wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 11

Pięć dni po ostatnim poście, dodaję kolejny rozdział. Jestem z niego bardzo zadowolona i mam nadzieję, że również wam się spodoba. 
W weekend blog przekroczył 1000 wyświetleń, pewnie z 1/5 jest moja, ale i tak jestem zadowolona z tej liczby. Żałuję tylko jednego, tyle wyświetleń, czasami dziennie po 20 a komentarzy bardzo mało. Czasami wystarczy tylko jedno słowo, aby sprawić, żeby autor dostał skrzydeł i pisał dalej.

Kolejny rozdział dopiero za jakiś miesiąc, wyjeżdżam na dwa tygodnie na urlop i obawiam się, że po powrocie będę miała tyle pracy, że mogę mieć problem aby napisać coś nowego.

Początek to przemyślenia Draco, a później wszystko z perspektywy głównej bohaterki.

zapraszam do czytania

pozdrawiam


Draco:


             To chyba najdziwniejszy dzień w moim życiu. Granger jest bogata. Nigdy, ale to nigdy nie powiedziałbym, że mogłaby ona mieć pieniądze. Przecież w szkole wyglądała jak dziecko biedoty. Rozciągnięte, stare swetry, wyciągnięte, workowate spodnie, a do tego ta szopa na głowie, przez to wyglądała gorzej niż strach na wróble. A teraz? Niech ktoś mnie zabiję, bo muszę przyznać jedno, jestem pod wrażeniem. Nie tylko wyglądu mugolki, swoją drogą te nogi i ten tyłek w tych obcisłych spodniach, pobudzający widok... Ale i reszta jest zadziwiająca.
Rezydencja jest ogromna, wystrój ciekawy. A mój pokój,  może to nie jest Malfoy Manor, ale muszę powiedzieć, że to jest coś godnego mojej jakże skromnej osoby. Dosyć duży pokój w odcieniu zielonym, a łazienka została połączona z pokojem i mimo, że nie była największa, to trzeba przyznać, że urządzona z gustem. Meble i akcesoria w pokoju są wystarczające, szkoda jedynie, że nie posiadam teraz moich ubrań i kilku dodatków. Muszę jakoś wykombinować barek, a jeśli nie zapełniony barek to chociaż skrzynkę ognistej. Jestem pewien jednego, bez alkoholu będzie trudno tu przeżyć.
Wydaję mi się, że matka dobrze się poczuła tutaj, nawet rozmawiała z Granger, a przecież w zamku w ogóle się nie odzywała, a tu niespodzianka. Nawet pozwoliła, żeby te dwie trzecie złotej trójcy mówiły do niej po imieniu. Nie wiem jak mogła pozwolić na to, ale teraz już nic nie zrobię. Nie była przy kolacji smutna, wręcz mogę powiedzieć, że zadowolona. Co jest dziwne, bo znajdujemy się wśród mugoli. 
Ta wojna zbyt dużo zmieniła w jej życiu, aż czasami zastanawiam się czy wszystko jest w porządku z nią. Już w czasie wojny zauważyłem zmianę w jej zachowaniu. Przygasła, co raz mniej się udzielała, co raz rzadziej ją widywałem. Dobrze, że Sam- Wiesz- Kto uznawał tak naprawdę tylko jedną kobietę, moją szaloną ciotkę, bo matka uczestniczyła tylko wtedy gdy była wezwana. Żadnych tortur, akcji niczego, ale może to i dobrze. Dzięki temu nie była karana. Tylko, że coś się w niej zmieniło, ale co takiego? Tego nie wiem. Muszę jakoś z nią pogadać. Boję się o nią i muszę ją pilnować. Tylko jak to zrobić będąc na nieznanym terenie mugoli.
No właśnie mugole i ich życie. Te jakieś ich dziwne maszyny, zakaz magii, pełno nowych rzeczy, nawet nie wiem co czym jest. Ale przecież nie pójdę się zapytać do Granger lub Pottera do czego one służą. Teraz leżąc w łóżku muszę powiedzieć jedno, mugole to mają pomysły. Dlaczego tak sobie utrudniać życie? Ok, przyznaję im rację, jeśli chodzi o łazienkę i to coś do włosów. Teraz już wiem do czego służył ten plastikowy przedmiot leżący na szafce w łazience. Dobrze, że nikt mnie nie widział. Ale włosy są suche, tylko ile to trwało, jakby nie można było użyć prostego zaklęcia. Teraz leżąc w łóżku mogę jedynie śmiać się z tej sytuacji. No dobra muszę zasnąć, jutro nie tylko ma przyjść Snape, ale i znajomi Granger, więc trzeba ochraniać matkę.


Następnego dnia Pottera i Malfoya obudził dziwny dźwięk i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby tym dźwiękiem nie była jedna z symfonii Beethovena. Na początku oboje chłopaków zdziwiło się, ale po chwili usłyszeli jak ktoś głośno biegnie po schodach kierując się na drugie piętro, gdzie znajdowała się sypialnia pewnej dziewczyny. Oboje wyskoczyli z łóżek i co może się wydawać dziwne w tym samym czasie z różdżkami w rękach otworzyli drzwi.
- Malfoy, też to słyszałeś?
- Jasne, trzeba zobaczyć co się tam dzieje. – gdy tylko Draco odpowiedział, usłyszeli krzyk dziewczyny – Dobra Potter nie stój tak w miejscu, tylko trzeba iść. Choć to twoja przyjaciółka, to pomogę ci. Może w końcu będzie można się rozerwać.
            Razem tych dwóch chłopaków, nie patrząc na swój strój wbiegła po schodach do pokoju Hermiony. Obrazek, który tam zastali nie był zbyt przyjemny. Zobaczyli, że jakiś nieznany im facet siedział okrakiem na dziewczynie, która jedną ręką próbowała pozbyć się oprawcy z siebie. Oboje wyciągnęli różdżki i Potter powiedział
- Zostaw ją, bo pożałujesz
- Co takiego? – odezwał się nieznajomy
- Rob co on ci mówi, bo nie przeżyjesz – powiedział Draco
- O co wam chodzi? Nie rozumiem
- Jak z niej zejdziesz to zrozumiesz. Chyba, że wolisz abyśmy ci pomogli, co? – powiedział Potter, a jego głos był na tyle stanowczy i zimny, że chłopak nic nie mówiąc zszedł z łóżka Hermiony i kontynuował – Miona? Jesteś cała, nic ci nie jest?
- Ej to jakaś pomyłka – próbował powiedzieć chłopak, stojąc i wpatrując się w bruneta i blondyna – Kochanie powiedz im coś – powiedział do Hermiony
- Kochanie? – zapytał się brunet
- Tak Harry, zostawcie Paula, to jest mój przyjaciel – odezwała się cicho dziewczyna
-  Przyjaciel? – zapytał się Draco
- Tak jestem przyjacielem Miony, a wy to kto? I co robicie w samych bokserkach w jej domu – odpowiedział im Paul, na jego słowa również Hermiona usiadła w łóżku i spojrzała się na facetów – ale muszę przyznać, że podoba mi się taki widok, a co ty kochana o tym sądzisz? – zapytał się dziewczyny
- Paul, a co ja mogę powiedzieć? Jest – spojrzała najpierw na prawie nagich gości a potem na zegarek – dopiero siódma rano i nie myślę o niczym innym jak pójść spać. Więc nie wiem zrób coś z sobą – mówiąc to znów położyła się i zakryła kołdrą, aby nikt nie zobaczył rumieńca na jej twarzy – śniadanie będzie o dziewiątej, więc Harry, ty i Malfoy też idźcie już z mojego pokoju. I schowajcie te patyki, na zbira z rózgą chcieliście wyskoczyć?
- Ja się nigdzie nie ruszam – odpowiedział jej nowy gość – chyba, że do łazienki, gdzie przygotuję ci kąpiel i do garderoby, aby wyszukać ci coś ładnego – mówiąc to poszedł do łazienki
- Miona? – odezwał się Harry, podchodząc do jej łóżka i siadając na nim – bo ja czegoś chyba nie rozumiem, kim jest ten koleś i co w tym chodzi?
- Ja śpię Harry, a to już mówiłam to jeden z moich przyjaciół. Ten fotograf.
- A to już wiem kto. To chyba wyszliśmy na idiotów.
- Mów za siebie Potter, to ty zarządziłeś tą akcję - powiedział Draco, nadal stojąc w drzwiach
- Ja? A kto mówił, że trzeba sprawdzić co się dzieje?
- Na pewno nie ja – i z tymi słowami Draco opuścił sypialnię dziewczyny
- To on powiedział jako pierwszy, że trzeba ci pomóc, zwłaszcza jak usłyszeliśmy twój krzyk – powiedział Harry
- No i wparowaliście tutaj w samej bieliźnie? No powiem ci Harry, że wyrobiłeś się przez te lata – gdy to powiedziała i spojrzała na przyjaciela zauważyła rumieńce na jego twarzy
- A na mnie zrobiliście piorunujące wrażenie – powiedział Paul wchodząc do pokoju – Muszę przyznać, że nie spodziewałem się Miona, że twoi przyjaciele są wręcz idealni, myślisz, że któryś mógłby?
- Z tego co widziałam to niestety nie. Ale nie martw się Paul – widząc zawiedzioną minę fotografa – troszkę będą w tym domu więc…
- No to super, a teraz ciebie Mionka zapraszam do łazienki, kąpiel już gotowa, a ty przystojniaku może lepiej idź się ubierz, bo kto wie co lub kto czyha za rogiem – dokończył mrugając do bruneta, który w szoku uciekł z pokoju przy okazji wpadając na ścianę.
- Paul, co ty robisz? Przez ciebie mój przyjaciel jeszcze ucieknie – dziewczyna powiedziała wstając z łóżka i kierując się do łazienki – mam nadzieję, że piany jest dużo
- Tak jak zawsze Mionka, tak jak zawsze.
Gdy już dziewczyna siedziała w wannie, a Paul usiadł na krześle, chłopak zapytał się
-  Musisz mi wyjaśnić co robi w twoim domu dwóch facetów. Chociaż imię Harry coś mi mówi
- Oczywiście, że powinieneś wiedzieć kim jest Harry. To mój przyjaciel ze szkoły.
- A więc to ten znany twój przyjaciel, ale co robi w twoim domu z blondasem
- No i z matką blondasa, nie zapomnij o niej – dopowiedziała dziewczyna – wyobraź sobie, że pojechałam wczoraj do Harrego na nowe mieszkanie, potem spotkałam się z moją byłą dyrektorką ze szkoły no i ona poprosiła mnie i Harrego, żeby ta dwójka u mnie się zatrzymała, ze względu na mój duży dom. Dzięki temu nikt nikomu nie będzie aż tak przeszkadzać.
- Ale dlaczego u ciebie? No i przede wszystkim, czemu muszą gdzieś zamieszkać, nie mają swojej posiadłości?
- No właśnie nie za bardzo. Nie wiem jakiś wybuch czy coś takiego – na szybko musiała wymyślać jakąś historyjkę – i ich dom został zrównany z ziemią, a że byliśmy w tej samej klasie i tak naprawdę mało osób z naszej szkoły było z Londynu to padło na mnie – chyba się udało coś powiedzieć – A tak w ogóle co takiego sprawiło, że dziś śniadanie u mnie?
- A to będzie niespodzianka, dobra wychodź z tej wanny – mówiąc to podał jej ręcznik, dziewczyna wyszła i owinęła się nim i razem przeszli do garderoby
- No powiedz… Tak ładnie proszę – i zrobiła słodkie oczka do chłopaka
- Przecież wiesz, że te marne próby nie działają na mnie
- Zawsze trzeba mieć nadzieję, że w końcu się uda – odpowiedziała troszkę zawiedziona dziewczyna
- No dobra bo czasu mamy co raz mniej, wydaje mi się, że wystarczy ta czerwona tunika, do tego oczywiście legginsy o i te boskie buty. Idź ubierz się – podając Hermionie ubrania, Paul przeszedł do szafek gdzie leży biżuteria i próbował coś wybrać.



Gdy dziewczyna wróciła z łazienki, wzięła łańcuszek od chłopaka i razem zeszli do jadalni. Jako, że przyjaciele jej i Paula mieli przyjść dopiero na dziewiątą to mieli jeszcze ok. trzydzieści minut do przybycia gości, więc nalali sobie po filiżance kawy i usiedli na tarasie.
- Szkoda, że dni są co raz zimniejsze, takie poranki zaraz się skończą – powiedziała Hermiona, przykrywając ramiona kocem
- Też tego żałuję, sesje są co raz gorsze… Chociaż, gdy przyjdzie jesień i parki będą pełne kolorów to wtedy zdjęcia wyglądają pięknie
- Wyobrażam sobie. A jak tam ostatnia sesja?
- Była świetna. Niby dla niemieckiego magazynu, ale za to z polską modelką. Dziewczyna ma niesamowite rude włosy, wyszły genialne.
- To bardzo się cieszę. Widzę, że Narcyza właśnie zeszła razem z synem. Chodź musisz poznać ich – razem wstali i udali się w stronę gości. Po krótkim i szybkim przedstawieniu gości, usłyszeli również dzwonek do drzwi. Okazało się, że to byli przyjaciele Miony. Gdy wszyscy usiedli do stołu, poczekali jedynie kilka sekund na Pottera, który przedstawił się i odpowiedział mu chórek – Witamy cię Harry, jak się dziś czujesz? – Te słowa tak rozbawiły go, że Grifiin zapytał się go o co chodzi.
- Spóźniłem się bo, oglądałem w telewizji program o uzależnieniach. I tam też osoby obecne na sesji mówiły tak jak wy. Poczułem się jak jakiś chory człowiek z uzależnieniem.
Śniadanie minęło im spokojnie, po nim rodzinka M poszła na górę, a Harry z Mioną i jej przyjaciółmi usiedli na tarasie z dużą porcją kawy.
- No dobrze Paul – zaczął Mark – co takiego się stało, że kazałeś nam dziś tutaj przybyć. Nie mam nic przeciwko spotkania z wami, ale przeważnie o 9 rano powinniśmy mieć z Jasmin odnowę w SPA a nie...
- No więc chodzi o to, że potrzebuję waszej pomocy
- W jakiej dziedzinie – zapytał się Griffin
- W modelingu? – cichutko powiedział jakby pytaniem Paul
- Pytasz się nas czy tego chcesz – odpowiedziała Jasmin
- Pytam się?
- Dobra Paul – zaczął Griffin – nie mam czasu na żarty, więc mów o co chodzi. Jakieś morderstwo czy jak? Mamy pomóc ci zwłoki zakopać?
- Zwłoki? – zapytał Mark – jeśli już to my musielibyśmy zabić. W końcu kto tu jest prawdziwym facetem jak nie my, co Griffin? – wszyscy zaczęli się śmiać z żartów chłopaków – a teraz mów o co chodzi
- Tak jak wspomniałem, potrzebuje modeli i chcę was
- Nie rozumiem, jak to chcesz nas. Przecież pracujesz z najlepszymi modelkami świata, więc po co my?
- Bo są strajki w Stanach Mark i nikt oprócz dwóch osób które są już od kilku dni w Londynie nie dojedzie do czwartku.
- Ale jak to sobie wyobrażasz? – zapytała się Hermiona – przecież my nie jesteśmy modelami, nie znamy tego świata no i przede wszystkim nikt nie będzie chciał kupić nas
- Pytałem się szefowej magazynu. Powiedziałem jej kim jesteście, że Celine zaczęła pracę na planie, są też tenisiści znani na świecie.
- I do tego ja bezrobotna i finansista, który jak widać nie robi nic – powiedziała z uśmiechem Miona mrugając do Griffina
- No i właśnie się zgodziła. Mówią, że dzięki temu pokażą kilka rzeczy. Tylko Miona nie obraź się, ale pokazałem szefowej zdjęcia was wszystkich i się zgodzili. Więc w czwartek są przymiarki a w piątek rano zaczynamy zabawę na planie. A ty Harry też możesz brać udział. Potrzebuję więcej modeli niż modelek
- Eeeee że ja? – zapytał się głupio chłopak
- Oczywiście, jako stróż prawa, będziesz wyglądać świetnie. Tym bardziej, że myślę, że super będziesz wyglądać razem w parze z Celine. No i zastanawiam się czy blondyna waszego nie zabrać również
- Chyba lepiej nie – zaczęła Hermiona
- Dlaczego? Z jego jasną karnacją i tymi blond włosami będzie wyglądał bosko
- Ale nie wiem czy się zgodzi, musisz zrozumieć ta tragedia troszkę nimi wstrząsnęła i teraz bardziej potrzebują spokoju
- Zróbmy tak Miona, ja się go zapytam jutro na imprezie i jeśli się zgodzi to weźmie udział
- Ok. niech tak będzie, a kiedy sesja wyjdzie na światło dzienne?
- Oczywiście w kwietniu, przypominam wam, że zawsze tak się robi
- No to super. Jak tak to możemy ci pomóc – zgodziła się Jasmin a z nią reszta - a teraz Miona musisz nam wybaczyć, ale musimy iść na basen. Niestety ten sport to cały czas praca i ćwiczenia – mówiąc to razem z bratem wstali i pożegnali się, dodając na koniec – to co jutro o 14 będziemy? Miona tak myślę, że jeśli jutro impreza a w czwartek i piątek moda, to jeśli nie masz nic przeciwko to nocujemy u ciebie, ok.?
- Jasne nie ma sprawy, nawet miałam wam to wszystkim zaproponować.
- To super, Mionka to ja zamówię na czwartek i piątek limuzynę, to wtedy razem pojedziemy jednym samochodem i to z kierowcą. Więc będzie łatwiej – powiedział Griffin
- Ale ty masz swoje mieszkanie, kilka domów dalej – powiedziała Miona
- Może i mam, ale u Ciebie lepsze jedzenie – uśmiechnął się chłopak – ja również się zbieram, muszę do City, mam spotkanie w banku centralnym. Nie mówiłem wam, ale idę na rozmowę. Bank Centralny jest mną zainteresowany, więc może jeszcze coś dodatkowego będę robić, bo czasami mi się nudzi
- To super – uśmiechnęła się Miona – daj znać jak poszło
- Jasne, do jutra – Griifin wyszedł, zostawiając na tarasie tylko Hermionę, Harrego i Paula.
- Kochanie – zwrócił się Paul do Miony – ja też muszę już uciekać, mam troszkę pracy dziś, musze przygotować kilka rzeczy do sesji, więc widzimy się jutro – i wyszedł całując w policzek dziewczynę – Pa Mionka, Harry
- To co Hermi, zostaliśmy sami teraz i co robimy?
- Ja muszę zejść do kuchni i pogadać z Sookie i Amandą. Na jutro trzeba przygotować wszystko. A później może siłownia?
- Chyba o czymś a raczej o kimś zapomniałaś – mówiąc to chłopak wstał a za nim również dziewczyna i weszli do domu
- Tak? A o czym?
- Snape?
- Masz rację zapomniałam o nim. To siłownia wieczorem, wszystko jest nowe a ja jeszcze jej nie używałam zbytnio.
- To plany na dziś mamy – chłopak spojrzał na zegar wiszący w salonie – Miona? Dochodzi 12, więc zaraz będzie nasz gość.

czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 10

Przed Wami kolejny rozdział. Mój najdłuższy, jestem z niego bardzo zadowolona i mam nadzieję, że i Wam się spodoba. W tym rozdziale jest też troszkę rozmyśleń Narcyzy, rozmyślenia Draco będą w następnym i już wiem, że wtedy będziecie się też musieli nastawić na dużą dawkę humoru.

Musicie, wybaczyć, że tak długo nic nie było, ale przyznaję, że dużo czasu spędziłam, aby wyszukać opowiadania, które czytałam. Niestety nadal nie znalazłam wszystkich, mam dopiero dziesięć, które uwielbiałam, a co z resztą? Chyba będę musiała się pożegnać z nadzieją, że jeszcze je zobaczę. 

Mildredred, kompletnie zapomniałam o czymś takim jak pasy bezpieczeństwa. Wiem to straszne, bo mając dobrych kilka lat prawko i auto powinno się pamiętać. Ale teraz już tego nie zmienię. Chociaż może to i dobrze... Obawiam się, że Draco w pasach dostałby zawału i musiałabym zakończyć opowiadanie, a tego byśmy nie chcieli prawda?

Mam nadzieję, że uda mi się napisać następny rozdział do czwartku. Później wylatuję do Azji i liczę na to, że wrócę cała i zdrowa i powrócę do pisania. Jeśli w ciągu tygodnia nie dodam nic nowego to następnego spodziewajcie się dopiero w czerwcu.

A teraz zapraszam do czytania.


                Hermiona wprowadziła swoich gości do holu, odwracając się do nich zauważyła zdziwienie na ich twarzach. W duchu ucieszyła się z ich reakcji, a najbardziej z reakcji Malfoya. Tyle jego narzekań, słów na temat jej osoby doprowadzało ją do płaczu a teraz niech on zobaczy co ona posiada. Gdyby tylko nie bała się, że może on coś wykręcić. Ale cóż, może jakoś uda się przeżyć najbliższe dni. Dopiero po chwili zorientowała się, że w holu nie są sami i przy ścianie stoi Lucas.
- Pani Narcyzo, Harry, Draco - zwróciła się do gości - poznajcie, proszę najważniejszą osobę w tym domu. To jest Lucas, gdybyście czegoś potrzebowali to zwracajcie się do niego. - odwracając się do lokaja mówiła dalej - Lucas to moi goście. Czy wszystko jest już gotowe?
- Tak panienko, pokoje przygotowane, a kolacja zostanie podana za pół godziny
- Dobrze, możesz odejść. A ty Harry weź z Draco wasze walizki z bagażnika, dobrze?
Gdy Harry z Draco wyszli, dziewczyna zwróciła się do Narcyzy.
- Pani Narcyzo, mam nadzieję, że będzie się pani dobrze czuła w moim domu. Jutro pokażę pani gdzie mieści się biblioteka. Oczywiście ogród i inne miejsca są również do pani dyspozycji.
- Dziękuję. Hermiono wydaje mi się, że w zaistniałych okolicznościach powinnaś mi mówić po imieniu, zwłaszcza gdy znajdujemy się w twoim domu.
- Oczywiście Narcyzo - słysząc wracających chłopaków, odwróciła się do nich - troszkę wam to zajęło z bagażami. Ale teraz zapraszam na pokoje. Dziś nie będzie chyba zbytnio czasu, żeby pokazać wam wszystko co gdzie się znajduję, więc zrobię to jutro. - mówiła to wchodząc po schodach - Jak widzicie są dwa skrzydła. Ten prowadzi do komnat rodziców, a ten do moich. Pokoje dla was przygotowałam na pierwszym piętrze. Musicie uważać z czarami, bo znajdują się tutaj również pokoje moich przyjaciół, są podpisane więc nie ma problemu, żebyście je pomylili.
- Narcyzo - dziewczyna zwróciła się do kobiety - twój pokój jest na samym końcu. Wybrałam ci liliowy, jest najbardziej kobiecy z tych, które się tutaj znajdują. Mam nadzieję, że spodoba ci się. A dla was chłopaki są te dwa pierwsze pokoje - powiedziała, otwierając drzwi pierwszych pokoi równoległych - Malfoy, twój jest zielony, a Harry dla ciebie mam niebieski pokój. Ale wejdźmy wszyscy najpierw do pokoju Harrego dobrze?
Gdy wszyscy weszli do pokoju i Miona zamknęła drzwi mówiła dalej - Jak wiecie, dużo osób niemagicznych kręci się po moim domu, więc żeby nie było problemu, żebyście mogli czarowali to mogę wam pomóc.
- O czym ty mówisz kobieto? - odezwał się po raz pierwszy Draco - Jak chcesz nam pomóc, co? Zabrać różdżki? Bo nie widzę innego wyjścia, żeby nikt nas nie nakrył na magii.
- Oj Malfoy, Malfoy, jakiś ty niemądry. Przecież jesteśmy czarodziejami, jak myślisz jak mogłam przeżyć tyle lat bez magii, co?
- No nie wiem, nie korzystałaś z niej? - odpowiedział ironicznie chłopak
- Bardzo śmiesznie. Z moim umysłem było prosto, po prostu użyłam go i stworzyłam
zaklęcie, które za pomocą muzyki mówi, że ktoś wchodzi po schodach na moje skrzydło.
- Czyli co masz na myśli Hermiono? - odezwała się Narcyza
- To proste. Widzicie te czarne pudełko na komodzie? To jest sprzęt muzyczny, na który mówi się wieża. I gdy jakiś pracownik, czy też po prostu mugol wejdą po schodach, to automatycznie się włącza. Muszę jedynie rzucić zaklęcie na wasze pokoje.
- To jest świetne Miona - ucieszył się Harry - jesteś genialna, u mnie musisz to zrobić.
- Jasne Harry, a dla ciebie Narcyzo?
- Narcyzo? Nie pozwalasz sobie na zbyt dużo? – odezwał się Draco
- O co ci chodzi? Mam ci przypomnieć Malfoy, że to mój dom i moje zasady?
- O tym nie musisz mi przypominać. Uwierz widać, że to dom mogolski. Bardziej chodzi mi o to, że to moja matka i nakazuję ci szacunek względem niej.
- Nakazujesz mi? Proszę, nie rozśmieszaj mnie – odpowiedziała wręcz uśmiechnięta dziewczyna
- Kochani uspokójcie się – wtrąciła się Narcyza – Synu pozwoliłam zwracać się Hermionie po imieniu, to samo tyczy się pana, panie Potter.
- Oczywiście Narcyzo, ale tylko pod warunkiem, że i ty będziesz mi mówić po imieniu – mówiąc to ukłonił się przed panią Malfoy, po sekundzie odwrócił się w stronę Malfoya – no cóż, masz chłopie pecha, a teraz Miona wydaje mi się, że chyba nie mamy za dużo czasu, więc rzucaj to zaklęcie, żebyśmy nikogo nie wystraszyli czarami
- Jasne, zapomniałam o tym – wyciągając różdżkę i celując w wieżę powiedziała – Da mihi signum. No teraz będzie działać. Wiesz jak się wyłącza, więc nie będę ci pokazywać. A dla was również podłączyć? – zapytała się rodzinkę M
- U mnie nie musisz, pozwól, że pójdę do pokoju i odświeżę się.
- Oczywiście, za 20 minut zostanie podana kolacja na dole. We wszystkich łazienkach powinny być wszystkie podstawowe przybory. Narcyzo, a jakieś nowe ubrania chcesz teraz czy może później? Bo dopiero jutro zamówię dla was ze sklepu kilka nowości.
- Dopiero na jutro potrzebne będą. A chwilowo te co mam na sobie mogę sobie sama zmienić w coś innego, chociaż nigdy wcześniej tego nie trzeba było robić – odpowiedziała ze smutkiem w głosie i wyszła do swojego nowego pokoju
- To co Malfoy, chodź zobaczysz swoją celę – uśmiechnęła się dziewczyna, wychodząc z pokoju Pottera – a ty Harry przygotuj się, widzimy się za kilka minut.
Hermiona podeszła do drzwi naprzeciwko pokoju Harrego i otworzyła je. Wchodząc do środka rozejrzała się tak jak wcześniej w pokoju przyjaciela, czy wszystko jest na swoim miejscu. Odwróciła się do gościa
- I co Malfoy chcesz to zaklęcie? Tylko proszę cię szybko, bo jestem zmęczona już
- Tak chcę
- No i świetnie, podejdź tylko tutaj to zobaczysz jak wyłączyć sprzęt ten. – Tak jak wcześniej rzuciła zaklęcie na wieżę, gdy podszedł do niej chłopak powiedziała – widzisz tutaj ten przycisk? Nim wyłączysz tą muzykę. Wieża jest tak zaprojektowana, że przy mugolach automatycznie włącza się muzyka poważna, więc na 100% zobaczysz różnicę. A teraz zostawię cię samego.
Dziewczyna zostawiła chłopaka samego i wchodząc po schodach do swojego pokoju, zastanawiała się jak teraz potoczy się jej życie, w pewnej chwili zaczęła prowadzić monolog wewnętrzny
- Mam pod dachem z jednej strony przyjaciela, ale i również rodzinę M. Do tego rodzice wracają za dwa dni i jeszcze moi przyjaciele. Zapowiada się wesoło. Jak to przeżyję to będzie super. No, ale nikt nie mówił, że jak zginie Voldzio, to życie będzie łatwiejsze. A teraz zmieńmy strój na kolację. – mówiąc to weszła do garderoby i pierwsze co zrobiła to zdjęła szpilki – Oh jak cudownie, wreszcie czuję, że jeszcze żyję. Kocham was szpileczki, ale wybaczcie mi, zbyt długo na obcasach sprawia wręcz mi ból. Chyba mi odbiło, rozmawiam do butów – zaczęła się śmiać – ale lepiej do butów niż bym miała z tą fretką rozmawiać. No dobra pomyślmy, zmienię tylko bluzkę i zakładam baleriny i można zejść na dół. Tylko co teraz będzie mi pasować. O już wiem zwykła biała bluzka i będzie idealnie, do tego te srebrne balerinki i teraz mogę już mogę znów pokazać się światu. Chyba znów się powtarzam, podobno to przejaw zmęczenia. Jeśli tak to jest to prawdą. No dobra czas na kolację.
Mówiąc to zeszła do jadalni, gdzie stół został już nakryty dla czterech osób i kolacja czekała na nich. Oczywiście była pierwsza, zajęła swoje miejsce i czekała. Jako pierwszy przyszedł Harry.
- Miona, pokój jest cudowny. A łazienka, boska. Ale większej wanny nie miałaś? Muszę ci powiedzieć, że to połączenie wanny z prysznicem jest genialne i do tego radio w środku.
- Dobrze, że ci się podoba. No właśnie nie mieli większych. – uśmiechnęła się – mam nadzieję, że będzie ci się dobrze mieszkało. Przyjdź po kolacji do mnie do pokoju, musimy porozmawiać o rodzince M. no i przede wszystkim o twojej pracy.
- Też się nad tym zastanawiałem, co z tym zrobić. Przecież nie ma mowy o teleportacji
- No właśnie, ale jakoś temu zaradzimy – gdy Miona to mówiła do jadalni zeszli jej pozostali goście – O już jesteście, to cudownie. Zapraszam do stołu. Oczywiście musicie wybaczyć, braku jakiejś bardziej wykwintnej kolacji. Sookie, moja kucharka, chwilowo całą swoją kreatywność zostawia na środę. Wracają moi rodzice, więc szykuje się mały poczęstunek.
- Ależ Hermiono, to co jest tutaj nam wystarczy. Mamy za sobą ciężki dzień i nie wiem jak wy, ale ja jestem bardzo zmęczona i moim marzeniem jest odpocząć. – powiedziała Narcyza – dziękuję ci za pokój, jest piękny, a widok na ogród prześliczny
- Miałam nadzieję, że ci się spodoba
- No dobrze miłe panie – przerwal im Harry – ale może tak zacznijmy posiłek?
- Oczywiście. Smacznego wszystkim – odpowiedziała mu Hermiona
            Kolacja trwała w ciszy. Mimo skromnej kolacji, wszyscy najedli się. Hermiona musiała przyznać, że niestety towarzystwo rodzinki M., zbytnio nie przeszkadzało jej. Z daleka było widać ich arystokratyczne pochodzenie. To jak jedli, jak siedzieli i jak zachowywali się, było jak dalece od rodziny jej Ginny. Weasley przy stole to była grupa zabawna, głośno rozmawiająca, robiąca sobie dowcipy a tutaj? Cisza, spokój i słychać tylko krojone potrawy. Ale mimo, że lubiła rodzinne posiłki w Norze, to zawsze wolała pełne elegancji i dobrego wychowania momenty, tak jak teraz.
             Po posiłku wszyscy rozeszli się do pokoi. Miona razem z Harrym poszli do niej do komnaty.
- I jak bracie? Podoba ci się? – zapytała się dziewczyna gdy weszli do jej mugolskiej sypialni
- Jasne, jest bardzo elegancka, ale z tego co zobaczyłem duże jest te piętro, więc co tu jeszcze chowasz?
- Jedynie salę do ćwiczeń, garderobę, siłownię i takie tam. No i jest też mój pokój prywatny i gabinet do eliksirów.
- Tylko pozazdrościć. No ale Miona musimy pogadać, jak to wszystko rozwiążemy, wspólne życie nie będzie takie łatwe z nimi pod dachem.
- Wiem Harry i tego się obawiam. Ale najbardziej zastanawiam się, jak potoczy się twoja praca teraz.

- Też się zastanawiałem nad tym. Zbytnio nie ma wyjścia i jutro powiadomię ministra. Dobrze, że został nim Kingsley Shacklebolt, bo jest nadzieja, że nikt nie będzie ciebie tutaj niepokoić. Zrobię wszystko, żebyś miała nadal swoją prywatność i nikt jej nie zakłócił.

- Byłoby super, ale Harry a jak ty się będziesz do pracy teleportować?  

- No właśnie nie wiem, ale chyba będę musiał z ulicy jakoś.

- Tylko, że jedyną możliwością jest, że musisz iść aż na drugi koniec ulicy i dopiero koło parku, bo inaczej jesteś na widoku. Tylko to jest jakiś kilometr. Pamiętaj, że każdy dom ma wszędzie kamery zamontowane. Trzeba ci załatwić jakiś transport. Jeździłeś autem?

- Tylko jako pasażer. Ale własne auto to chyba nie dla mnie. Wolałbym coś innego, tylko nie wiem czy jest sens…

- A co takiego?

- To głupie, wyśmiejesz mnie.

- No powiedz Harry, proszę…

- Motor.

- Motor?

- Tak, to jest moje marzenie. Chcę jak Syriusz poczuć tą wolność, o której on mówił kiedyś. Tylko trzeba by było kupić maszynę, no i muszę wiedzieć jak się nim jeździ, a nie mam czasu, żeby ktoś mnie nauczył.

- Z kupnem to nie problem. W czwartek możemy się wybrać po twojej pracy, jeśli masz ochotę. A jeśli chodzi o naukę, to też nie ma problemu. Griffin nauczy cię. Sam ma motor, który uwielbiam, ale rzadko z nim jeżdżę.

- Naprawdę? Byłoby super. Jesteś genialna. – z uśmiechem na ustach przytulił dziewczynę – to co chyba pora się zbierać. Jutro wizyta Snape.

- Masz rację, zapomniałam o nim. I pamiętaj o moich przyjaciołach. Będą na śniadaniu, więc mam nadzieję, że i ty będziesz na czas.

- Jasne, że będę. Mam zamiar wstać wcześniej, żeby skorzystać z siłowni. – z tymi słowami Harry wstał z małej kanapy, która znajdowała się w jej kanapie i wyszedł do swojego pokoju.

            Dziewczyna wzięła szybki prysznic i w koszulce, którą kiedyś zabrała od Gryffina położyła się spać.


            W czasie gdy Hermiona i Harry rozmawiali, Narcyza przez długi czas stała w oknie wpatrzona w niebo i w ogród i rozmyślała. Owszem nigdy nie sadziła, że ta mugolka, której tak nie lubił jej ukochany syn może być z jednej strony taka bogata, a drugiej strony taka dobra i naprawdę inteligentna. Te zaklęcie, które wymyśliła, żeby wiedzieć, kiedy może spodziewać się, że jakiś mugol wchodzi. To jest coś. Teraz odwracając się tyłem do okna podziwiała swój nowy pokój, w którym spędzi pewnie troszkę czasu. Delikatne liliowe ściany, a do tego duże łoże i kilka mebli w starym francuskim stylu, tworzyło naprawdę przyjemne pomieszczenie, w którym można było poczuć się jak w domu. A teraz tylko tego potrzebowała. Ciszy i spokoju i wiedziała, że tutaj może się tak poczuć. Chociaż z ciszą może być problem. Te ciągłe sprzeczki jej syna z Hermioną… Gdyby nie to, to by było miło. Ale tak patrząc na to z boku, musiała przyznać, że wyglądają uroczo jak się kłócą.


I z tymi myślami, udała się do łazienki. Musiała przyznać, że nawet łazienka jest pięknie zrobiona. W ciepłych beżowych barwach, dużą wanną po środku pomieszczenia, wyglądała świetnie. Do tego ktoś gdy była na kolacji przyniósł do łazienki i jej sypialni świece i świeże kwiaty, co sprawiło, że teraz biorąc kąpiel mogła zapalić je i poczuć się wspaniale. Wyczarowała sobie do tego lampkę czerwonego wina i poczuła się cudownie. Wiedziała, że dzięki temu nabierze sił na kolejny dzień. 

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 9

Jest, udało się.
Oddaję w Wasze ręce kolejny rozdział, jest krótki, ale to tylko dlatego, że zawarte są w nim przemyślenia Draco. Wybaczcie za błędy, ale nadal nie mam Worda i jest ciężko.
Niestety, nie wszystko wyszło jak chciałam, utraciłam kilka rzeczy, nadal nie mam większości programów. Jest ciężko. 
Najbardziej żałuję, że utraciłam wszystkie blogi, które czytałam, więc błagam podajcie w komentarzach swoje blogi. Mam tylko może 4 z komentarzy które były dodawane przy wcześniejszych rozdziałach.
A teraz Draco i jego droga ku zagładzie :D


       Mój koszmar, bo mogę to chyba tak nazwać zaczął się w momencie wyjścia przez kominek. Wychodzę z niego i co widzę? Potter i Granger siedzą sobie na fotelach i rozmawiają z dyrektorką jak gdyby nic się nie działo.
Cały weekend przesiedziałem sam w komnatach widząc matkę jedynie przy posiłkach. Już nie jest tą kobietą jaką była wcześniej. Zawsze idealnie ubrana, piękna. Teraz gdy patrzę na jej oczy widzę tylko smutek. U niej smutek, a u mnie złość. Mega wielka złość na cały świat a największa na Granger. Po pierwsze jak ona mogła tak wyglądać, a po drugie za jakie grzechy świata mam z nią mieszkać wśród mugoli.
            Wyprowadziła nas z zamku, idąc na przodzie w tych swoich obcisłych spodniach i mega wysokich obcasach. Gdy byliśmy już na dole to stanęła przed czymś co nazwała samochodem. Może nie była to jakaś mała rzecz, ale to było coś do czego ta Gryfonka kazała nam wsiadać. I jeszcze mówi, że pokocham jej świat. Chyba zbyt często parzy sobie jakieś ziółka, swoją drogą muszą byc mocne jak ma ona taki stan szaleństwa jak teraz. I jeszcze nazwala mnie fretką. Jak zobaczyłem, że moja matka bez problemu wchodzi do samochodu to myślałem, że zaraz walnę jakąś klątwę w Pottera. Tylko ze względu na matkę wsiadłem do tego czegoś. Gdy zamknęły się drzwi myślałem, że dostanę klaustrofobii. Było strasznie. Za mało miejsca, nawet nie można się wyciągnąć, nie rozumiem, jak można w czymś takim podróżować.
           Jedna rzecz mnie zdziwiła a mianowicie, że istnieje coś takiego jak tunele aportacyjne, nawet nie wiedziałem. Tylko jeśli one istnieją to dlaczego do jasnej cholery co roku do szkoły jeździliśmy cały dzień. Nie można było takim tunelem? Przy okazji zapytam się Snape, powinien wiedzieć.
          Ale zaraz powiedziała o jakimś głośniku, a potem pojawił się głos. Nie wiedziałem co się dzieje, starałem się mieć cały czas maskę obojętności i chyba tylko matka widziała prawdę co się dzieje. Ten głos nawet nie wiem skąd się wydobył, nie było żadnej koperty a tym bardziej wyjca. Może to jakieś zaklęcie? Chociaż wątpię.
            Oho, chyba coś jest nie tak. Zbladła i zatrzymała się na poboczu i wyszła z maszyny. I to wszystko przez to, że kilka mugoli ma przyjść do niej? Nawet nie mam zamiaru opuszczać pokoju, bratać się z nimi. Tak nisko jeszcze nie upadłem. Nie dość, że pewnie zamieszkam w miejscu, pewnie takim jak dom tych zdrajców krwi to jeszcze miałbym poznać kogoś. Ale za to teraz miło jest popatrzeć jak Granger zbladła i dostała jakiegoś ataku paniki. W końcu. Jak ja na to długo czekałem.
            A później jakieś głupie pytania. Ubrania Pottera? Ja go chyba avadą kiedyś walnę, jego pierwszego albo nie Granger, bo to jej wina. Albo oboje na raz, jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale to zrobię. Ja chcę do domu... Mam nadzieję, że to się szybko zakończy wszystko. Dobrze, że znów jedziemy, bo jeszcze chwila i... W oddali widzę już chyba Londyn...
          Nareszcie, zaraz wyjdę z maszyny i odpocznę. Zbyt dużo czasu nie minęło gdy wjechaliśmy do jakiegoś budynku i Potter wysiadł, by wrócic po kilku chwilach z walizką w ręku. I ruszyliśmy ku zagładzie, mojej zagładzie. Wyjechaliśmy z centrum, czego mogłem się spodziewac, że nie będzie mieszkac w miejscu cywilizowanym, tylko na poboczu, z daleka od wszystkiego.
        Dziwne, to jest dziwne. Spojrzałem się na matkę i również w jej oczach widzę zdziwienie i szok. Te osiedle jest no cóż fajne. Teraz gdy jedziemy wolno po jakimś osiedlu widzę same bogate domy. Wielkie domki w których mógłbym zamieszkac. Tylko co Granger tu robi? Chyba, że to jest jakiś koszmar i jej rodzice tu pracują w którymś z tych domów, jeszcze zmusi nas do pracy i będziemy  na sianie spac. Zajechaliśmy pod jakiś dom i muszę powiedziec, że jest niezły. Brama się otworzyła, więc pewnie jakieś zaklęcie otwierające. Zajechaliśmy pod główne drzwi i wysiadamy. Jestem pod wielkim wrażeniem. Dom jest boski, w takim mógłbym zamieszkac, ale przy moim szczęściu pewnie za głównym jest jakaś mała klitka, w której będą kazali mi spac. Ile bym dał za powrót do swojego dworu...
- Witajcie w moich skromnych progach - doszedł do mnie głos Granger - I co Malfoy zatkało? Czy mój skromny dom będzie ci pasowac?
- Że co? - czy ja właśnie pisnąłem krzycząc, odkaszlnąłem i znów przybrałem maskę obojętności - Ty chyba sobie żartujesz, że niby to twój dom?
- Mój i nikogo innego, ale jak wspomniałam mieszka tutaj kilka mugoli, więc zaklęcia tylko w pokojach, a teraz zapraszam do środka - Granger mówiąc to otworzyła drzwi do mojego piekła.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Błagam o wybaczenie

Żeby nie było nie zamykam ani nie zawieszam bloga.

Niestety, ale na rozdział trzeba będzie poczekać jeszcze z 2 tygodnie. Jak wiadomo człowiek nie ma wpływu na większość rzeczy. I tak też jest w moim przypadku.
Komputer odmówił mi posłuszeństwa i padł system w nim cały. Oczywiście jest już w naprawie i panowie walczą o odzyskanie danych. Na 99,9 % będę musiała kupić nowy komputer dlatego tyle czasu potrzebuję.

Wczoraj napisała do mnie Stella Jones, poniżej jej wiadomość

 Stella Jones : 

Hej :) Zapraszam do Hogwartu :) To blog oparty na Stowarzyszeniu DHL, ale otwarty dla wszystkich bloggerów :) 
http://projekt-hogwart.blogspot.com/ Jeżeli byś mogła to napisałabyś o tym w następnej notce? I szukamy Prefektów :))


Wydaje mi się, że może to być ciekawa strona jak się rozkręci wszystko


życzę wszystkim Wesołych Świąt 

pozdrawiam

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 8

            Przed Wami kolejny rozdział. Miałam lekkie opóźnienie, ze względu na pracę i niestety trudno było mi coś napisać. Ale wczoraj udało mi się i liczę na pozytywne komentarze. Przez cały tydzień nie miałam zbytnio na nic czas czasu, nawet na przeczytanie Waszych opowiadań, ale liczę na to, że w tym tygodniu nadrobię wszelkie zaległości. Jeśli chodzi o następny rozdział, to obawiam się, że dopiero za dwa tygodnie będzie. Zbyt mało czasu mam na przyjemności. Za to ten jest chwilowo najdłuższy z tych, które się pojawiły.

pozdrawiam


              McGonagall postawiła nas no cóż w trudnej sytuacji. Jedna chwila i niespodzianka, człowiek z którym jestem w stanie wojny od dobrych kilku lat ma u mnie zamieszkać. Teraz gdy wyszli z kominka i gdy patrzę na nich, widzę w ich oczach niepewność tak to chyba to się czai w ich stalowoszarych oczach. Widać po kobiecie zmęczenie i smutek, w końcu straciła męża, są bez domu. A Draco, trudno powiedzieć, bo szybko założył swoją maskę obojętności, ale niepewność była. Zgodziłam się więc teraz chyba nie ma już wyboru, dobrze, że Harry zgodził się zamieszkać ze mną, a raczej powinnam powiedzieć z nami. – rozmyślała Hermiona, w momencie gdy zobaczyła wychodzące towarzystwo z kominka.
- Witam profesorze, Pani Narcyzo, Draco – odezwała się po krótkiej chwili dziewczyna
- Dobrze, że już jesteście – powiedziała do nich McGonagall – odbyłam rozmowę z Hermioną i Harrym i postanowiliśmy, że zamieszkacie wszyscy razem. Niestety nie mam dziś za dużo czasu, ale w tym tygodniu jeszcze was odwiedzę, a jutro mam nadzieję, że ty Severusie odwiedzisz dom panny Granger
- Ależ naturalnie Minerwo – powiedział Snape z widocznym grymasem na twarzy.
- Pani dyrektor – odezwała się Miona – proszę tylko pamiętać, że tylko ja i dziś jeszcze dodam Harrego możemy was wpuścić na teren. Więc będziecie musieli poczekać aż po was wyjdę. A i najważniejsze ubrania, o panią pani profesor nie martwię się, ale pan, panie profesorze, proszę pamiętać, że będzie pan w domu gdzie są mugole… Mam nadzieję, że to nie będzie kłopot – dodała z uśmiechem
- Proszę uwierzyć panno Granger, że wiem jak mam wyglądać i jak się ubrać. Będę jutro w południe, mam nadzieję, że do tego czasu będziecie żyli – dodał Snape
- Jeśli wszystko jasne, to życzę wam dobrej drogi i powodzenia. – powiedziała McGonagall i wstała odprowadzając ich do drzwi
            Gdy wszyscy się pożegnali i wyszli z jej biura, Severus powiedział tylko jedno zdanie
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz Minerwo – i wrócił kominkiem do swoich komnat.
            Reszta towarzystwa w milczeniu zeszła na dół. Każdy myślał i mówił sam do siebie o czymś innym. Draco zastanawiał się co takiego złego uczynił w swoim życiu, że jego karą będzie zamieszkanie z Granger i Potterem. Mimo, że musiał przyznać, że dziewczyna się wyrobiła to nadal była w 100% tylko mugolką i nikim więcej. Chociaż nie, uważał teraz też, że była jego całym złem, na jaki został skazany. Jak on ma wytrzymać z nią? A no i z Potterem, który do tego zajmował się sprawą jego ojca. Istny kataklizm. Jeśli to przetrwam to chyba będę ubiegać się o Order Merlina, za przeżycie z nimi. Ale z drugiej strony obiecał Severusowi, że będzie prawdziwym sobą. Ale chwila, chwila, co oznaczało, że mówiła, że w domu są mugole? Przecież jej rodzice wiedzą kim ona jest, czyżby mieszkali jeszcze z innymi ludźmi? To jak się mają wszyscy zmieścić w jednym domku. To jest chore jakieś.
            Narcyza natomiast mimo, że była nadal w żałobie i była smutna, to z drugiej strony zapaliła jej się w sercu jakaś iskierka nadziei na lepsze jutro. Wiedziała, że tylko dzięki Potterowi, ona i jej syn zostali uniewinnieni, musiała mu podziękować. Dzięki niemu dostali drugą szansę, ale postanowiła, że zrobi to jak zostaną sami. A do Granger, wiedziała, że jest wybitną czarownicą, mimo swojego pochodzenia. Co wg niej było dziwne, bo przecież taki umysł i moc mogą być tylko u tych którzy mają czystą krew, więc może jednak miała przodków czarodziei. I może nie będzie tak źle teraz. Ale czas pokaże.
            Hermiona miała najgorzej, jej myśli były tylko jedne jak wszyscy zareagują na wszystko. Z jednej strony nowi domownicy a z drugiej pełno przyjaciół, którzy przychodzą niespodziewanie. Będzie trzeba pomówić o tym z Malfoyami o pewnych zasadach. Tylko czy się na to zgodzą? Będzie ciężko.  
            Gdy zeszli do holu na parterze odezwała się Narcyza
- Panno Granger?
- Proszę mówić mi po imieniu.
- Dobrze, Hermiono jak się dostaniemy do twojego domu? Aportacja łączna? – zapytała się gdy już byli na zewnątrz zamku
- Nie, mam lepszy środek transportu. Nie wiedziałam, że będę z kimś wracać dlatego dziś przyjechałam samochodem i to właśnie nim wrócimy do Londynu. A o to i on – pokazała na samochód
- Czym jesteś? Co to niby jest? – zapytał się blond włosy chłopak – i niby jak chcesz dostać się do Londynu czymś innym niż pociąg lub aportacja?
- Proszę cię Malfoy nie udawaj głupiego jakbyś nie wiedział o czymś takim jak samochód. To najlepszy środek transportu jaki istnieje. Nie mówię już o tym, że z niektórymi rzeczami będziesz musiał przywyknąć. Bardziej mugolskiego miejsca niż mój dom nie zobaczysz – ostatnie zdanie powiedziała z nutka ironii w głosie, a po chwili dodała niemal szeptem – zobaczysz pokochasz ten świat
- Ja? Miałbym pokochać coś co jest … - chłopak się zawachał
- No dokończ? Co miało być tam, czyżby szlamem? Mogę ci powiedzieć jedno: będziesz wręcz w nim cały umazany, gwarantuję ci – dziewczyna powiedziała to niskim głosem, który mroził krew w żyłach
- Skończcie już, proszę was – odezwała się Narcyza – zachowujecie się jak dzieci, a nie dorośli ludzie. Macie po 22 lata i przydałoby się, żebyście się w końcu tak zachowywali, a teraz Hermiono, chciałabym już wsiąść do tej maszyny i wyruszyć do twojego domu.
- Oh, oczywiście – odpowiedziała troszkę speszona dziewczyna
Odblokowała samochód, a Harry otworzył drzwi pojazdu Narcyzie i sam usiadł z przodu. Draco natomiast nawet nie ruszył się z miejsca. Tylko stał i patrzył się na maszynę.
- Jeny Malfoy wsiadaj do auta, to przecież nie jest potwór jakiś, który może cie zjeść. To tylko pojazd, zobaczysz będziesz fajnie. Chyba, że tchórzysz fretko – ostatnie zdanie dodała z kpiącym uśmieszkiem.
To jedno zdanie sprawiło, że chłopak otrząsnął się i szybko wsiadł z tyłu obok matki. Gdy tylko Miona zajęła miejsce to ruszyli przed siebie.
            Narcyza była zaskoczona, że można tak przyjemnie podróżować, oczywiście widziała te pojazdy, ale bardziej myślała o nich jak o klatkach, gdzie jest niewygodnie, a teraz była nawet zadowolona. Było przyjemnie, ciepło, wygodnie. Widziała, że jej syn był chyba lekko przestraszony podróżą, ale niestety nie mogła się mu dziwić. Chłopak tak bardzo przez całe swoje życie był wpatrzony w Lucjusza, że nie dopuszczał do siebie myśli, że mugole robią ciekawe rzeczy i ładne. Ona w porównaniu do męża i syna czasami nawet robiła zakupy w mugolskim Londynie, chociaż od dawna tego nie robiła, to jednak pamięć o pięknych sukniach i butach pozostała. Teraz siedząc była ciekawa tylko jednego jak się dostaną do domu dziewczyny.
- Hermiono, mam jedno pytanie. Jak w tak krótkim czasie dostaniemy się do ciebie?
- No tak wy nie wiecie. To proste. W całej Europie są tak zwane tunele aportacyjne dzięki, którym można wyjechać w różnych miejscach, a nawet krajach. Dzięki nim podróż ze szkoły do Londynu zajmuję normalnie ok. trzech godzin, ale mi wystarczą dwie. Muszę zadzwonić do domu, więc wybaczcie mi ale będę rozmawiać na głośniku
- Na czym? – zapytał się Draco
- Malfoy, mugole są tak mądrzy, że stworzyli coś takiego jak telefon, w każdym miejscu na ziemi możesz się dzięki niemu porozumieć z innymi ludźmi. A na głośniku, czyli będziecie słyszeć rozmowę. Proste? Proste. Więc nie krzycz jak usłyszysz inny, nowy glos. A teraz wybaczcie. Harry jeśli możesz, wyjmij mi telefon z torebki, dobrze? I wykręć dom – gdy chłopak zrobił to o co poprosiła dziewczyna, to po kilku sekundach odezwał się w samochodzie głos
- Tak, słucham
- Lucas, to ja Hermiona.
- Witam panienko
- Mam do ciebie prośbę. To jest bardzo ważne. Oznajmiam ci, że od dziś zamieszkają u mnie 3 osoby, dlatego też musicie na szybkiego przygotować pokoje dla nich. Wydaje mi się, że liliowy, niebieski i zielony będą najlepsze, w moim skrzydle oczywiście. Będziemy po 20, więc kolacja na 21 dla nas, dobrze?
- Oczywiście panienko, już się zabieramy do pracy. Aha byłbym zapomniał. Był dziś u nas panienki przyjaciel, Paul. Prosił abym przekazał, że zostawił na planie zdjęciowym swój telefon i nie mógł przez to zadzwonić. Powiedział, że jutro przyjdą wszyscy na śniadanie i ma bardzo ważną informację.
- Śniadanie? Jutro? – Hermiona zbladła do tego stopnia, że aż musiała zjechać na pobocze i wysiąść z samochodu – Dobrze, a czy mówił coś jeszcze?
- Nie, wpadł jak burza i nie miał za dużo czasu. Powiedział tylko o śniadaniu. A i wspomniał o imprezie dla panienki rodziców, że wszyscy również będą.
- Nie no super, ja to mam szczęście. Jeśli tak ma być to jutro śniadanie dla 8 osób. Pewnie na godzinę 9, bo przeważnie o tej wszyscy są.
- Dobrze panienko, będziemy czekać.
            Dziewczyna skończyła rozmawiać z lokajem i musiała się oprzeć o maskę samochodu. Była zestresowana i to bardzo. Spotkanie jej przyjaciół z Malfoyem to było coś czego nigdy nie pragnęła zobaczyć a tym bardziej przeżyć. Nawet nie zauważyła kiedy Harry wyszedł z samochodu i objął ją ramieniem
- Hermi, kochanie co się dzieje?
- Nie słyszałeś? Moi przyjaciele będą jutro i ich poznają… Wiesz co to oznacza? Dowiedzą się kim jestem. I co ja wtedy zrobię? Będę musiała im usunąć pamięć. Nie dam rady chyba z tym wszystkim. Harry i co teraz? – dziewczyna co raz bardziej panikowała
- Kochanie, spójrz na mnie – Miona odwróciła się w stronę Harrego – a teraz mnie posłuchaj, jesteś wielką i mądrą czarownicą, ludzie lubią cię za to jaka jesteś. Pamiętaj, że ja ciebie nigdy nie opuszczę a twoi przyjaciele też na tyle ciebie kochają, że nie zrobią ci krzywdy. Jeśli chodzi o Malfoya, to nie martw się. Po pierwsze pewnie wpadnie w depresję, że musi żyć w twoim domu, a po drugie jak coś zamkniesz go w pokoju na różne te twoje nowe zaklęcia i będzie po kłopocie – dokończył uśmiechając się – a teraz zrób trzy głębokie wdechy i jedźmy do ciebie. Ale wydaje mi się, że jeśli i ja mam zamieszkać u ciebie, to musimy zajechać do mnie po ubrania
- Ubrania? – krzyknęła dziewczyna
- No ubrania, przecież muszę w czymś chodzić
- Harry nie chodzi o twoje ciuchy, ale o nich. Przecież nie mogą chodzić po moim domu w szatach. – mówiąc to dziewczyna podeszła do drzwi po stronie Narcyzy i otworzyła je
- Pani Malfoy, teraz mi się przypomniała ważna rzecz, troszkę głupio mi się o to pytać, ale czy macie jakieś rzeczy ze sobą, jakieś ubrania, które będą nadawały się wśród mugoli? – zapytała z pewnym wahaniem dziewczyna
- Jeśli myślisz Granger – wciął się Draco – że myśleliśmy o ubraniach albo pamiątkach to chyba sobie kpisz z nas, nie miałem nic lepszego do roboty tylko spakować ubrania, bo wiedziałem, że będę mieszkać Panną Mądralińską
- Synu, uspokój się – zwróciła się Narcyza do syna – Hermiono, niestety nie mamy nic ze sobą, żadnych ubrań, żadnych dodatków. Jak wychodziliśmy z domu byliśmy pewni, że do niego wrócimy
- No to mamy problem. Nie możecie w moim domu chodzić w szatach
- Hermi – odezwał się Harry – ja mogę na jutro pożyczyć ubrania dla Malfoya a dla pani, pani Narcyzo najwyżej weźmie się ubrania od mamy Miony. Najwyżej zaklęciem je dopasujemy, a jutro weźmiesz i zamówisz troszkę ubrań. Co o tym myślisz?
- To chyba dobry pomysł.
- Jeśli myślicie, że będę nosić ubrania po tobie Potter, to się mylisz. Za nic w świecie nie nałożę nic takiego taniego i tandetnego
- Naprawdę Malfoy? To zobaczymy jak będziesz po domu nagi chodzić.
- Marzysz Potter
- Nawet nie wiesz jak bardzo czekam na to, jak się ośmieszysz, no chyba, że cały swój pobyt spędzisz zamknięty w pokoju. To nas by bardzo ucieszyło prawda Miona?
- Jasne Harry – uśmiechnęła się zapytana dziewczyna – ale chyba musimy takie rozmowy zostawić na później, bo spóźnimy się na kolację, a jeszcze zajedziemy do ciebie po twoje ubrania. Ale musimy jakoś pokazać pracownikom, że macie zamieszkać, więc musicie mieć walizki – dziewczyna podniosła dwa kamyczki i zamieniła ja na dosyć ciężkie walizki, które z pomocą Pottera schowała do bagażnika. I ruszyli ku stolicy.


poniedziałek, 31 marca 2014

Właśnie przeczytałam na TVN24:

Warner Bros planuje realizację trzech dużych filmów, które będą kontynuacją serii o "Harrym Potterze". Akcja pierwszej części rozpocznie się w Nowym Jorku 70 lat przed wydarzeniami z "Kamienia filozoficznego", a głównym bohaterem będzie magizoolog, autor podręcznika, z którego Harry korzystał w Hogwarcie. Wszystkie trzy filmy oparte będą na scenariuszu, który napisze sama J.K. Rowling.


przesyłam link do reszty tekstu:
http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/nowy-harry-potter-bedzie-trylogia-glownym-bohaterem-filmow-magizoolog,413194.html

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 7

Piękny dzisiejszy poranek sprawił, że pierwszą godzinę w pracy poświęciłam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba, chociaż jak znów zaczęłam pisać to nie byłam wstanie dotrzeć do dramione. Jakoś spotkanie z Dyrektorką jest dosyć ważne dla mnie.
Alexix Nott myślałam o Muffliato, ale doszłam do wniosku, że jeśli stworzyłam nową Hermionę to będzie ona używała nawet nowych zaklęć. U mnie wojna trwała o wiele więcej lat niż w książce. Dziewczyna ma teraz 22 lata, więc mimo wszystko, miała więcej czasu na zgłębianie nauki.
Mildredred musisz mi wybaczyć. Zawiodłam. Myślałam dziś żeby pisać więcej i pokazać dalej spotkanie, ale musiałabym niestety rozdział dodać w późniejszym czasie. A chciałam to zrobić dziś.                Następny za tydzień.
Pozdrawiam

Równo 5 minut przed godziną 16 czarny samochód stanął pod bramą Hogwaru, gdzie czekał na nich Filch i otworzył im ją. Jadąc wolno główną alejką wiodącą pod same wrota szkoły, rozglądali się na boki. Mimo, że błonia szkoły były oczyszczone to było widać, że jest o wiele więcej przestrzeni niż przed bitwą. Jeszcze gorzej było z samym zamkiem. Wiele wieżyczek, które kiedyś istniały i stanowiły piękny obrazek w całości teraz były albo ruiną, albo ślad po nich zaniknął.
Dziewczyna zaparkowała samochód i wysiedli niego kierując się do głównego wejścia. Można było zauważyć, że nawet z zewnątrz to jedyne miejsce, które zostało naprawione. Hermiona pamiętała, że wrota zostały wręcz roztrzaskane w czasie bitwy, więc teraz była zadowolona, że choć z zewnątrz dyrektorka postanowiła zacząć naprawę.
           Wchodząc do holu również widzieli zmiany, ale najgorsza była wielka sala, której brakowało drzwi, a zniszczenia w środku były dosyć poważne. Nie było tam ani jednego stołu czy nawet krzesła. Sufit kiedyś zaczarowany teraz nie istniał i patrząc w górę widziało się zwykłe niebo. Oboje poczuli smutek, miejsce, które było ich drugim domem, było teraz nie tylko puste ale i zniszczone. Milcząc udali się do gabinetu dyrektorki
- Nowe lepsze czasy – powiedziała dziewczyna stojąc pod chimerą strzegącą wejścia do gabinetu i weszli na górę
- Dzień dobry pani dyrektor – powiedzieli równo do McGonagall siedzącej za biurkiem
- Witajcie Hermiono, Harry. Proszę usiądźcie. – usiedli, a kobieta machnięciem różdżki przywołała herbatę i ciasteczka – Harry pozwolisz, że najpierw załatwię sprawy z panną Granger dobrze? Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu oczywiście, że oboje was tu wezwałam. Pisząc do ciebie Hermiono, nie spodziewałam się pewnej sytuacji, która wynikła w piątek i dlatego zaprosiłam również Harrego. Ale najpierw chciałabym Ci dać te papiery. To są twoje dyplomy ukończenia szkoły, dokładne wyniki egzaminów. I przede wszystkim listy rekomendacyjne od tych profesorów, którzy przeżyli. Daje ci to wejście na większość uczelni.
- Dziękuję pani dyrektor. Oczywiście wspólne przybycie było nam na rękę. Dziś rano miałam zaplanowane spotkanie z Harrym i dzięki pani nawet minęło dłużej niż pewnie by było na początku.
- Cieszę się bardzo. Hermiono, nie będę udawać, że jesteś najmądrzejszą czarownicą i uczennicą od wielu lat. Dlatego bardzo ważne jest dla mnie co chcesz robić w przyszłości. Mam nadzieję oczywiście, że nie zamierzasz zostawić świata magicznego?
- Oczywiście, że nie, magia tak mną zawładnęła, że chyba bym nie potrafiła, żyć bez tego. Ale właśnie mam takie pytanie dotyczące mojej przyszłości.
- Zamieniam się w słuch
- Pani profesor, tak myślałam przez ten miesiąc od końca wojny co chciałabym robić w przyszłości. Zna pani moją sytuację rodzinną, moje życie wśród mugoli. Kocham oba te światy i nie jestem wstanie wybrać tylko tego jednego, dlatego mam pewien pomysł. Wydaje mi się, że jeszcze tego nie widziałam w naszym świecie.
- O czym taki myślałaś?
- Prawo. A dokładniej połączenie prawa czarodziejskiego i mugolskiego. Dzięki temu nie byłabym skazana tylko na jeden świat, a miałabym kontakt z obydwoma.
- To jest bardzo ciekawy pomysł. Musiałabyś podjąć naukę w obu światach, ale wierzę, że jesteś wstanie. Z tego co wiem niestety musisz poczekać rok. Dopiero w czerwcu odbędą się egzaminy na prawo czarodziejskie na uniwersytecie w Paryżu, bo jak wiesz tylko tam można studiować prawo w Europie. ale wydaje mi się, że mogłabyś pójść na przyśpieszony kurs, który zamiast sześciu lat, zająłby ci 3 lata i potem pójść na prawo mugolskie, również na 3 lata. Musiałabym się popytać, ale wydaje mi się, że to mogłabyś uczyć się wieczorowo lub zaocznie. Dzięki temu w naszym świecie już mogłabyś pracować jednocześnie studiując mugolskie. Zdaję sobie sprawę, że to długi okres nauki i będzie dosyć kosztowny. Ale to chyba nie będzie problemem dla ciebie, prawda?
- Oczywiście, że nie. Pieniądze nie grają roli jeśli tylko będę mogła spełnić marzenia. A co z tym egzaminem w czerwcu?
- W tygodniu odwiedzę ciebie i wtedy przyniosę ci dokumenty i książki. Od razu muszę ci powiedzieć, że egzamin będzie trudny i będzie to materiał z pierwszych miesięcy nauki, tylko osoby, które go zdadzą najlepiej idą na przyspieszony, reszta która zda ma możliwość pójść jedynie na normalny tok.
- Byłoby wspaniale. Nawet pani nie wie jak się cieszę z tego. Oczywiście zapraszam do siebie.
- Jak to już mamy omówione to możemy przejść do następnej sprawy. Wybacz Harry, że musiałeś czekać. Mogłabym ciebie wezwać na późniejszą godzinę ale to co mam do powiedzenie tyczy się was obojga.
- Słuchamy więc – odezwał się Harry – Nie powiem, byłem zaskoczony, prośbą o spotkanie razem z Mioną, ale widocznie to coś ważnego
- Bardzo ważne Harry. Pracujesz nad sprawą morderstwa Malfoya, zgadza się?
- Tak i jak na razie jest ciężko i niestety ale nie mogę o tym zbytnio rozmawiać. Mogę tylko powiedzieć, że nie mamy żadnego kontaktu z Narcyzą i Draco i tak naprawdę bez nich nie jesteśmy wstanie nic zrobić
- A gdybym ci powiedziała, że wiem gdzie oni są
- Jak to pani wie? Napisali do pani? Żyją i nic im nie jest? - pełno pytań padło z ust Harrego
- Tak żyją i jak ich widziałam ostatnio to mieli się dobrze
- To cudownie, chociaż jeden kłopot mniej. Chciałbym się z nimi zobaczyć. Mam kilka pytań do nich
- Harry, na to jeszcze przyjdzie czas. Rozmawiałam z Severusem na ich temat i powiedział mi jedną rzecz
- Słucham, jaka?
- Podobno jest prawdopodobieństwo, że nie wiadomo czy i oni są bezpieczni, oraz że ich skrytka została zablokowana
- Ma pani rację. Jako, że nie wiedzieliśmy co się z nim stało, mój szef podjął decyzję o zablokowaniu środków na czas śledztwa. Więc nawet jeśli będą cali i zdrowi to i tak do banku nie mają po co się wybierać. Czasami ich decyzje i pisma są dziwne i to mnie zadziwia. Ale zostało to podpisane przez ministra i nic nie można zrobić. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo to niestety też nie wiemy, czy oni będą bezpieczni. Mimo wszystko ich ojciec i inni zwolennicy zostali zamordowani w ich domu. Ale czy oni też byli na jakiejś liście tego nie wiem. Uważam, że jest małe prawdopodobieństwo aby im coś groziło, ale muszą się mieć na baczności i zamieszkać w dobrym miejscu
- Tak też myślałam. Dosyć długo rozmawiałam z Severesum. Uruchomiłam kilka kontaktów i doszłam do wniosku, że jest tylko jedna możliwość, aby niewinnym nic nie było. No właśnie i teraz o ich miejscu zamieszkania chciałabym z wami porozmawiać.
- Zamieniamy się w słuch. Choć nie wiem w czym ja mogłabym pomóc – odezwała się Hermiona
- Podsumowując całą ta sprawę: oni nie mają pieniędzy i muszą zamieszkać w bezpiecznym miejscu. Niestety teraz jest trudno o coś bezpiecznego w świecie czarodziejskim, dlatego pomyślałam, że najlepiej będzie dla nich wśród mugoli
- Co takiego? – zapytała zaskoczona Miona – Oni u mugoli? Przecież Malfoy na zawał zejdzie jak się przeniesie do mugoli, ale z drugiej strony to byłby widok – uśmiechnęła się dziewczyna
- Hermiono, potrzebuję twojej pomocy i proszę ciebie o to byś udzieliła im pomocy w postaci swojego domu – delikatnie poprosiła starsza kobieta
- To jest jakiś żart? Naprawdę? Czy wyobraża pani sobie Malfoya w domu szlamy? I to do tego w moim domu? Ja chyba śnię – zaczęła zadawać pytania dziewczyna, ale widząc tylko poważne spojrzenie McGonagall, wiedziała, że to prawda – Pani nie żartuje... Ale czy uważa pani, że w moim domu będzie bezpiecznie?
- Tak Hermiono, wiem, że to będzie idealne miejsce. Po pierwsze dlatego, że nikt nie będzie myślał, że mogli u ciebie zamieszkać. Po drugie masz dobre zabezpieczenia domu, a do tego Severus również ma zamiar coś dodać od siebie. A po trzecie masz na tyle duży dom, że to chyba nie powinien być problem. – wyliczała Minerwa – A z tego co wiem, to pogodziliście się z Draco po bitwie. Był on w zakonie więc powinniśmy sobie pomagać
- Dobrze zgadzam się, choć nie jestem zadowolona z tego i nie powiem, żebym była szczęśliwa. – dziewczyna zgodziła się po chwili wahania, wiedziała, że życie z nimi pod jednym dachem nie będzie dobre. Ale czego nie robi się dla dyrektorki. – Chyba mam zbyt dobre serce, które kiedyś mnie zgubi...
- Cieszę się Hermiono, wiedziałam, że się zgodzisz.
- Ja się zgodziłam, a co powiedzą oni
- I to jest dobre pytanie – odezwał się Harry, który był tak zszokowany, że nie mógł wydusić ani jednego słowa, przez większość czasu – czy wyobraża sobie pani Malfoya w mugolskim domu zamkniętego i przebywającego tylko z mugolami? Bo ja nie. Co więcej nawet gdyby mu obiecano miliony nie zniżył by się do tego. Wybacz Miona, że tak mówię, ale taka jest prawda – w tym momencie dziewczyna zaczęła się śmiać tak mocno, że nie była wstanie złapać oddechu – Hermi, wszystko w porządku?
- Zaraz… Poczekaj Harry… - po kilku minutach gdy udało jej się złapać oddech – Harry nie rób mi tego, jak mogłeś
- Ale co takiego zrobiłem?
- Wyobraziłam sobie Malfoya w moim domu, wśród moich przyjaciół, pracowników. W domu w którym wszędzie jest elektryczność i nowoczesność.
- Panno Granger, na rozmyślania przyjdzie czas. A ja tego czasu nie mam za dużo. Cieszę się, że się pani zgodziła i mam nadzieję, że w tym czasie gdy pan Malfoy będzie u ciebie wraz ze swoją matką to i również pan panie Potter zamieszka w posiadłości. – słychać było w głosie dyrektorki nutę wściekłości i braku cierpliwości
- Ja? Co takiego? – teraz Harry zaczął się śmiać – jeśli tylko Hermi się zgodzisz, to na własne oczy to zobaczę, ale będzie jazda. To się pośmiejemy
- Jasne, że się zgadzam. Nawet miałam cię o to poprosić. Dwójka obcych czarodziei w moim domu. To będzie ciężki okres. No dobrze pani profesor to kiedy mają przyjechać do mnie?
- Teraz, zaraz. – podeszła do kominka, wzięła garść proszku – Komnaty Severusa Snape. Severusie, już czas. Czekam na was – powiedziała to i wróciła na swoje miejsce. Nie minęła minuta jak z kominka wyszedł profesor eliksirów a za nim Narcyza i Draco.