzieję, że nie jesteś zły, że to była tajemnica.
- Miona, kochanie, oczywiście, że nie jestem na ciebie zły. I wiedziałem, że masz pieniądze. Pamiętaj, że mieszkałem u mugoli, gdzie ciotka lubiła różne marki, które widziałem też na twoich ubraniach. Zdawałem sobie z tego sprawę, ale jeśli ty nie robiłaś z tego problemu więc ja się nie wtrącałem. A zresztą nie powiesz mi że nazwisko Granger nie było mi znane od początku. Wydaje mi się, że każdy kto był w połowie mugolem wiedział, albo zdawał sobie sprawę z tego. Więc jak dla mnie wszystko jest ok. – mówiąc to wstał i przytulił dziewczynę, która wyglądała jakby miała się zaraz rozpłakać – a teraz kochanie nie płacz tylko opowiedz mi o swoich przyjaciołach, jeśli mam ich poznać to chciałbym wiedzieć kto jest kim
- Harry jesteś kochany, nawet nie wiesz jak mi łatwiej teraz. Naprawdę bałam się, że będziecie mnie postrzegać jak nie wiem np. Malfoya, który wszędzie podkreślał czego to on nie może
- Ale ty nie jesteś nim, jesteś dobrą, kochaną Hermioną, która na pierwszy plan stawia przyjaźń, a nie kto ile ma w skrytce
- Dziękuję. A jeśli chodzi o moich przyjaciół to jest ich piątka. Najstarszy jest Griffin ma 25 lat, zajmuje się finansami i wprowadził się właśnie na moją ulicę, później jest Paul, świetny chłopak i fotograf, taki typowy artysta, ale jest kochany. Celine jest śliczną blondynką, dziś wyleciała do Stanów, gdzie dostała rolę w serialu, ale wróci w tym tygodniu. No i na koniec Cambellowie Jasmin i Mark, nie wiem czy interesujesz się tenisem, ale w każdym bądź razie oboje grają zawodowo. Trudno jest opowiadać o nich, będziesz musiał ich poznać i to będzie najlepsze rozwiązanie.
- Cieszę się, że masz przyjaciół po za szkołą, ale powiedz oni wiedzą o magii?
- Nie i mam nadzieję, że nic nie wspomnisz o tym. Dlatego też tylko ty ich poznasz. Wyobrażasz sobie Rona wśród mugoli jakby miał zachować tajemnicę? Nawet wolę nie myśleć co by powiedział gdyby się tego dowiedział. Miałeś jakiś kontakt z nim? Mi napisał tylko krótką wiadomość, przez co jestem wściekła na niego
- Napisał mi jakieś głupoty, jakby nie chciał się niczym chwalić i chciał zataić wszystko. Ale za to Ginny mi napisała taki list, że nie zrozumiałem z niego niczego, tylko tyle, że chce zostać w Paryżu, bo kocha to miasto – na to zdanie oboje się uśmiechnęli
- Mi to samo napisała, czytając wiedziałam, że jest szczęśliwa, ale mam zamiar się z nią spotkać jak będzie w najbliższym czasie w Londynie czyli chyba w następny już weekend. Nie mogę się doczekać spotkania. Ale Harry my tu gadu gadu, a już jest 12. Za dwie godziny trzeba będzie się zbierać więc może pójdziemy na jakiś obiad wcześniej? Jak myślisz?
- Pomyślałem o tym i zamówiłem coś, powinni niedługo dostarczyć. Tu nie daleko jest chińska knajpka i mają naprawdę dobre jedzenie.
- To super. Harry jeśli możesz to zrób mi jakąś herbatę jeszcze dobrze?
- Jasne Miona.
Po kilku minutach dostarczono im obiad, który zjedli wspominając szkolne czasy. Po obiedzie zostało im jeszcze troszkę czasu, więc postanowili, że w Hogsmeade zajdą na kremowe, jeśli będą przed czasem. Zjechali do garażu i Harry zobaczył maleństwo dziewczyny
- Serio? Miona to twój samochód? Myślałem, że jako grzeczna, ułożona i dobra kobieta to będziesz mieć jakieś babskie auto, a to nie jest grzeczne auto to diabeł nie maszyna. Jest boski.
- To wsiadamy i pokaże ci co potrafi mój mały szatan.
Oboje wsiedli i wyjechali w stronę tunelu aportacyjnego.
- Muszę przyznać, że nieźle chodzi samochód. W ogóle nie czuje się prędkości.
- Prędkość poczujesz Harry, jak wyjedziemy na autostradę. Jak na razie jadę powoli.
- Powoli 100 km/h uważasz za powolna jazdę?
- Oczywiście daj mi kilka minut a zobaczysz co to znaczy prowadzić szatana
Droga do wioski zajęła im 2 godziny tak jak wspominała Hermiona. Udalo im się przyjechać po 15 więc zaszli do Trzech Mioteł na kremowe
- Witam Madame Rosmerto – przywitał się Harry – poprosimy 2 kremowe i coś do chrupania
- Oczywiście, zaraz podam
Miona i Harry usiedli przy jednym ze stolików. Po chwili przyniesiono im piwo i paluszki.
- Przez to wszystko nie miałam nawet czasu zapytać cię o tą całą sytuację, którą pisałeś mi w liście
- Zbytnio nie mogę ci o tym opowiadać, ale powiem ci tylko to co mogę i no oczywiście zero nazwisk, ok.?
- Poczekaj chwilę – dziewczyna wyjęła różdżkę, zrobiła lekki ruch nadgarstkiem i powiedziała - silere nos fecie*, dobra teraz możesz mówić
- Jak wiesz ciało ojca zostało znalezione w gruzach, a chłopaka i matki nigdzie nie ma. Wyobraź sobie, że zero kontaktu z nimi nie ma, nikt ich nie widział, ani nic nie słyszał. Co jest dziwne, chyba, że zostali porwani. Ale jeśli tak się stało to nic porywacze nie dostaną. Po wojnie niestety ale ich nazwisko straciło na szacunku, więc kilku aurorów doszło do wniosku, że na czas śledztwa trzeba zablokować im dojście do skrytki i nasz przełożony, a nawet sam minister się na to zgodził. Nakazał też powiadomić gobliny, że jeśli ktoś z nich się stawi do skrytki w banku, to mają wezwać odpowiednie służby. Podobno dla ich bezpieczeństwa wszystko robią.
- Zaczyna się robić ciekawie. Aż szkoda mi ich. Serio. Nie patrz tak na mnie jakbyś był zaskoczony. Nikomu nie życzę tego. Ojciec nie żyje, z nimi nie ma kontaktu, kasy nie mają i jak żyć teraz mają? I jeszcze kto zabił ich ojca i resztę osób. A wiadomo kim byli, te ciała?
- Jeszcze nie wszystkich, ale wszyscy mieli znak. Więc każdy z nich służył Lordowi.
- Nie uważasz, że to dziwne? Tyle osób w jednym miejscu?
- To jest dziwne, ale śledztwo trwa. A  teraz powinniśmy się zbierać i iść do zamku
- Masz rację. To co zbieramy się?
- Jasne
Oboje wstali i wyszli z pubu.


 *silere nos fecie- zaklęcia powodujące wyciszenie rozmowy w danym miejscu

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 5

            Witam wszystkich w tym pięknym dniu. Słońce i ciepły marzec dało mi jakiejś ochoty do wszystkiego. Dzięki temu oddaje do czytania kolejny rozdział. 
            Tak jak wspominałam ten rozdział poświęcony jest Draco :D
            Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Następny planuje wstawić za tydzień w czwartek albo piątek. Połowę mam już napisaną, ale że idzie weekend to resztę będę dokańczać w następnym.
           Mildredred, mam nadzieję, że będzie już wyłączone. Nie jestem przyzwyczajona do ustawień i nie wiem co i jak trzeba zmieniać, jeśli mi nikt nie powie. Liczę, że nie zawiedziesz się tym rozdziałem. A jeśli chodzi o auto to zawsze mi się podobały Lamborghini, ale wszędzie były dwuosobowe a mi potrzebne czteroosobowe a to znalazłam jedyne, które było boskie. Zakochałam się w nim :D
pozdrawiam


               W tym samym czasie gdy Hermiona bawiła się z przyjaciółmi, na północy Szkocji w miasteczku Hogsmeade w jednym z zaułków pojawiły się dwie postacie. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w zaułku nie było możliwości ani nigdzie wejść, a tym bardziej wyjść. Te dwie postacie musiały być czarodziejami i to jak przemierzali uliczki wskazywało, że chcą przedostać się niezauważeni. Obie miały na sobie długie czarne szaty z kapturami głęboko osadzonymi na twarz. Nikt przechodząc obok nich nie byłby wstanie powiedzieć kto kryje się pod szatą. Jedna postać była dość wysoka i smukła, a krój szaty pokazywał, że musiała to być kobieta, druga osoba zaś była bardzo wysoko, a sylwetka wskazywała na dobrze zbudowanego mężczyznę.
             Para czarodziejów próbowała dostać się do zamku. Dość szybkim krokiem dotarli do bramy Hogwartu, gdzie czekała na nich kolejna postać również odziana w czarną szatę.
- Profesorze – odezwała się jedna z postaci
- Nie tutaj, chodźcie do zamku – mężczyzna, który na nich czekał zaprowadziła ich do zamku, idąc korytarzami zbytnio nie zwracali uwagi na to co się dzieje obok nich. I mimo, że nie rozglądali się to jednak te portrety które ocalały były ciekawe kim oni są. Szli w milczeniu aż doszli do kamiennej chimery, strzegącej wejścia do gabinetu dyrektora
- Nowe lepsze czasy – powiedział mężczyzna i chimera odskoczyła ukazując im kręte schody po których weszli do gabinetu Dyrektor McGonagall
- Severusie, dziękuję, że ich przyprowadziłeś. Proszę zdejmijcie szaty i usiądźcie – Minerwa wstała i wyszła na środek pokoju mówiąc to do nich. Postacie zdjęły kaptury i okazało się, że tajemniczymi gośćmi byli Draco i Narcyza Malfoy. Gdy usiedli na fotelach przed kominkiem, na stoliczku pojawiła się herbata i ciasteczka.
- Narcyzo, Draco, cieszę się, że jesteście cali i zdrowi. Dobrze, że wysłaliście patronusa i dotarliście. Nie było mnie kilka dni, więc dopiero dzisiaj jak wróciłam Severus opowiedział mi o tym ataku na wasz dom. Muszę przyznać, że jestem zdziwiona tym wszystkim. Nie będę wam mówić, że życie wasze w czarodziejskim świecie z jednej strony będzie lepsze, łatwiejsze oczywiście jak wszystko się wyjaśni, ale z drugiej strony ten atak. To może być problem, bo Lucjusz był wysoko w kręgu, dlatego rozmawiałam dziś z Severusem nad różnymi możliwościami. Niestety oboje doszliśmy do tego samego wniosku, mimo, że małe ale jest prawdopodobieństwo, że i wy możecie być na czyjejś liście. Zginęło w dziwnych atakach wielu śmierciorzeńców i to jest zaskakujące. Dlatego podjęłam pewną decyzję.
- Decyzję, na którą ja się nie zgadzam i nie popieram – dołączył się Snape – Minerwo, mówiłem ci, że twój plan jest beznadziejny, niczego głupszego nie mogłaś wymyślić. Tego typu genialne pomysły miał ten stary piernik, ale ty?
- Sev, to jest najlepszy z najlepszych naszych pomysłów
- Nie zgadzam się. Oni się pozabijają
- Ale będą bezpieczni, bo nikt nie wpadnie na ten pomysł
- Wybaczcie, że przerwę wam tę jakże miłą i ciekawą rozmowę, ale jaki jest ten plan? – odezwał się Draco, kończąc sprzeczkę nauczycieli – Od trzech dni nie mamy dachu nad głową, więc czekam, co ma mi pani do powiedzenia
- Lepiej usiądź Draco, bo to co tu powie ta kobieta, może doprowadzić cię do zawału – powiedział Snape i zwrócił się do dyrektorki – No powiedz Minerwo, co takiego wymyśliłaś
- Narcyzo, Draco jako, że chwilowo wasza skrytka została zamknięta na czas śledztwa jak i również, że nie wiem kto stoi za atakiem, doszłam do wniosku, że musicie chwilowo zamieszkać w domu rodziny mugolskiej i nie przerywaj mi Draco – zwróciła się do chłopaka  gdy zauważyła, że ten chciał już coś powiedzieć – Nie możecie zamieszkać w części czarodziejskiej, a dom, który wam wybrałam jest na tyle duży i bezpieczny, że nic się wam nie stanie. Oczywiście tak jak mówiłam, prawdopodobieństwo, że wam coś zagraża jest małe, ale musicie się mieć na baczności
- Kogo to jest dom? – zapytał Draco
- Hermiony Granger
- Co??? No chyba pani sobie żartuje, że z nią zamieszkam, to chyba jakiś żart, prawda profesorze? – zwrócił się do Snape
- To nie żart, niestety mi też się nie podoba
- Zgadzam się – odezwała się po raz pierwszy Narcyza – Draco, wiem, że nie przepadasz za nią, ale jeśli ona się zgodziła to niech tak będzie
- Ona jeszcze nic o tym nie wie, tak przy okazji – wtrącił się Snape
- To jak niby mamy mieszkać u niej jak ona nie wie? To ja mam lepszy pomysł. Nie możemy gdzieś wyjechać do Francji albo Hiszpanii – zapytał się z nadzieją chłopak
- Niestety musicie pozostać w Londynie, muszę powiadomić też aurorów, że żyjecie bo trwają wasze poszukiwania z tego co wiem, ale to napisze tylko do Pottera
- Jeszcze tego tu brakowało, czemu akurat Potter?
- Bo to on panie Malfoy zajmuje się waszą sprawą, jutro do niego napiszę, żeby w poniedziałek razem z Hermioną do mnie przybyli. A do tego czasu pozostaniecie w komnatach Severusa. Niestety jak na razie jedynie komnaty nauczycieli są odnowione, więc to jedyne wyjście. Lepiej gdybyście nie wychodzili z jego pokoi do poniedziałku. Życzę wam miłego pobytu
            Snape wraz z Narcyzą i Draco kominkiem przenieśli się do jego komnat. Każdy z nich myślał o czymś innym, ale i tak dwie kwestie były cały czas na pierwszym miejscu: Granger i życie wśród mugoli. Narcyza od razu ich przeprosiła i poszła do pokoju, który wskazał jej Severus, a mężczyźni usiedli w saloniku nauczyciela.
Teraz trzymając szklaneczkę z Ognistą Draco zastanawiał się nad przyszłością. Oczywiście pierwsze i najważniejsze to atak i zabicie jego ojca. Ojca, którego nienawidził i posądzał za całe zło w jego życiu. Za bicie matki, znęcanie się nad nią, za jego brak miłości względem rodziny i za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad nim. Teraz po tym miesiącu bez Czarnego Pana, Draco uzmysłowił sobie, że nie chce żyć jak ojciec. Nigdy nie chciał tak naprawdę, ale obawa o życie matki zmuszała go do posłuszeństwa. Doszedł do wniosku, że to czas gdy można coś zmienić w życiu. Z jednej strony dzięki Potterowi nie został skazany, ale mimo to nazwisko Malfoy nie budziło już takie szacunku jak kiedyś. Jego ojciec miał areszt i co z tego, że nie mógł czarować, jak zostały mu ręce i słowa i bezbronna żona. Tylko dla niej pozostał w tym domu, w domu w którym pomieszkiwał sobie Czarny Pan, gdzie było tyle złych wspomnień. Cieszył się, że ojciec nie żyje, ale to jak i przez kogo zginął było zagadką. Przecież mieli najlepsze bariery  jakie tylko można było założyć a tu niespodzianka trupy w gruzach rezydencji.
Najgorsze jest to, że nie wiadomo czy i on z matką nie są zagrożeni, bo podobno z tego co czytał w Proroku kilka przypadków takich morderstw było. A teraz ten pomysł McGonagall, że mają zamieszkać u Granger, największej mugolki jaki świat widział. On wielki Malfoy z matką mają mieszkać pewnie w jakimś małym domku.
- Profesorze, dlaczego Granger? Nie możemy tutaj zostać, albo wyjechać? – zapytał się chłopak
- Tak wymyśliła Minerwa, niestety muszę jej przyznać rację, czego jej oczywiście nie przyznam. Z tego co wiem, dziewczyna ma na tyle duży dom, że mogą tam zamieszkać dodatkowe osoby i niestety, Granger jest bardzo dobrą czarownicą. Sam widziałeś ją w czasie walki. Minerwa wspominała mi, że ona, Granger i Dumbledore we trójkę zakładali bariery na jej posiadłość, więc żaden czarodziej nie będzie wstanie się tam dostać, jeśli ma złe zamiary. Na wszelki wypadek też dodam coś od siebie.
- My się pozabijamy przecież, ona mnie nienawidzi tak jak ja ją, więc wątpię żeby się zgodziła – mówiąc to wziął butelkę Ognistej i nalał dla siebie i Snape, wypijając połowę szklanki odezwał się znowu – ile to może trwać te mieszkanie z nią?
- Obawiam się, że do zakończenia sprawy. Tym bardziej, że nawet nie macie możliwości skorzystania ze skrytki, a to już jest problem. Oczywiście zawsze mogę wam pożyczyć pieniądze na ten czas. A jeśli chodzi o twoją nienawiść to nie powinieneś kłamać, przecież wiem jaki jesteś naprawdę, znałem Lucjusza bardzo dobrze i wiem jak wyglądało wasze życie. Teraz twoja kolej musisz pokazać jej jaki jesteś, a nie jaki powinieneś być wg ojca. A teraz idź do komnaty spać. Zostawiam wam komnaty do waszej dyspozycji. Mróżka będzie przynosić wam posiłki. Ja muszę wyjechać na weekend i wrócę w poniedziałek.
- Dobranoc profesorze – obaj rozeszli się do pokoi

Weekend minął im dosyć szybko i nim się spostrzegli był już poniedziałek i od rana oczekiwali na przybycie Granger i Pottera.

czwartek, 6 marca 2014

Rozdział 4

Przed Wami kolejny rozdział, nie jestem do końca zadowolona z niego, ponieważ jest przejściowy. Mam nadzieję, że się spodoba. Nie jestem zbytnio pewna jeśli chodzi o wstawianie stylizacji modowych. Ale wydaje mi się, że chyba łatwiej jest mi pokazać strój niż go opisać. Zestawów mam na szczęście około 100 i co dzień dochodzi coś nowego więc mam w czym wybierać :D
Dziękuję za miłe komentarze. Chciałam całkowicie zmienić Hermionę, to że jest bogata jest po prostu łatwiejsze dla mnie do podjęcia pewnych decyzji względem niej jako bohaterki opowiadania. Co do Draco i Narcyzy, przyznaję się, że nie mam do końca pomysłu jak to poprowadzić. Jak na razie mam pełno pomysłów i nie wiem który wybrać. 
Obiecuję jedno, że cały następny rozdział jest poświęcony właśnie Draco.
A teraz zapraszam do czytania
pozdrawiam



Następnego dnia Miona obudziła się z uśmiechem na ustach. Wiedziała, że to będzie dobry dzień, mimo padającego deszczu za oknem. Jako, że lubiła sport, zwłaszcza bieganie, zmartwiła się aurą na zewnątrz. Doszła do wniosku, że trzeba coś zmienić i zrealizować plan, który od kilku dni pojawiał się w jej umyśle. Zamówiła śniadanie, wysłała krótki sms do przyjaciół na temat piątkowego spotkania i poszła się przygotować na zakupy. Ubrała się na sportowo czarne buty i w tym samym kolorze sweter a do tego jeansy. Wzięła torbę i różdżkę, którą schowała do torebki.

Hermiona jak przystało na mądrą czarownicę zawsze nosiła ze sobą różdżkę, uważała, że nie ma znaczenia czy będzie się wśród mugoli czy w świecie czarodziejskim to ten wyjątkowy przedmiot  powinien być zawsze. Dlatego też każda torebka, kopertówka, plecak miała wszytą specjalną kieszeń.
Gdy zeszła do jadalni jajecznica, tosty i mała czarna już na nią czekały. Po posiłku wsiadła do swojego maleństwa Lamborghini i udała się w drogę do centrum handlowego po drugiej stronie Londynu. Podróż minęła jej dosyć szybko, może dlatego, że zastanawiała się co kupić.
Gdy dotarła na miejsce postanowiła, że rozpocznie zakupy od sklepu sportowego, aby później móc pomyśleć o przyjemnościach. Wchodząc do budynku zauważyła grupkę młodzieży tańczących przed telewizorami. Była ciekawa co robią i z chęcią by podeszła bliżej, ale miała przecież misję. Zaczęła rozglądać się za pracownikiem i nie minęła sekunda a już ktoś do niej podszedł

- Witamy w naszym sklepie, czy może pomóc w czymś pani?
- Witam, oczywiście. Potrzebuję sprzęt do siłowni.
- Czy coś konkretniejszego ma pani na myśli? Zastanawiała się pani co potrzebuje?
- Tak, potrzebuje 2 bieżnie, 2 orbiterki, rowerek i tak się zastanawiam, może jeszcze atlas ale wie pan taki ogólny by mi się przydał.
- To może przejdźmy do odpowiedniego działu i wybierzemy – to mówiąc sprzedawca zaprowadził ja do działu ze sprzętem, gdzie wybrali przyrządy.

            Udając się do kasy Hermiona zapytała o co chodzi z tym tańcem  przy wejściu do sklepu i okazało się, że to Xbox, a młodzież tańczyła do gry zumba, która jest połączeniem fitnessu z tańcami latynoamerykańskimi. I tak sprzedawca ją nakręcił, że pozwoliła sobie i na zakup Xboxa.
            Cały sprzęt miał być dostarczony następnego dnia z rana, co ją bardzo ucieszyło. Po wizycie w sportowym, postanowiła resztę dnia przeznaczyć na małe przyjemności modowe. Łowy okazały się wyśmienite, nowe buty, torebki i przede wszystkim kilka cieplejszych ubrań na jesień i zimę. Na zakupach minął jej cały dzień i gdy wróciła do domu to pragnęła tylko kąpieli i gorącej czekolady.      
            Następnego dnia Mionę obudził SMS. Gdy spojrzała na zegarek zobaczyła, że jest już 9:00 i ma tylko godzinę do przybycia jej nowego sprzętu. Podeszła do szafki w celu przeczytania SMS

HermiJ poniedziałek 10 może być? Adres to Edwadsstreet 1,46.
Parking jest w piwnicy, powołaj się na mnie.
Czekam i tęsknię H.P.


HarryJ jasne, że pasuje. Później mam na 16 do Hogwartu, więc damy radę.
Całuje Miona

Po szybkim prysznicu i przebraniu się zeszła na śniadanie. Kilka minut po 10:00 przyjechała dostawa, która szybko została zaniesiona na odpowiednie miejsce w skrzydle dziewczyny. Po wyjściu pracowników, z  kubkiem gorącej kawy zajęła się sprzętem i poprosiła, żeby do godziny 17 nikt jej nie przeszkadzał. Oczywiście, dzięki kilku zaklęciom, po kilkunastu minutach wszystkie sprzęty stały już gotowe i przygotowane do ćwiczeń. Również Xbox został podłączony pod telewizor.
            Dzięki temu, że wcześniej poprosiła o spokój to miała teraz czas na magię. Już w czasie bitwy zauważyła, że każdy czarodziej może istnieć tylko z różdżką, a bez niej jest jak bezbronne dziecko. Dlatego też uważała, że musi nauczyć się magii bezróżdżkowej. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że nie jest to łatwa umiejętność, ale to była Hermiona Granger, która nigdy się nie poddaje i jak powiedziała, że będzie to potrafiła to się stanie. Dlatego też 3x w tygodniu poświęcała się magii bezróżdżkowej, 2x w tygodniu animagii a w wolnych chwilach udoskonalała niewerbalną i eliksiry. Mimo, że jest pokój to nigdy nie wiadomo co może się przydać w przyszłości.   
            Jak zawsze ćwiczenia zaczęła od medytacji, bo co jest ważniejsze od wyciszenia się i skumulowania mocy od skupienia się jak nie właśnie medytacja albo też i joga, która również jej pomagała. Po kilku minutach czuła już spokój, jaki ją ogarniał i dzięki temu mogła zacząć.

- Wingardium Leviosa – krzyknęła patrząc na piłeczkę leżącą pod ścianą. Mimo, że piłeczka podniosła się może na 5 cm to i tak była bardzo zadowolona z efektu. I tak ćwiczyła do 17, kiedy to włączył się jeden z telewidzów z podglądem na schody po których wchodził lokaj Lucas. Szybko wzięła różdżkę i włączyła muzykę do jogi, przywołała butelkę z woda i wyłączyła telewizor z podglądem.
             Bycie czarownicą miało swoje plusy i minusy. Największym minusem była właśnie tajemnica. Nikt nie mógł się dowiedzieć, dlatego to co było właśnie plusem wiele zaklęć pomagających w ukryciu magii. Dom Miony był w kilka takich zaklęć wyposażony, ale tylko w jej skrzydle. Zwłaszcza schody, gdy tylko wchodził na nie ktoś kto nie jest czarodziejem włączały się „alarmy” czyli na siłowni i w sali ćwiczeń telewizor z podglądem a w sypialni dziewczyny melodia „ Do Elizy”, dzięki temu był czas na wszystko.

- Panienko, przepraszam, że przeszkadzam, ale dochodzi już 17. Pani przyjaciele będę koło 19. Więc pomyślałem, że przypomnę o tym.
- Dziękuję, już idę się szykować. Czy wszystko jest przygotowane w salonie?
- Tak. Jedzenie i napoje czekają i nawet zrobiliśmy troszkę miejsca do tańca.
- A jak pokoje?
- Każdy przygotowany, woda już stoi obok łóżka.
- Dziękuję Lucas. Mam teraz mało czasu więc już nie zejdę na dół. Mam nadzieję, że przywitasz jak coś moich przyjaciół
- Oczywiście.

Miona udała się szybko do łazienki, wzięła 30- minutową kąpiel, słuchając przy tym jazzu. Po kąpieli za pomocą magii wysuszyła włosy i zrobiła delikatne fale spinając srebrną klamrą na górze.
- Dzięki ci Merlinie za magię, co ja bym bez tego zrobiła. Mając niecałe 2 godziny, chyba nic. Kto to wymyślił tyle ćwiczyć? Co ja sobie myślałam, ale chociaż już na pół metra podniosę piłeczkę, więc jednak się opłacało. Ale dobrze, teraz mamy inne plany. Trzeba wybrać kreację. – z tymi słowami poszła do garderoby i wybrała prostą zieloną sukienkę i do tego zielone sandałki. Minimalna biżuteria dopełniła efekt.

Wyrobiła się idealnie a nawet miała jeszcze 15 minut zapasu. Zeszła na dół, żeby zobaczyć jak wszystko wygląda i była bardzo zadowolona z efektu. Wino, przekąski na zimno i na ciepło na imprezę w małym domowym gronie wystarczało. Włączyła muzykę i pozostało jedynie jej czekać. Po 19:00 byli już wszyscy, więc czas zacząć się bawić.

Często spotykali się w takim wąskim gronie, uważali, że nie trzeba im więcej osób, bo mają siebie. Ważne, że każdy był szczęśliwy. Bawili się do drugiej w nocy i oczywiście każdy nocował w jej domu, to była taka ich niepisana reguła. W każdym domu, każdy posiadał pokój albo w pojedynkę, albo jak u Cambellów pokoje były dwuosobowe. 




PS.: tak się zastanawiałam nad samochodem, jaki wybrać, żeby pasował mi do całego opowiadania a nie tylko do rozdziału nr VI, na który mam już pewną ciekawą koncepcję. Dlatego też poniżej samochód, który tak naprawdę nawet nie wiem czy jest już dostępny w salonach. Oczywiście samochód Miony jest czarny.

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 3

Witam,
przed Wami trzeci rozdział, który mam nadzieję się spodoba. Było ciężko go napisać. Niestety praca moja jest na tyle wymagająca, że rzadko znajduję czas na przyjemności. 
zapraszam do czytania

pozdrawiam




Kochana siostro,

Już początek mówił, że to list od Harrego. Jako, że oboje nie mieli rodzeństwa to zawarli pakt, że będą dla siebie jak brat i siostra, dzięki czemu Harry mógł wpisać ją jako osobę pierwszego kontaktu zarówno w świecie magicznym jak i mugolskim.
- No to ciekawe, co takiego słychać u mego braciszka – mówiąc to położyła się na szezlongu, który był jej ukochanym meblem


Wybacz, że odzywam się dopiero teraz. Minął miesiąc od naszego spotkania. Gratuluję Ci zdania egzaminów. Wiedziałem, że uda Ci się zdać je na same W.
Ten miesiąc był ciężki, pewnie czytałaś w gazetach co się ostatnio dzieje. Ile zatrzymanych i skazanych. Niestety to dopiero początek. Wiem, że nie powinienem tego pisać, ale muszę. Ostatnio zaczęło dziać się coś dziwnego, śmierciożeńcy, jakby sami siebie zabijali. Nie wiemy czy to samobójstwa czy ktoś wymierza sprawiedliwość. Już gdy byliśmy w kilku miejscach w nadziei złapania ich, okazywało się, że już nie żyli.
A dziś stało się jeszcze coś bardziej dziwniejszego. Mieliśmy nakaz złapania Lucjusza Malfoya i wyobraź sobie, jakie było nasze zdziwienie gdy przybyliśmy pod ich dom.
Nie było tam nic, tylko gruzy, żadnych barier ochronnych co jest dziwne, bo nie było nawet barier przed mugolami. Jeszcze dziwniejsze było to, gdy okazało się, że wśród gruzów było ciało Lucjusza i jeszcze kilku dawnych sługusów Voldzia, ale nie było żadnego śladu po Narcyzie i Draco. Wiesz, że Draco i jego matka zostali oczyszczeni z zarzutów po tym jak im powiedziałem, że uratowali mi życie. Byli do tego przesłuchiwani przez Veritaserum, więc na 100% są czyści, a teraz ich nie ma. Dzięki kilku zaklęciom, wiemy, że jeszcze rano byli w rezydencji i używali jakiś prostych zaklęć. Mam nadzieję, że udało im się uciec i są bezpieczni.
Wybacz, że przynudzam Cię moim listem, ale potrzebuję Ciebie i Twojego komentarza, Twoich myśli na ten temat. Bardzo chciałbym się z Tobą spotkać siostrzyczko, mogę nawet do Ciebie przyjechać, albo u mnie, jak wolisz. Wynająłem mieszkanie w mugolskim Londynie. Wielki apartamentowiec, więc nikt się nie zna i nikt nie dziwi się, że rzadko widywany jestem na klatce.
Daj mi znać, ten weekend mam zajęty, ale może poniedziałek rano?
Czekam na odpowiedź.
Twój Harry

Czytając list Hermiona zaczęła myśleć nad tym co napisał Harry i to o czym czytała w proroku, ale niestety bez szczegółów trudno dojść do odpowiedzi. Nadal nie przepadała za Malfoyem, tyle lat kpin i szyderstw nie odejdą w niepamięć przez jedno przepraszam. Niby ją przeprosił i widziała, że te słowo było szczere. Ale, no właśnie pamięć pozostaje. Nie życzyła mu źle, został źle wychowany, nie miał dobrego wzorca. Teraz miała tylko nadzieję, że on i Narcyza będą bezpieczni.
- Harry, Harry, Harry jak ja za tobą tęskniłam – mówiąc to wzięła pergamin i napisała krótką wiadomość

Bracie,
Zmartwiłeś mnie tym listem. Owszem czytałam proroka, ale to co napisałeś o Malfoyach było nowością. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni.
I tak z chęcią się z Tobą spotkam. Może być poniedziałek rano. To mój nr tel 384864968 więc prześlij mi adres to przyjadę do Ciebie.
Buziaki Miona

- Hedwigo, chodź tutaj. Mam list dla Harrego, zanieś mu go – mówiąc to przywiązała list dla sowy i wypuściła ją

Biorąc kolejny list w ręce zauważyła na nim pieczęć Hogwartu, otwierając go zobaczyła, że sowa, która dostarczyła list wyleciała
- pewnie miała czekać do momentu przeczytania wiadomości, więc zobaczmy co takie moja szkoła napisała

Pani Granger,
Jeszcze raz gratuluję zdania egzaminów i zakończenia szkoły. Informuję, że dyplom jest do odebrania w moim gabinecie. Gdyby była możliwość proszę o odebranie go w najbliższy poniedziałek o godzinie 16:00
Z poważaniem
Dyrektor McGonagall

PS.: Nowe lepsze czasy

- no to plany na poniedziałek mam. I został ostatni list, ciekawe od kogo – mówiąc to odłożyła notatkę od dyrekcji i wzięła ostatnią kopertę – takie pismo to tylko Ron

Hermiono,
Jak wiesz jestem teraz w Egipcie. Pracy jest dużo, ale cieszę się, że jestem w tym miejscu. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok. Niestety mój przyjazd do Anglii będzie dopiero w czerwcu, więc jak coś wtedy się zobaczymy
Pozdrawiam
Ron

- No tak być nie może – zaczęła przechodzić się po pokoju – co on sobie myśli? Ja piszę do niego długie listy a on tylko 5 zdań. Rozumiem, że rozstałam się z nim, ale bez przesady. Napisze mu ostatni raz a potem jak będzie chciał to niech sam ten kontakt utrzymuję

Ron,
Cieszę się, że masz dużo pracy, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tego, ale ja również mam plany na przyszłość (jeszcze nie mogę zdradzić jakich, dopiero jak się wszystko ułoży to dam znać). U mnie ok., w poniedziałek spotykam się z Harrym, tak bardzo za nim się stęskniłam, a z Ginny spotkam się w pierwszy weekend października.
Owocnej pracy, trzymaj się
Hermiona

Dziewczyna złożyła list i podeszła do sowy:
- zanieś go swojemu panu – patrząc za sówką wylatującą zauważyła, że robi się co raz ciemniej, zerkając na ścianę aż się przestraszyła. Dochodziła 19:00, więc prawie całe popołudnie spędziła przy listach.

Przez interkom zamówiła lekką kolację do jadalni i teraz ogarniając się była zadowolona z tego małego przyrządzenia, które pozwalało na szybkie komunikowanie się w domu. Każdy pokój miał taki gadżet, połączony z kuchnią i pokojem lokaja Lucasa, oraz z dwoma głównymi sypialniami Miony i jej rodziców.

W dobrym humorze zeszła do jadalni gdzie pokojówka Amanda wlaśnie wnosiła sałatkę i wodę dla Hermiony.
- witaj Amando, cały dzień Ciebie nie widziałam, coś w domu się zmieniło, są jakieś wiadomości?
- dobry wieczór panienko. Lucas mówił, że dzwonili rodzice panienki, mają wrócić w środę. Próbowali dodzwonić się do panienki, ale widocznie nie udało im się – Amanda była córką kucharki Sookie, miała dopiero 35 lat a wyglądała bardziej na 45lat. Była niska, szczupła, włosy zawsze upięte w ciasny kok. Hermiona traktowała jak własną córkę, znała ją od małego i nic dziwnego, że czasami traktowała ją nawet jak własną córkę. Dziewczyna traktowała Amandę i jej mamę z szacunkiem i czasami były dla niej jak kolejna matka
- Amando dziękuję ci za wiadomość, możesz zawołać mamę?
- Dobrze- Amanda wyszła po Sookie, a w tym czasie Hermiona zajęła się kolacją. Po kilku minutach wrociła z matką, która była jej przeciwieństwem jeśli chodzi o wygląd. Była wysoka i tęga, ale poruszała się szybko, jakby się gdzieś śpieszyła. Mimo, swoich 55 lat, miała młodą jak na swój wiek twarz, tylko delikatne zmarszczki mówiły, że ta kobieta nie jedno już przeżyła
- Sookie jak dobrze ciebie widzieć – przywitała się Miona – proszę usiądźcie, musimy pogadać -  w czasie gdy kobiety usiadły Miona dokończyła posiłek – Amanda przekazała mi informację o rodzicach, więc jest troszkę roboty. Powiedzcie Rose i Nel, żeby ogarnęły ich skrzydło. Po drugie kolacja, Sookie zdaję się na ciebie, musi być to co oni uwielbiają, jak znam życie moja ekipa też przyjdzie nawet jeśli ich nie zaproszę. Tak dawno ich nie widziałam, więc perfekcja to słowo na środę. A po trzecie jeśli wracają, to nie będę miała już domu tylko dla siebie, więc w piątek zaproszę przyjaciół
- tą wielką piątkę? – zapytała Amanda
- tak, tylko ich. Trzeba będzie również ich pokoje odświeżyć, dawno nie było tam sprzątane. Sookie pomyśl nad menu, ale bardziej pod kątem przystawek, coś delikatnego, dobrze? A no i pewnie zostaną na śniadanie i nie zdziwię się, jeśli na obiad też zostaną

- oczywiście panienko, będzie wszystko przygotowane – odpowiedziała jej Sookie i zabierając jej talerz poszły do siebie. Również Miona wróciła do swojego pokoju, zadowolona z pomysłu spotkania z przyjaciółmi, doszła do wniosku, że powiadomi och następnego dnia

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 2

Drugi rozdział przed wami. Troszkę krótki, ale taki był pomysł na niego.

Zapraszam do czytania 
Pozdrawiam Z


Wsiadając do samochodu Miona zaczęła się zastanawiać nad swoim życiem, każdy z jej przyjaciół miał jakieś plany, pasję, sport, modę które realizował. Nawet jej przyjaciele z Hogwartu mieli plany na życie. Ginny i jej miłość do mody, ostatnio pisała, że dostała się na staż w Paryżu u Marcusa De Cobano, który był jednym z najlepszych projektantów mody w świecie magii. Harry został aurorem, a Ron wyjechał do Egiptu zająć miejsce pracy po bracie.
- Każdy ma jakiś plan, a ja? – mówiła do siebie dziewczyna, nie patrząc jak szybko jedzie, instynktownie prowadziła omijając inne auta – może będę pomagać rodzicom, albo magomedycyna, a może w ogóle pomyślę o prawie czarodziejskim, a do tego bym połączyła ze sobą prawo mugolskie. Tak to jest dobra myśl – z uśmiechem na ustach dodała gazu i już po kilku minutach była przed bramą swojego domu.
            Chociaż tak naprawdę trudno nazwać ten budynek zwykłym domem, bardziej rezydencją, albo pałacem. Prawda jest taka, że rodzice Hermiony byli bogatymi ludźmi, owszem dentyści, ale mający swoją własną sieć salonów dentystycznych. Kliniki Granger były nie tylko w Wielkiej Brytanii ale i również za granicą nawet w odległej Australii, gdzie właśnie Państwo Granger otwierali swoją 4 klinikę. Hermiona zawsze była bogata, ale nigdy nie należała do osób, które będą się tym chwalić na prawo i lewo. Zwłaszcza w szkole chciała uszanować swoją prywatność uznając to za największą tajemnicę. Uważała, że lepiej, aby ludzie szanowali ją za to jaka jest a nie ile posiada.
            Wysiadła z samochodu i przywitała się z Artusem, który przycinał róże
- Witaj Artus. Jak tam twoje plecy?
- Dzień Dobry panienko. Już lepiej. Ta maść od panienki zdziałała cuda – ogrodnik był starszym człowiekiem i mimo, że miał do pomocy Rose i Nel to zawsze sam wszystko wykonywał, co niestety wiązało się z bólem pleców. Hermiona traktowała go jak i resztę pracowników jak swoja własną rodzinę i dzięki temu oni dbali o nią i o dom jak najlepiej potrafili.
- Cieszę się, jeśli maść się skończy, to daj znać a postaram się o kolejną porcję.
- Dobrze panienko i dziękuję.
            Miona wchodząc do domu była zadowolona, że jej wysiłek w przyrządzeniu maści się udał i ból minął. Oczywiście byłoby gorzej, gdyby musiała powiedzieć gdzie został kupiony i jakie składniki są w nim, a przecież magia jest tajemnicą.
            Dom dziewczyny był 2-piętrowy i miał dwa oddzielne skrzydła. Wchodząc do środka na prawo znajdowała się kuchnia i pomieszczenia gospodarcze (pokoje służby), na lewo zaś salon, jadalnia i biblioteka. Piętro w zachodnim skrzydle zostało przeznaczone dla gości rodziców, 6 dużych sypialń. Pierwsze piętro w tym skrzydle to był azyl Państwa Granger: sypialnia, biuro, łazienka, garderoba i prywatny salonik.
            Skrzydło wschodnie było tylko i wyłącznie do dyspozycji Hermiony. Piętro zostało podzielone tak jak w przypadku rodziców na sypialnie dla przyjaciół, ale że Hermiona musiała dla wybranej piątki mugoli zrobić oddzielne sypialnie wg ich stylu, to na tym piętrze miała nie 6 a 9 sypialni. I mimo, że były mniejsze niż te po zachodniej stronie to i tak miały swój urok i klimat. Drugie piętro to było dzieło samo w sobie. Nikt ze służby nie miał dokładnie możliwości zobaczenia wszystkich pomieszczeń tego piętra od momentu 16 urodzin dziewczyny. Wcześniej była tutaj tylko wielka sypialnia, łazienka, garderoba, pokój do tańca i pomieszczenie obok tej sali, w której marzyła jej się mała siłownia, a teraz piętro posiadało również salę do eliksirów, oraz drugą sypialnio-biuro ukrytą za garderobą. Aby dodać się do dodatkowej sypialni trzeba było przejść w garderobie przez przejście za lustrem, co właśnie uczyniła. Dziewczyna kochała te swoje gniazdko i do dziś nie mogła się nacieszyć tym co udało się jej stworzyć. W porównaniu do nowoczesnej fioletowej mugolskiej sypialni, ta magiczna była 2x większa. Trzy ciemnoniebieskie ściany i czwarta cała oszklona z widokiem na ogród była czymś niezwykłym. Do tego ciemno brązowe artefakty, lampy w stylu Tiffany, różnego rodzaju artefakty i dosyć dużo regałów zapełnionych magicznymi księgami. To wszystko tworzyło wręcz magiczny klimat. Oszkloną ścianę udało jej się tak zaczarować, że nie była widoczna z zewnątrz, tak samo jak taras, który przylegał do tego pokoju. W pewnym momencie Hermiona siedząc na łóżku, gdzie lubiła odpoczywać usłyszała lekkie pukanie do drzwi tarasowych. Otworzyła drzwi i do pokoju wleciały cztery sowy, z czego znała tylko Hedwigę. Wyczarowała im miseczki z wodą i krakersy. Zabrała pierwszy list i usiadła na łóżku. Okazał się, że pierwszy był od Ginny:

Kochana Hermi!!!
Tu jest bosko, Paryż jest boski, Marcus jest boski. Czy nie za dużo jest słowa boski? Oh, Hermi nawet nie wiesz jak się cieszę, że pojechałam na ten staż. Rzadko mam czas dla siebie, wszędzie chodzimy grupkami. Paryż nocą jest taki piękny. Oprócz mnie Marcus przyjął jeszcze 4 stażystów, więc nie jestem sama. A co u Ciebie? Słyszałam, że zdałaś egzaminy, więc gratuluję. I jakie masz plany teraz? Pewnie jakieś wielkie, co?
Miona za 3 tygodnie na fashion week Marcus będzie mieć pokaz i zabiera nas wszystkich. Jeśli tylko znajdziesz czas to przyjdź. Marcus powiedział, że dla wojennej bohaterki znajdzie się najlepsze miejsce.
Odpisz proszę czy znajdziesz czas i czy miałabyś ochotę. Dzięki temu po pokazie możemy się spotkać na after party.
Całuję Ginny

Czytając list od Ginny, Hermiona miała cały czas uśmiech na twarzy. Pomysł pójścia na magiczny pokaz mody wydał się jej czymś godnym rozważenia, a że nigdy nie uczestniczyła w czymś takim, to od razu odpisała

Ginny,
Nawet nie wiesz jaką radość sprawiłaś mi tym listem. Cieszę, się, że jest bosko J
Z przyjemnością spotkam się z Tobą na i po pokazie, więc załatwiaj wejściówkę.
Co do mnie zastanawiam się nad prawym. Chciałabym połączyć mugolskie z prawem czarodziejskim i działać w tych dwóch światach. Ale to pogadamy jak się spotkamy.
Buziaczki Hermi

Zapieczętowała list i podeszła do sówek. Jedna z nich jasno- brązowa przybliżyła się do dziewczyny, więc Miona doczepiła jej liścik

- zanieś to Ginny – otworzyła okno a sówka odleciała, więc Miona odwróciła się i wzięła kolejny list. 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Info

Dziś na tvn24 pojawiła się krótka informacja

Harry Potter pasowałby lepiej do Hermiony niż Ron - uważa autorka kultowych książek o przygodach młodego czarodzieja J.K. Rowling. W najnowszym wywiadzie Rowling mówi, że połączyła w parę Rona i Hermionę "ze względów osobistych, a nie wiarygodności".

Na pewno nie jestem jedyną osoba, która się zgadza z Panią Rowling. Hermiona jak każdy z nas wie była wybitną czarownicą o dużej mocy i powinna się połączyć również z takim czarodziejem który też ma dużą moc. Ale teraz Pani Rowling może tylko o tym mówić, nie zrobi już nic, aby zmienić to co napisała w tych siedmiu tomach. 

http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/j-k-rowling-o-swoim-bledzie-hermiona-powinna-byla-poslubic-harry-ego,393898.html


pozdrawiam
Zawasia