Na początku wielkie PRZEPROSINY
wybaczcie mi taką długą nieobecność, nawał pracy, do tego znów zepsuty komputer, niestety problem z odzyskaniem danych, więc jestem z niczym na dzień dzisiejszy. Ale działam, zaczęłam pisać miniaturkę świąteczną kilku rozdziałówą, następny rozdział również zaczęłam pisać, więc jest dobrze. Tak mi się wydaję
Rozdział dodam w niedzielę taki jest plan.
Zostałam nominowana do Liebster Awards przez Mildredred za co wielkie dzięki.
1. Pięć książek, które poleciłabyś jako warte uwagi (nie wliczając HP, bo to wie każdy:D) ?
Duma i Uprzedzenie (pewnie każdy powie, że to normalka, ale naprawdę ta książka zawsze będzie na czasie nie zależnie od tego jaki jest rok, również reszta książek J.A. jest ponadczasowa)
Władca Pierścieni (Tolkien jest geniuszem jeśli chodzi o wymyślenie świata fantazji i przedstawienie go w taki sposób, że każdy chciałby być elfem, hobbitem lub inną postacią)
książki Kathy Reichs (seria kryminałów na podstawie których został napisany serial BONES)
"Niebo Montany" Nory Roberts - trafiłam przypadkiem na film, potem książka i zakochałam się w tej pozycji
"Anioły i Demony" Don Brown geniusz sam w sobie
2. Plany na przyszłość?
Carpe Diem, jak na razie pracuje i w wolnej chwili czytam i piszę (kilka rzeczy równocześnie) i mam nadzieję, że do 30 roku życia coś wydam, choć czasu co raz mniej
3. Proszona kolacja z rodzinką Malfoy- jakby wyglądała?
Elegancko - suknie od projektantów, wykwintne jedzenie oraz cisza, lub bardzo mądra rozmowa, gdzie to Panowie poruszają tematy a kobiety siedzą i zastanawiają się kiedy będą mogły przejść do saloniku na filiżankę kawy i to bez panów
4. Co robisz, jak nic ci się nie chce?
idę spać, a tak na serio, to kładę się do łóżka i słucham muzyki, albo czytam
5. Co pokazałabyś jako argument, że mugole nie są zacofani i są zdolni coś wymyślić ciekawego?
komputer, albo tablet koniecznie z internetem 6. Śmieszna historia z Twojego życia?
jak byłam mała wpadłam na drzewo, przeprosiłam je i poszłam dalej
7. Gdzie chciałabyś pojechać?
wszędzie, kocham podróże i każdy nowy kraj to jest nowa przygoda
8. Gdybyś mogła zrobić jedną niemożliwą normalnie rzecz była możliwa- co by to było?
chyba czarowanie, jednak to jest coś super, albo jakieś inne moce, które by pomagały mi w codziennym życiu
9. Najdziwniejsza rzecz, która Ci się przydarzyła?
na tą chwilę nie jestem wstanie odpowiedzieć, nic mi nie przychodzi do głowy
10. Ile masz lat? :D
bliżej mi już do 30 niż do 20
Nominuję:
Gisia
Clover
Madeline
Alexis Nott
Villemo
Wiem, że to mało osób, ale większość opowiadań, albo jest obecnie zawieszona, albo już się zakończyła, albo była tak dużo nominowana, że po co kolejny raz. Te osoby uważam, za godne mojego polecenia. Niestety nie mogę nominować osoby, która mnie nominowała a szkoda...
A o to i moje pytania:
1. Wolisz filmy czy książki?
2. Najlepsza wg Ciebie para oprócz Hermiony z Draco
3. Od kiedy trwa Twoja przygoda z blogiem?
4 Dlaczego postanowiłaś sama zacząć pisać?
5. Czy uważasz, że świat magii byłby lepszy niż ten bez niej?
6. Co wg Ciebie jest magią?
7. Jakie miasto uważasz za najbardziej warte odwiedzenia? (Polska lub dalej na cały świat)
8. Co obecnie porabiasz? Praca, szkoła, uczelnia
9. Z czym wiążesz swoją przyszłość?
10. Jak widzisz siebie za 15 lat?
DRAMIONE - Świat magii istnieje w naszej wyobraźni, trzeba tylko ją umieć z niej wydobyć i przelać na papier...
poniedziałek, 10 listopada 2014
poniedziałek, 8 września 2014
Zawsze to podejrzewałam
Zawsze podejrzewałam, że Albusa ciągnie do panów... a dziś dopiero okazało się, że już o tym autorka kiedyś wspomniała.
"Ta miłość była wielką tragedią profesora"
To, że prof. Albus Dumbledore (dyrektor szkoły magii w Hogwart - jedna z głównych postaci serii książek o Harrym Potterze) jest gejem, ujawnia sama autorka powieści w 2007 roku. Zrobiła to na spotkaniu z fanami książek, dzięki którym stała się najbogatszą pisarką na świecie.
- Zapałał uczuciem do innego maga, Gellerta Grindelwalda. Jednak gdy Grindelwald zwrócił się w stronę ciemnej magii, Dumbledore załamał się i postanowił zwalczyć swojego rywala. Ta miłość była wielką tragedią profesora - powiedziała.
http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/dumbledore-gejem-oszukalas-nas-i-zarobilas-miliony-autorka-harry-ego-pottera-odpowiada,466209.html
sobota, 6 września 2014
Rozdział 17
Przed Wami kolejny rozdział. Większość miałam już napisane dawno, ale nawal pracy nie pozwolił mi na szybszą publikację. I nawet to co jest poniżej to nie jest to wszystko co miało być. Ale, że chciałam coś dodać, to muszę to zrobić teraz. Mam nadzieję, że się spodoba.
pozdrawiam
Granger!!!
Co to ma być do cholery? – krzyk wpadającego do pokoju blondyna obudził śpiącą
w łóżku brunetkę. Dziewczyna
przestraszona podskoczyła wręcz w łóżku i rozejrzała się na boki, gdy
zobaczyła, że to tylko pewien irytujący blondyn zapytała się go spokojnie
-
Mordują kogoś? Rodzice moi wrócili? Czy mam gości? Pali się? - z każdym pytaniem była co raz bardziej
rozbudzona
-
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
-
Więc czemu mnie budzisz Malfoy? – gdy chciała się znów położyć do spania,
chłopak podszedł do niej i usiadł na jej łożu. Dziewczyna również usiadła i
oparła się o ścianę. Dopiero teraz zauważyła, że trzyma portret od Paula. Ten
portret na którym jest sama z nim w sukni ślubnej, uśmiechnęła się na moment
wspominając wczorajszy wieczór i od razu poprawił się jej humor.
–
O widzę, że rozpakowałeś prezent od Paula, mam nadzieję, że ci się podoba, bo
ja swój mam zamiar powiesić w salonie nad kominkiem – dodała z nutką
rozbawienia.
-
Czyś ty zgłupiała? – chłopak zapytał się jej, przy okazji spoglądając na nią i
uśmiechając się w duchu za pomysł z koszulką nocną, która była mocno wycięta i
powtórzył raz jeszcze – Co to ma być do cholery? – dzięki temu jak siedzieli na
łóżku miał idealny widok na górną część jej ciała, co z chęcią wykorzystywał i
nawet już nie był taki zdenerwowany jak jeszcze 15 minut temu, gdy otworzył
pakunek. Ten widok umilił mu ranek tego był pewien.
-
Ale o co ci chodzi? – nie rozumiejąc chłopaka zaczęła się zastanawiać jak
dotarła do łóżka, po chwili zauważyła, że jest za bardzo odkryta i zakryła się
kołdrą. – jeśli chodzi ci o portret to prezent, każdy z nas dostał dwa. Jedno
grupowe a drugie właśnie takie. Wiem, wiem, wiem i ja też nie jestem
zadowolona, że musieliśmy razem. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam być w
parze z tym aktorem. Był boski, te oczy, uśmiech i te dołeczki a jego ciało…
coś idealnego
-
Co ty nie powiesz a jeszcze wczoraj w nocy mówiłaś, że to ja jestem silny i
przystojny – nie mógł nie wspomnieć o tym blondyn, widząc zaskoczenie na twarzy
byłej gryfonki dodał – Nie mów, że nie pamiętasz tej wczorajszej nocy? I nie
musisz się aż tak zakrywać, już wszystko widziałem wczoraj – widząc jej minę i
szok w oczach dodał – Nie pamiętasz naprawdę? A pamiętasz historię tej boskiej
koszulki jaką masz na sobie?
Hermiona
spojrzała pod kołdrę i widząc nieznaną jej zieloną koszulkę, wyskoczyła szybko z
łóżka i pobiegła do garderoby, a potem do łazienki. Chłopak usłyszał tylko
głośny krzyk, potem kilka przekleństw i po dwóch minutach znów zobaczył
dziewczynę w jej sypialni. Ale widach, że skorzystała z szybkiej toalety i
niestety nałożyła szlafrok
-
Co to jest Malfoy? Jak? Gdzie? Kiedy? To twoja wina? Twój pomysł? Jak mogłeś? –
dziewczyna wyrzucała krótkie pytania z siebie niczym z karabinu i z każdym
następnym była co raz bardziej cicha, aż wreszcie usiadła na łóżku i złapała
się za głowę
-
Przestań się tak pytać i zacznij oddychać. – odpowiedział jej uśmiechając się w
duchu. Dzięki jej minie i przejęciu cała złość już przeszła i teraz miał tylko
jeden wielki ubaw z dziewczyny, usiadł specjalnie obok niej – A ta noc była
wyjątkowa i uwierz mi. Nigdy jej nie zapomnę – dodał szeptem kładąc swoją dłoń
na jej kolano i delikatnie zaczął sunąc nią w górę i w dół uda
-
Malfoy, nawet nie zaczynaj tak gadać i nie dotykaj mnie– dziewczyna wstała i
podeszła do okna. Kilka razy wzięła głęboko powietrze, w myślach policzyła od
10 w dół i odwróciła się. Popatrzyła na blondyna krótko i podeszła do niego,
złapała go za koszulkę i przybliżyła się do– powiedz prawdę co się stało w
nocy, i nawet nic nie zmyślaj, bo…
-
Bo co moja ty gryfineczko? – odpowiedział rozbawiony chłopak zastanawiając się
ile jeszcze może tak z niej się pośmiać i patrząc w jej oczy doszedł do
wniosku, że czas na zabawę.
-
W nocy jakoś nie miałaś nic przeciwko, żebym cię dotykał. Sama nawet
przylgnęłaś do mnie swoim ponętnym ciałem. Chcesz dokładnie wiedzieć jak było
wczoraj? Nie ma sprawy – i podniósł ją jak pannę młodą i rzucił na łóżko i
przybliżył się do niej prawie kładąc się na niej i mówiąc do ucha
– No tak w skrócie to ta noc tak wyglądała –
poczuł jak zadrżała, więc dodał szeptem – czy chcesz żebym dalej kontynuował?
Albo też możemy zacząć od początku od momentu na schodach? Co ty na to? – gdy
zobaczył, że potwierdziła, a jej oczy wręcz zabłysły z ciekawości i z czegoś
czego nie mógł wiedzieć czym było dodał – to poproś a może się uda dostać ci
coś więcej niż same przyniesienie do łóżka, ale na dzień dzisiejszy tylko
zmieniłem koszulkę zaklęciem. - I wyszedł
z pokoju w wielkim uśmiechem na ustach, zabierając po drodze portret z podłogi,
gdzie spadł wcześniej.
Dziewczyna leżała w łóżku i była w dużym
szoku. Nie wiedziała co było prawdą a co jego wymysłem. Wczorajszy wieczór był
z dużą ilością alkoholu, nawet nie pamiętała kiedy ostatnio tyle wypiła. Owszem
pamiętała Harrego i Celine, pamiętała tańce, obrazy i rozmowy. Nawet to jak
powiedziała przy wszystkich, oczywiście gdy Harry już wyszedł, że uważa Malfoya
za jednego z przystojniejszych facetów jakich do tej pory poznała. Oczywiście
musiała wmawiać Celine i Jasmin, a najbardziej dla Paula, że są tylko kolegami
i nic nie ma między nimi, ale jej przyjaciele jej nie uwierzyli. Były wręcz
zdziwione, że ich przyjaciółce udało się trzymać ręce z dala od niego. Według
nich wyglądał jak McSteamy i brunetka musiała im przyznać rację po dłuższym
przemyśleniu.
Oczywiście Hermiona była dumna, że na
nią on tak nie działał, że cały czas uważa go za nadętego, egoistycznego dupka,
który zamieszkał w jej królestwie. Tak myślała do dziś. Czy to mogło być
prawdą, że powiedziała mu jaki jest przystojny i silny? Wątpiła, żeby kłamał,
więc chyba musiała być bardzo pijana, ale to nie zmienia faktu jak się dostała
do łóżka i dlaczego ma na sobie taką koszulkę.
Było tylko jedno wyjaśnienie,
blondyn mówił prawdę. A jego słowa teraz wskazywały, że nic więcej nie było i
bardzo się z tego cieszy. Ale czemu jej ciało zadrżało gdy szepnął jej do ucha?
A jego dotyk, to jak ją rzucił na łóżko sprawiło, że się wręcz za bardzo
podnieciła. Dawno nie czuła się tak przy żadnym facecie i doszła do wniosku, że
jeśli coś się nie zmieni to pójdzie do łóżka z blondynem. Działał na nią, ten
typ złego chłopca, zawsze miała do takich słabość. Wiedział co robi, niby
delikatny dotyk, muśnięcie, szept i było już po niej. Jedynie co jej pozostało
to prysznic, tylko zimny…
Dziewczyna poszła do łazienki,
zdjęła koszulkę i powiedziała do swojego odbicia w lustrze:
-
swoją drogą trzeba przyznać, że koszulka ta jest bardzo seksowna. Zieleń
świetnie podkreśliła moją cerę, tylko ten smok… Gdyby nie to, że to znak
Malfoya to pewnie bym częściej w niej teraz spała, ale niestety… - i wrzuciła
ją do kosza na pranie, a potem wzięła prysznic. Zimny prysznic oczywiście, żeby
zapomnieć o jego dotyku. Gdy zamknęła oczy pod strumieniem wody, przypomniała
sobie pewne urywki. Ale czy to mogła być prawda, że przytuliła się do niego jak
wziął ją ręce. I miał rację był silny… A to źle wróżyło… Po chwili zmieniła
zimny strumień na cieplejszy, wymyła włosy i wyszła. Ubrała się w luźne spodnie
i koszulkę i zeszła do kuchni poprosić o późne śniadanie. Czekając i popijając
sok przy kuchennym stole rozmawiała z Sookie. W pewnym momencie do kuchnie
weszła Amanda
-
Dziwne
-
Co jest dziwne?
-
O panienka Hermiona! Nie wiem czy mogę powiedzieć
-
Oczywiście, że możesz Amando
-
No bo panienki gość zapytał się mnie czy wiem co oznacza McSteamy, więc mu
powiedziałam, że mega ciacho
Hermiona
słysząc to wypluła sok, który właśnie piła.
-
Co takiego? A skąd on to wziął? O nie… - dziewczyna w myślach chciała sobie
przypomnieć, czy tak go przypadkiem nie nazwała. Przecież przypadek to nie
jest, że wczoraj tak mówiły dziewczyny o nim a dziś pyta się o te słowo.
-
Zapytałam się go czy chodzi mu o aktora z serialu – mówiła dalej Amanda - i powiedział, że został tak nazwany przez
pewną kobietę i nie wie co oznaczało to słowo, więc mu powiedziałam co oznacza
-
Ciekawe co to za kobieta – próbowała powiedzieć normalnie dziewczyna i
poprosiła o dolanie soku i żeby ktoś przyniósł jej śniadanie do pokoju. Doszła
do wniosku, że chyba jednak trzeba teraz unikać blondyna.
Poszła do pokoju i czekając na
śniadanie zaczęła rozmyślać.
-
Po pierwsze i najważniejsze jak McSteamy? Musiała coś mu powiedzieć, przecież
sam by nie wymyślił, więc to ona. Nie ma innego wyjaśnienia. Ale co teraz? Jak
żyć mają? Chyba nie ma innego wyjścia, będzie go unikać, to najlepsze
rozwiązanie.
Po
chwili usłyszała pukanie do drzwi i Amanda przyniosła jej posiłek.
-
Amando, jeśli możesz to przynoś mi wszystkie posiłki do pokoju dobrze?
Śniadanie, obiad i kolację przez najbliższe dni. Mam pewien projekt i muszę się
skupić.
-
Oczywiście panienko
Hermiona
znów została sama w pokoju i doszła do wniosku, że trzeba coś zmienić. Nie może
tak nic nie robić całymi dniami, wiec wzięła posiłek i przeszła do tajemnego
pokoju. Musiała napisać do McGonagall miała jej podać dokumenty i książki i
nic, więc dziewczyna wzięła pióro i papier i napisała do niej list
Profesor
McGonagall
Zwracam się z
prośbą o przesłanie potrzebnych dokumentów do przyśpieszonego kursu
egzaminacyjnego na prawo. Proszę również o listę podręczników bądź też książki,
które będą mi potrzebne.
Z wyrazami
szacunku
Hermiona Granger
Dziewczyna
zadowolona z krótkiej notatki przywołała sowę i wysłałam list.
-
No to teraz czeka mnie jedynie czekanie na odpowiedź i będą mogła zacząć
przygotowywać się na egzamin. Później pójdę na studia, zdam je i otworzę swoją
własną kancelarię. I będę najlepsza jak zawsze. Muszę to uczcić – i z uśmiechem
na ustach podeszła do barku po czerwone wino, nalała je sobie i wyszła na taras
pooddychać świeżym powietrzem. Ale zbyt długo nie nacieszyła się tym chwilowym
szczęściem, ponieważ zobaczyła w oddali spacerujących po ogrodzie Narcyzę z
synem. I cale szczęście z mojej przyszłej wyśnionej przyszłości diabli wzięło…
A miało było tak pięknie. Ale cóż zrobić.
Resztę
tego dnia jak i trzy następne spędziła w swoim pokoju na nauce magii
bezróżdżkowej i niewerbalnej, uważała, że dawno nie miała czasu ćwiczyć więc
teraz jest okazja. Oczywiście w duchu wiedziała, że to tylko wymówka przeciwko
spotkaniom z Malfoyem, ale sama się do tego nie przyznawała.
Co dziennie Amanda przynosiła jej
posiłki i zabierała stare tace, dziwiła się, że dziewczyna zamknęła się w
pokoju i nie wychodzi z niego. Tak jak ona myślała o tym cała służba i nawet
zastanawiali czy nie zadzwonić po jej rodziców.
Myśleli również nad rozmową z Harrym,
ale ten wychodził wcześnie rano i wracał bardzo późno gdy większość już spała.
Niestety doszło do kolejnego ataku na rodzinę Starks i to morderstwo było
jeszcze bardziej brutalne od poprzedniego. Nawet żona została torturowana, a
dzieci nie znaleziono, więc teraz szukali ich dalszej rodziny by sprawdzić czy
może ich tam nie wywieziono. Wiec Harry miał zbyt dużo pracy a zbyt mało czasu
na spanie, nie mówiąc już rozmowie z Mioną, a jeszcze gorsze dla niego było to,
że miał nr telefonu do Celine a nie miał nawet kiedy zadzwonić.
Najbardziej
cieszył się z takiej sprawy Draco. Cisza, spokój i radość z tego, że cały dom
miał dla siebie. Zwłaszcza, że jego matka pokochała pewne pudełko z ruchomymi,
gadającymi zdjęciami i co raz więcej czasu spędzała przed nim. Mówiła, że to
jest bardzo fascynujące i nie wyobraża sobie życia bez tego. Poprosiła nawet
Lucasa, żeby te pudełko wstawić do jej sypialni. I z tego co Draco dowiedział
się po 2 dniach od matki, że ta rzecz która nazywała się telewizorem była wg
niej oczywiście najlepszą jaka powstała i została wymyślona przez mugoli.
Więc
chłopak miał czas na basen, bibliotekę i rozmyślanie. I niestety najwięcej w
jego głowie było myśli na temat gospodyni. Musiał przyznać, że to co się
wydarzyło w jej sypialni było ciekawe. Oczywiście nie planował się przespać z
nią, w końcu to mugolaczka a mu nie wypada wejść do łóżka z taka osobą.
Przecież to nie godne arystokratycji, ale z drugiej strony, wystarczyło, że
szepnął jej coś do ucha to ona od razu zadrżała, do tego miała świetne ciało i
trudno mu się było do tego przyznać, ale miała coś w sobie, zwłaszcza jak się
złościła. Jej oczy ciskały wtedy wręcz błyskawice i to mu się podobało. Był
dumny z siebie i teraz uważał, że to był dobry pomysł zanieść ją wtedy do
sypialni i zmiana jej koszulki. Uwielbiał kobiety w takich kusych nocnych
koszulkach, które zwłaszcza górne partie miały mocno wycięte. A gdy dowiedział
się co oznaczało McSteamy to był bardzo zaskoczony, tym bardziej czy było
możliwe, że uważała go za mega przystojniaka?
Po dłuższym czasie tego typu
rozmyśleniach wziął książkę wcześniej przyniesioną z biblioteki i zaczął ją czytać.
Przeczytał później jeszcze dwie książki w ciągu tych dni 3 dni i zaczął się nudzić.
Nie miał co robić. Nudził się i zaczął chodzić w kółko w swoim pokoju, od
ściany do okna, od okna do ściany. I gdy tak któryś raz z kolei doszedł do okna
zauważył lecącą sowę z paczką w jego stronę. Szybko otworzył okno i wpuścił ją
do środka. Sowa upuściła paczkę na łóżko i odleciała powrotem. Chłopak
rozpakował pakunek i okazało się, że w środku są dwie mniejsze paczuszki jedna
podpisana dla niego a druga dla Granger. Otworzył tą swoją i wypadł z niej
list, który zaczął czytać.:
Panie Malfoy,
Zaadresowałam
przesyłkę na Pana, ze względu na to, że również to Pana dotyczy i przede
wszystkim liczę, że odda Pan drugą paczkę Hermionie Granger. Tak jak wcześniej
rozmawialiśmy, doszedł Pan do wniosku, że będzie studiował prawo w
przyśpieszonym tempie. Taką samą decyzję podjęła panna Granger i dlatego też
mam nadzieję, że współpraca się Wam uda.
W tym roku na ten kierunek Starszyzna podjęła
decyzję, że wszystkich podzielą w pary i tak będziecie zdawać egzaminy praktyczne
i teoretyczne. Dokładnie nie wiem na czym będzie polegać to, ale wiem, że
wszystko będzie się sumowało i liczona będzie średnia. Dlatego też udałam się
do Francji, żeby poprosić Starszyznę o połączenie Pana i Pannę Granger jako
jedną parę. Jesteście, a raczej byliście moimi najlepszymi uczniami i mam nadzieję,
że nadal tak pozostanie. Chciałabym również zaznaczyć, że w Waszej sytuacji to będzie najlepsze rozwiązanie.
Dopiero wczoraj dostałam Wasze książki, te wszystkie,
które uważam, że przydadzą się Wam w nauce. Proszę aby przekazał Pan drugą
paczuszkę koleżance. Pierwszy wstępny egzamin odbędzie się w 12 grudnia i mam
nadzieję, że przyniesiecie chlubę swojej szkole.
Pozdrawiam
M. McGonagall
PS.: zapomniałam
dodać, że większość książek uda się odczytać tylko jeśli będziecie w odległości
do 3 metrów od siebie.
PS 2.: Starszyzna
poprzez Wasze nazwiska połączyła Was w pary magiczne i dlatego tylko tak
będziecie musieli pracować
-
No to mam przechlapane – powiedział chłopak i zaczął wyjmować książki z paczki,
którą dostał – tych książek jest chyba z trzydzieści. Porąbało ich na tej
uczelni czy jak? I dlaczego wszędzie tam gdzie ja to i ta Granger… to jakieś
jest wielkie nieporozumienie…. Dlaczego???
niedziela, 17 sierpnia 2014
Rozdział 16
Nie wiem jak, ale przed Wami 16 rozdział. Kiedy następny nie wiem, ale zaglądajcie co jakiś czas może się pojawi :D
Hermiona
kierowała się do swojego pokoju gdy na schodach spotkała Harrego, który
wyglądał strasznie. Cały był w kurzu i wyglądał na bardzo zmęczonego.
-
Harry? Jak ty wyglądasz? Co się stało?
-
Kolejne morderstwo, ta sama ekipa co u Malfoyów – odpowiedział jej chłopak – choć
do mnie to ci opowiem
-
Był u nas minister – zaczęła brunetka – powiedział o rodzinie Brooks i
dzieciach…
-
To był przerażający widok – zaczął chłopak i usiadł na łóżku – byłem u
Griffina, jak dostałem wezwanie na lusterko i udałem się tam. Oczywiście
zamiast domu same gruzy, ciało Brooksa po Avadzie w miejscu gdzie kiedyś był salon, ale przed tym jak to rzucili to były jeszcze tortury, czyli dodają rozwijają
się. A potem gdy przeszliśmy na coś co kiedyś było podwórzem, placem zabaw to
również okazało się, że i dzieci i matka zostały zamordowane. Na szczęście
tylko Avada.
-
To straszne
-
A powiedz mi co mówił Kingsley?
-
Wersja oficjalna czy prawdziwa?
-
Prawdziwa i jak zdobyta? – zapytał ze zdziwieniem brunet
-
Umysł człowieka jest fascynujący. Niektórzy mówią, że wszystko co robią jest
dla naszego bezpieczeństwa a tak naprawdę mają pomysł. Złapać przestępców podając im
świeże mięso na talerzu pod nos.
-
Czekaj, czekaj. Chcesz mi powiedzieć, że Kingsley chciał wydać Malfoyów?
-
Jesteś taki mądry Harry – powiedziała dziewczyna z uśmiechem
-
Wymyślił sobie, że jeśli Malfoy będzie z matką w innym miejscu to może mordercy
pójdą do nich i wtedy będzie można ich złapać. Bo wg niego w domu Lucjusza nie
zabili wszystkich.
-
Skąd to wiesz?
-
Leglimencja plus Snape i wiemy wszystko
-
No cóż muszę powiedzieć, że to był dobry pomysł, że chciał tu być. Ale
rozumiem, że Malfoy zostaje u nas?
-
Oczywiście i o 19 idziemy na akcję, wiesz jeśli czujesz się na siłach to
zapraszam do wzięcia udziału
-
Jaka akcja?
-
Odwiedzimy dom Malfoya i szukamy ich rzeczy. Niby Kingsley przyniósł co nie co,
ale wiesz jak to jest. Nie zawsze wszystko Auror weźmie to co ma znaczenie dla
rodziny. Wzięli same rzeczy, które wg niego mogły mieć jakieś powiązania z Lucjuszem i jego ekipą wzajemnej adoracji. Jedziemy moim autem, więc robimy wycieczkę – uśmiechnęła się
dziewczyna i wstała – a teraz weź prysznic, przebierz się w czyste ubrania i za
15 minut widzimy się na kolacji. Pamiętaj to tajna misja – dokończyła szeptem i
wyszła z pokoju kierując się do siebie, gdzie przebrała się w czarną bluzę,
białą bokserkę, niebieskie jeansy i czarne conversy. Do tego tylko czapka z
daszkiem i była gotowa.
Zeszła na kolację, gdzie przy stole już
czekali na nią jej rodzice. Usiadła i czekała na resztę, streszczając rodzicom
plany na wieczór. Po chwili zeszła Narcyza z synem i profesorem, a tuż za nimi
zjawił się również Harry. Gdy dziewczyna popatrzyła na nich roześmiała się.
Obaj młodzi chłopacy wyglądali identycznie. Czarne spodnie, czarne bluzy i
czarne adidasy
-
Brakuje wam tylko kominiarek i moglibyście iść na akcję
-
A ty nie wyglądasz lepiej, również na czarno – odpowiedział jej brunet
-
Ale ja mam niebieskie spodnie – powiedziała z uśmiechem dziewczyna i zaczęli
jeść posiłek. Po posiłku Miona poszła po samochód a panowie czekali na nią pod
drzwiami. Gdy pojazd podjechał Snape usiadł z przodu, a młodzi z tyłu.
Normalnie nie wsiadłbym do samochodu
– myślał Snape – ale chyba już oszalałem na starość. Nie dość, że siedzę w
pojeździe, który prowadzi gryfonka to jeszcze uznałem, że jej plan jest dobry.
Ale byłem tak wściekły na Kingsleya, że chciałem mu zrobić krzywdę, bardzo
wielką krzywdę. Nawet nie powiedziałem im o jego wszystkich myślach. Mam
nadzieję, że z jego strony to były zwykłe głupoty, ale chyba trzeba powiadomić
Granger, że może spodziewać się jakiś aurorów lub też tajnych agentów Ministra
pod peleryną w okolicach swojego domu. Czemu ten człowiek nie weźmie się za
morderców a nie ubzdurał sobie, że Narcyza i Draco mu wszystko podadzą na srebrnej
tacy. Co za dureń z niego…
A
jeśli chodzi o durniów to ma teraz na głowie trzech młodych zadowolonych z
najbliższej przyszłości dzieciaków na głowie. Jedyna pozytywna rzecz w tym
wszystkim jest to, że mogę zobaczyć jak działają pod presją i przede wszystkim
jak to traktują i niestety tylko Granger ma jakieś pojęcie. A Draco i Potter z
tego co widzę, traktują wszystko jak zabawę. Kto niby pozwolił być Potterowi
aurorem, jeśli reszta ma taki sam charakter co on to nie dziwię się, że to sami
idioci pilnują porządku w naszym świecie. Wątpię, żeby jakiekolwiek
niebezpieczeństwo na nas czyhało, ale niech mają się na baczności i będą
również uważać na co dzień.
-
Profesorze? – odezwała się dziewczyna – proszę otworzyć ten schowek nad pana
nogami, dobrze? – gdy to zrobił mówiła dalej – widzi pan tą małą sakiewkę?
Proszę ją otworzyć i wyjąc z niej zawartość i rozdać każdemu po jednej
Gdy Snape wyjął z sakiewki mniejsze
sakiewki od razu domyślił się, że dziewczyna pomyślała o wszystkim. Każda
sakiewka była tak zaczarowana, że można było do niej wszystko włożyć.
-
Dobry pomysł - powiedział – Wkładajcie do nich wszystko co uznacie za
przydatne. Musimy być tam jak się da najkrócej. Macie godzinę i ani minuty
więcej. Więc żadnych zabaw, rozczulania, zastanawiania – i w myślach dodał zero
kłopotów, choć pewnie i tak nie będzie żadnych a to, że ich nastraszy będzie
miało lepszy wpływ na ich pracę i szybciej wróci do zamku by móc w samotności napić
się Ognistej
Gdy wjeżdżali w najbliższą wioskę od
dworu Draco, dziewczyna zwolniła i jechała jak najwolniej się dało. Otworzyła
okno i krzyknęła
-
populi quaerere – z różdżki wystrzelił biały promień, który uformował się w
mgłę.
Mgła osiadła na najbliższym otoczeniu i w
miarę jak się posuwali samochodem do dworu mgła posuwała się razem z nimi
tworząc szpiegującą barierę. Pozostała w miejscu dopiero gdy wjechali za
miejsce gdzie kiedyś była brama. Miona zaparkowała samochód jak najbliżej
rozpoczęcia się gruzów. Na szczęście zaklęcie nic nie wykazało, więc bez
problemu wysiedli z samochodu. Dziewczyna rzuciła wtedy atque hospitum modo
exercitui i wiedzieli, że nawet jeśli ktoś się zjawi w okolicach ogrodzenia to
będą mieć czas by uciec.
Rozdzielili się i każdy zaczął chodzić
po gruzach co chwilę schylając się aby coś podnieść. Dzięki zaklęciu Lumos
mogli mieć dobra widoczność, po kilku minutach Miona zebrała kilka książek, a w
jednym miejscu gdzie było dużo potłuczonej porcelany naprawiła ją i okazało
się, że były to 3 filiżanki w delikatne różyczki. Zamieniła kamień w szkatułkę
i włożyła je do środka a potem do sakiewki. Chodząc dalej zobaczyła ramkę ze
zdjęciem. Wzięła je do ręki i okazało się, że na fotografii była Narcyza z
małym blondynkiem. Oboje uśmiechali się i huśtali się na w cieniu drzew.
Hermiona uśmiechnęła się i również schowała to. Idąc dalej zauważyła wystające
z gruzów wieko, podeszła i rękoma próbowała dostać się do tego. Okazało się, że
to był kuferek, może nie był największy, ale był pięknie ozdobiony, oczyściła
go i również wrzuciła do sakiewki. Później już nic nie znalazła. Po kilku
minutach usłyszała jak Snape woła wszystkich więc poszła do samochodu i wsiadła
za kierownicą. Po chwili wróciła reszta. Spojrzała w lusterku i zauważyła
smutek w oczach blondyna, do tego były zaczerwienione wyglądał jakby płakał,
ale nic nie mówiła. Doszła do wniosku, że potrzebuje ciszy, nie tylko on.
Dlatego też włączyła cicho radio i spokojnie wrócili do domu.
Snape był zadowolony, że mogą wrócić.
Wiedział, że będzie spokój i nic się nie stanie. Był zdziwiony tym co zastał we
dworze, kiedyś to miejsce było tak piękne, bogate i eleganckie. Wszędzie było widać
pieniądze i historię rodziny. Jedynie czego brakowało to ciepło. Dom był zimny
tak jak jego gospodarz i emanował bogactwem jak Lucjusz. Wszędzie obrazy,
zbroje, popiersia i inne rzeczy, które kosztowały majątek lub były ich
dziedzictwem. Co innego teraz jak podjeżdżali pod dom Granger. Również wielki,
bogaty i elegancki dom, ale jak inny. Czuć w nim ciepło i miłą, przyjazną
atmosferę. Nie dziwił się, że Narcyza tak dobrze się poczuła w domu Granger, choć
troszkę go to niepokoiło.
Profesor Snape wysiadł z pojazdu, gdy
brama się otwierała, oddał swoją sakiewkę dla dziewczyny i aportował się do
zamku, a Miona i chłopaki weszli do domu i każdy skierował się do swojego
pokoju. Wcześniej ustalili, że sakiewki wyjmą po śniadaniu w Sali treningowej. Miona
weszła do swojej czarodziejskiej komnaty i wyszła na balkon w celu rzucenia
zaklęcia populi quaerere. Wiedziała, że dzięki temu będzie wiedziała czy jakiś czarodziej nie pojawi się w otoczeniu jej posiadłości.
Kolejny dzień zaczął się dosyć
słonecznie. Hermiona wstała dosyć późno, wiedziała, że na śniadanie jest już
spóźniona, dlatego też postanowiła najpierw pójść ćwiczyć. Przebrała się w
szorty i stanik sportowy.
Wzięła sakiewkę swoją i profesora i poszła na
trening. Zostawiła rzeczy w sali a samo poszła do drugiej do drugiego
pomieszczenia z przyrządami. Na początku włączyła muzykę i troszkę porozciągała
się a potem weszła na bieżnię. 20 minut szybkiego biegu dobrze jej zrobiło,
jeszcze tylko orbiterek i mogła zakończyć kilku minutami jogi. Nawet nie
zauważyła jak pewien blondyn był zafascynowany jej osobą. A nawet nie tyle jej
idealnym ciałem w czasie biegu a właśnie tym biegiem na maszynie.
-
Granger? – wszedł do środka – jak to działa?
-
Co takiego? – odpowiedziała mu zdyszana dziewczyna
-
No to, że możesz biegać, też chcę spróbować
-
Nic prostszego, musisz wejść i wcisnąć jedynie start. A tymi strzałkami
zwalniasz lub zwiększasz tempo. Tak samo na tym co teraz ja ćwiczę, to samo robisz.
-
I co tak zawsze ćwiczysz? – zapytał się z ciekawością blondyn
-
Jak jest brzydka pogoda, lub mróz, albo nie chce mi się wychodzić z domu. Ale
biorąc pod uwagę, że sprzęt jest od tygodnia w tym miejscu to dopiero zaczynam
– uśmiechnęła się i powróciła do ćwiczeń
-
A sakiewki z wczoraj gdzie masz?
-
Są już na drugiej Sali. Tam jest najwięcej miejsca więc pomyślałam, że może
będzie wam tam lepiej wszystko zobaczyć. Chociaż nie wiem co macie w środku.
-
Dobra dzięki
Draco obiecał sobie, że dziś wieczorem jak
Granger wyjdzie z Potterem to on przyjdzie tutaj. Wszystko będzie idealnie na
pierwszy raz jak będzie sam oczywiście. Popatrzył jeszcze na gryfonkę i wyszedł
po matkę. Dostał już od Pottera worek i teraz wystarczyło obejrzeć. Chociaż nie
liczył na swoje ubrania lub też swoje rzeczy, to miał nadzieję, że chociaż coś
będzie…
Gdy wrócił z matką zauważył, że Granger
musiała wyczarować stolik i dwa fotele i dzbanek z kawą i filiżanki. W myślach
podziękował jej, nie musiała tego robić a jednak zrobiła. Poczuł, że będzie
musiał jej to wynagrodzić.
Zaczęli wszystko wykładać z sakiewek. On
ze swojej wyjął jakieś wazoniki, które udało mu się na miejscu złożyć, kilka figurek, porcelany i
barek jedyna rzecz z której się ucieszył, że ją znalazł. Oczywiście to co było
w środku zostało stłuczone ale ważne, że jest barek.
Po kilku minutach zauważył, że matka
patrzy się smutno w jakieś zdjęcie. Gdy podszedł bliżej zauważył, że na tym
zdjęciu jest on jak miał około czterech lat wraz z matką. To był jeszcze czas
radości w domu, gdy bez obaw mógł się bawić z matką i przebywać z nią. Później
z roku na rok było co raz gorzej, ale w końcu teraz jest już wolny.
Siedzenie
nad tymi rzeczami zajęło im ponad 3 godziny i mimo, że nie było tego dużo to
każda jedna rzecz miała jakąś wartość. Narcyzie bardzo spodobały się rzeczy
znalezione przez gryfonkę. Zwłaszcza kuferek, w którym miała swoje pamiątki…
Sam kuferek dostała od Syriusza na zakończenie szkoły i była to jej jedyna
rzecz od brata. W środku znajdowały się zdjęcia z dzieciństwa jej synka, jakieś
listy, stara biżuteria i inne rzeczy, które miały dla niej znaczenie. Do tego
udało się odzyskać filiżanki, mimo, że tylko trzy sztuki to zawsze coś,
uwielbiała i teraz mogła z przyjemnością zabrać je do swojej sypialni.
Pośród rzeczy znalezionych było jeszcze
kilka książek przeważnie romanse, kilka staroci do których tak bardzo nie byli
przywiązani, więc w końcu doszli do wniosku, że to co nie jest potrzebne
zostanie w sakiewkach a te rzeczy które mają znaczenie zabierają do pokoi.
W czasie obiadu Narcyza podziękowała
bardzo Hermionie, za czas, za pomysł i przede wszystkim za to co znaleźli.
Brunetka nie spodziewała się tego i jedynie skinęła głową. Posiłek minął im dosyć
szybko, chociażby dlatego, że obecna była tylko Hermiona, Narcyza i Draco.
Harry od rana był w Ministerstwie, tak samo jak państwo Granger, którzy chcieli
odwiedzić kilka swoich klinik w tym tygodniu w Wielkiej Brytanii i zrobili
sobie taki wypad kilku dniowy. Po obiedzie kobiety poszły do salonu na
filiżankę herbaty i przy okazji włączyły telewizor, gdzie leciał właśnie
pierwszy odcinek serialu Duma i Uprzedzenie. Narcyza była zafascynowana
serialem i tym jak w takim cienkim pudełeczku można coś zobaczyć. Po jakimś
czasie Hermiona udała się na górę aby przygotować się do imprezy. Wzięła kąpiel,
upięła włosy w kok, przeszła do garderoby i wybrała z szafy czarną koronkową
sukienkę i do tego siwy żakiecik. Jeszcze tylko czarne buty, torebka i
biżuteria i była gotowa.
Napisała sms do Harrego, żeby przyszedł
jak wróci do Griffina i wyszła przed dom czekać na Paula, który miał po nią zajechać.
Gdy przyjechali do sąsiada dziewczyny, Miona weszła do domu a Paul powiedział,
że zaraz wejdzie. Okazało się, że wszyscy goście już byli i tylko czekali na
nich. Po chwili Paul wszedł do domu z wielką torbą, z której wystawały
prostokątne zawinięte w szary papier paczki. Oczywiście dziewczyny pisnęły, bo
już domyśliły się co może być w środku. Mark i Griffin natomiast podeszli do
barku i nalali sobie podwójną whisky. Wiedzieli, że bez mocnego trunku nie
przeżyją najbliższych godzin. W tym momencie żałowali, że wzięli udział w
sesji.
-
Tak sobie myślę – rozpoczął Paul – że z prezentem ode mnie poczekamy na Harrego
ok.?
-
Nie wiem czy jest sens, wczoraj dostał pilne wezwanie i dziś od rana miał znów
pracować dłużej. Nawet nie wiem czy uda mu się urwać i być dzisiaj –
powiedziała Miona
-
No to rozdawaj – powiedziała uśmiechnięta Celine, choć troszkę posmutniała na wieść, że może nie być Harrego – jestem ciekawa jak wyszłam,
ale jak udało ci się to zrobić w tak szybkim czasie?
-
Cały wczorajszy dzień i dziś siedziałem nad tym i jak na razie każdy dostanie
po 2 wyrobionych zdjęciach, więc mam nadzieję, że wybaczycie. Ale są gotowe na
wasze ściany i mam nadzieję, że się tam znajda
-
Z chęcią je powieszę, jeśli będą na nim same nasze panie – powiedział Griffin
-
I najlepiej w samej bieliźnie, ale wtedy bez mojej siostry – dodał Mark i
stuknął się szklanką whisky z kolegą
-
No to was niestety muszę zapewnić, że nie ma bielizny tylko ostatnia sesja –
mówiąc to Paul rozdał dla każdego pakunek z ich imieniem.
Dla Miony dał 3 pakunki, żeby mogła je
dać również dla Harrego i Malfoya. Każdy rozwinął swój prezent i okazało się,
że podostawali jedno grupowe zdjęcie w sukniach i każdy osobne z partnerem.
Miona patrząc na grupowe rozczuliła się. Musiała przyznać że wszyscy wyglądali
pięknie i wiedziała, że na 100% te zdjęcie będzie miała w sypialni. Drugie
natomiast z Draco. Paul uwiecznił ich ostatnie chwile gdy w końcu udało im się połączyć.
Ona z delikatnym uśmiechem na ustach i on pochylony do niej i składający
całusa. Doszła do wniosku, że i ten obraz powiesi ale to już w jej magicznej
sypialni, tak aby nikt nie widział.
Po
30 minutach gdy zaczęli imprezować przyszedł Harry, był zmęczony było to widać już z daleka, ale nie
przeszkodziło mu to w flircie z Celine. Wszyscy uśmiechnęli się widząc tą parkę
czule rozmawiającą w koncie salonu. Popijali wino i rozmawiali zbliżając się co
raz bliżej do siebie, więc tylko chwila dzieliła ich od pocałunku, ale tego już
nie chcieli oglądać. Dali im prywatność. Jako, że Harry był bardzo zmęczony to
wrócił wcześniej do domu zabierając zdjęcia nie tylko swoje ale i również Miony
i Malfoya. Gdy wychodził impreza trwała nadal, uważał, że troszkę Miona przesadza
już z alkoholem ale w tym przypadku nic nie mógł powiedzieć.
Dziewczyna koło drugiej w nocy została
odprowadzona do domu przez Marka. Była pijana i to bardzo, chłopak czekał aż
wejdzie do domu i dopiero wtedy wrócił do domu Gryffina. Troszkę trwało zanim
przebyła drogę od bramy do drzwi, bo co chwilę zbaczała z drogi. Gdy weszła do
domu usiadła na chwilę na schodkach i zamknęła oczy opierając głowę o ścianę. I
tak zastał dziewczynę Malfoy, którego obudził się w nocy i usłyszał zamykanie
się drzwi wejściowych. Postanowił sprawdzić czy to ktoś ze służby czy jak, więc
założył szybko spodnie od dresów i zabrawszy ze sobą różdżkę zszedł cicho na
dół. Widok jaki ujrzał rozbawił go. Granger spała na schodach… w krótkiej
sukience, żakiecie i w szpilkach skuliła się i spała. Musiało być jej nie
wygodnie i zastanawiał się co zrobić. Obudzić ją, żeby weszła na górę czy
samemu zanieść. Postanowił, że zaniesie ją. Wziął ją delikatnie na ręce i
musiał przyznać, że była leciutka. Gdy wchodził na górę to dziewczyna wtuliła
się w niego i zrobiło mu się gorąco. Jak wchodził do jej sypialni i miał już
zamiar ją położyć do łóżka, Miona otworzyła oczy
- Draco? Gdzie ja jestem? – zapytała szeptem
-
W swoim pokoju, zasnęłaś na schodach
-
Aha. Dziękuję
-
Świat schodzi na psy, bo Granger mi dziękuję. Ale nie ma za co
-
Jest za co. Jesteś silny i przystojny, a nawet mogę powiedzieć, że wręcz
McSteamy wiesz o tym? Pewnie wiesz… Chce mi się spać – i mówiąc te słowa,
odwróciła się i zasnęła. Malfoy jednym zaklęciem zmienił jej sukienkę w srebną koszulkę nocną z wielkim zielonym smokiem i również zaklęciem zdjął jej buty. Wyszedł po cichu z pokoju a
gdy był już u siebie zaczął się śmiać.
-
Ciekawe czy jutro będzie pamiętać, że nazwala mnie silnym i przystojnym, tylko
co oznacza to McSteamy? – i z tymi słowami również poszedł spać
*McSteamy
– dla tych co nie oglądali serialu Chirurdzy to można to przetłumaczyć jako
Mega Ciacho
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Rozdział 15
Udało się i jest już nowy rozdział nr 15.
Jestem z niego dumna, choć przyznaję, był inny plan na ten rozdział i miał on zawierać co innego. Ale zrodził mi się inny pomysł i tak mamy taką końcówkę jaka została napisana.
Oczywiście te dwa czary są moim pomysłem. Co raz bardziej zbliżamy się do okrągłych 2 tys odwiedzin. Piękna liczba, szkoda, że nie tak pięknie jest komentarzy. Czasami mam ochotę przestać pisać, bo nie ma odzewu i nie wiem czy to się Wam podoba, czy nie. A przecież nawet jedno słowo może dużo dać, chociażby motywację do kolejnego rozdziału
Zapraszam do czytania
Jestem z niego dumna, choć przyznaję, był inny plan na ten rozdział i miał on zawierać co innego. Ale zrodził mi się inny pomysł i tak mamy taką końcówkę jaka została napisana.
Oczywiście te dwa czary są moim pomysłem. Co raz bardziej zbliżamy się do okrągłych 2 tys odwiedzin. Piękna liczba, szkoda, że nie tak pięknie jest komentarzy. Czasami mam ochotę przestać pisać, bo nie ma odzewu i nie wiem czy to się Wam podoba, czy nie. A przecież nawet jedno słowo może dużo dać, chociażby motywację do kolejnego rozdziału
Zapraszam do czytania
Niedzielny poranek przywitał wszystkich
deszczem i pochmurnym niebem. Do tego zimny wiatr sprawił, że w salonie
postanowiono rozpalić kominek. Śniadanie pierwszy raz od przybycia Narcyzy i
Draco jak i również rodziców Miony było bardzo ciche i spokojne. Każdy był
zatopiony we własnych myślach.
Harry myślał o Celine i nie mógł się już
doczekać jutrzejszego wieczoru, na który został zaproszony do Griffina a dziś miał
mieć lekcję jazdy na motorze z nim. Dzięki przyjacielowi Miony w tygodniu miał dostać
prawko na motor „po znajomości”. I mimo, że zbytnio nie wiedział o co chodziło
z tym słowem to czuł, że chodziło o pieniądze. Bo właśnie zawsze w takich sytuacjach o
pieniądze chodzi. Ale nie przejmował się tym bo cieszył się samym
faktem, że będzie mógł kupić motor i zacząć jeździć na tych maszynach.
Wiedział, że Miona kochała ten środek transportu, chociaż sama nie prowadziła
go to często była pasażerką sąsiada. Nie mogę się doczekać, ale umówiłem się na
11 więc mam jeszcze troszkę czasu.
-
Harry? – Miona zagadnęła bruneta – Wszystko dobrze?
-
Tak Mionka, jest ok. – teraz rozglądając się po jadalni zauważył, że został
przy stole sam z Hermioną
-
Wyglądasz troszkę za bardzo… Jakby to powiedzieć… Zamyślony? Ale i też zadowolony,
więc czyżbyś myślał o pewnej blondynce? – zapytała z uśmiechem
-
To też, ale bardziej o dzisiejszej lekcji. Czuję się jakbym był w pierwszej
klasie i czekał na lekcję latania. To takie dziwne, jestem dorosłym człowiekiem
i nie powinienem się zachowywać jak dziecko. A mam ochotę skakać z radości…
-
To oczywiste, przez Voldzia nasze dzieciństwo nie było szczęśliwe. Każdego roku
coś się działo. Owszem była adrenalina, radość z przygód. Ale nie mieliśmy
możliwości wyszaleć się i zaznać życia nastolatków. Bez drugiej połówki, z
różnych powodów…
-
Masz rację. Nasze życie było pozbawione zabawy, nie to co Malfoya. Jaki był w
szkole taki był, ale te ciągle imprezy u Ślizgonów to było coś czego w naszym
domu brakowało.
-
Szkoda, prawda? Wiesz Harry zazdrościłam im, tylko nic nie wspominaj mu ok.?
-
Ty Miona? Najlepsza uczennica Hogwartu od czasów Roweny? Nie wierzę – brunet
zaczął się śmiać – ale ja chyba też tak troszkę im zazdrościłem. To było
męczące. Ten wzrok uczniów, gdy przechodziliśmy korytarzami. Ciągłe plotki,
artykuły w gazetach i niestety ciągła obawa o życie, zamiast radości i poznawania świata magii
-
Ale to już się skończyło. Nawet nie wiesz jak zawsze cieszyłam się, mogąc wrócić
na wakacje do rodziców, do przyjaciół. Owszem kocham ciebie i Ginny i Rona, ale
tutaj daleko od magii było inaczej. Zapominałam o tym całym złu jakie nas
spotykało. – troszkę posmutniała i zamyśliła się dziewczyna, ale po kilku
sekundach potrząsnęła głową jakby chciała wywalić z myśli pewne wspomnienia i
znów się uśmiechnęła i powiedziała – Ale Harry powinniśmy zapomnieć o tym co
było i cieszyć się z tego co mamy, no może nie Malfoy ale reszta owszem.
Zwłaszcza, że teraz jesteśmy razem. Ty zaraz pójdziesz na lekcję jazdy a ja
chyba pójdę na basen
-
A która już godzina? – spojrzał się na zegarek i doszedł do wniosku, że ma
jeszcze ponad godzinkę – to może razem pójdziemy na basen co?
-
Nie ma sprawy więc chodźmy
Na basenie spędzili kilka minut. Ćwiczeń na
basenie zbyt dużo nie było. Miona w swoim czarnym jednoczęściowym kostiumie
leżała na materacu i słuchała muzyki.
Harry natomiast zrobił kilka długości
basenu i doszedł do wniosku, że za szybko wszedł do wody, więc również wziął
jeden z materacy i tak jak Hermiona postanowił na nim popływać. Tak minął im czas,
w czasie którym brunet postanowił zapytać się przyjaciółki o Celine. Dziewczyna
oczywiście za dużo nie mówiła. Powiedziała jedynie, że blondynka jest aktorką,
która teraz często będzie wyjeżdżać za granicę bo dostała rolę, ale jest
naprawdę świetną kobietą i do tego samotną. Przed 11 Harry wyszedł z basenu
-
Harry pamiętaj o 17 mamy gości
-
Wiem Mionka i pamiętam.
Gdy dziewczyna została sama, zaczęła
wspominać wczorajszy dzień. Musiała przyznać, że był to dzień wyjątkowy.
Poczuła się wspaniale w czasie sesji, zwłaszcza w sukni ślubnej. Stojąc z
Malfoyem była bardzo zdenerwowana, ale też i szczęśliwa. Ta chwila, ten moment,
tego delikatnego muśnięcia był niezwykły. Nie myślała, że taki zwykły pocałunek
może sprawić, aby w jej brzuchu pojawiły się motylki. Gdyby to nie był tylko
Malfoy… Cóż to za ironia, że poczuła się tak wspaniale w jego towarzystwie. Nie
mogła zaprzeczyć, że był przystojny i miał urok niegrzecznego chłopca, ale ten
jego charakter… Pewnie gdyby spotkali się pierwszy raz w miejscu, w którym nie
było czegoś takiego jak podziały na czystych i brudnych to pewnie sprawiłaby
wszystko aby się z nim spotkać. Ale, że życie jest pełne paskudnych
niespodzianek musiała go poznać, gdy miała 11 lat i wchodziła do świata, które
było dla niej nowością i w którym mimo, że w nauce była najlepsza to niestety
jeśli chodzi o pochodzenie to była na tym gorszym miejscu dla ¼ szkoły. Mimo to
znalazła przyjaciół, ale gorzej z miłością. Był Krum na czwartym roku, ale to
było jedynie zauroczenie, które tak jak szybko przyszło tak samo szybko minęło.
Później Ron, ale to również była pomyłka, ten związek od początku nie miał
sensu i to z różnych powodów. Zawsze był zazdrosny i nie tylko o nią, ale
również o sławę. Wiadomo, że to Harry pokonał Voldzia i każdy to wiedział, ale
w prasie napisali, że pomogła mu ona Hermiona Granger, najwybitniejsza
uczennica. Zapomnieli wspomnieć o Ronie i to przelało czarę… Obraził się na
nich, jakby to oni mieli w tym swój wpływ. Później niby wszystko było ok.,
troszkę się razem spotykali, ale potem znów to samo. Zazdrość z jego strony i
po miesiącu od wojny wyjechał bez słowa. Teraz Miona została sama i jak na
razie czuła się dobrze z tym, ale dzień wczorajszy sprawił, że pewna bariera
padła i poczuła się dobrze, aż za dobrze…
Jej rozmyślenia przerwał obiekt myśli,
który specjalnie skoczył do wody jak najbliżej materacu. Jego skok sprawił, że
wpadła do basenu. Wynurzając się wyglądała na wściekłą
-
Malfoy! – krzyknęła
-
Tak to ja, tak brzmi moje nazwisko – odpowiedział z uśmiechem chłopak
-
Masz cały basen i musiałeś skakać obok mnie?
-
Musiałem. Wiem, że myślałaś o mnie, więc chciałem być jak najbliżej ciebie –
uśmiechnął się do niej i odpłynął na drugi koniec basenu, gdy zauważył, że była
wkurzona i szła w jego kierunku. Po chwili jednak zmieniła zdanie i wyszła z
basenu.
-
Wychodzę, nie mam zamiaru być w tym samym miejscu co ty! – krzyczała – I nie
waż się gapić na mój tyłek
-
Jakże bym śmiał patrzeć na twój mugolski tyłek – odpowiedział jej, a myślach
dopowiedział sobie ja go pożeram wzrokiem a nie patrzę.
A że jej tyłek już zniknął w szatni to zaczął
pływać. Widział gdy Potter opuścił posesję i wtedy dopiero postanowił pójść na
basen. Nie chciał, żeby brunet widział co robi w wolnym czasie, na jego
nieszczęście w docelowym miejscu wylegiwała się osoba, przez którą nie mógł
zasnąć. A teraz tak leżała w czarnym obcisłym stroju, gdzie było widać jej
idealne długie nogi. Na twarzy był widoczny delikatny uśmiech, więc pewnie
rozmyślała o czymś miłym a on nie byłby sobą gdyby tego obrazka nie rozwalił.
To był spontan kiedy wskoczył do wody. Lubił te ich rozmowy, ile dawały one mu
szczęścia zwłaszcza gdy mógł zaobserwować ten błysk w oczach. Teraz gdy
wychodziła nie mógł nie patrzeć się na nią. Bądź co bądź na mugolkę była
świetnie zbudowana. Ale przecież sama prowokowała swoim wyglądem i tym ruchem
bioder gdy szła. No dobrze musi przestać myśleć tak o niej bo coś zaraz zacznie
się budzić tam w dole a tego by nie chciał przecież. Mówił sobie, że trzeba ćwiczyć, żeby odpędzić myśli od niej. Od zawsze uważał, że ważny jest sport. Przeważnie biegał, ale tutaj u mugoli nie ma takiej możliwości, więc
pozostał mu basen.
Hermiona musiała się na czymś rozładować
swoją złość i wybrała do tego bieżnię. 30 minut ostrego biegu sprawiło, że złość
na Malfoya jej przeszła i czas do obiadu mogła poświecić czytaniu. Najpierw
prysznic a potem czas na relaks. Wybrała jeden z tomów Kwartetu Weselnego Nory
Roberts , bo potrzebowała czegoś lekkiego aby móc zapomnieć o wkurzającym,
przystojnym gościu. Czas do obiadu zleciał szybko zawsze gdy czytała. I
zapomniałaby o posiłku gdy nie usłyszała przez interkom głosu Lucasa, który
przypomniał jej, że za 10 minut ma być w jadalni. Ubrała się szybko w spodnie z
kwiatowym motywem i zwykłą czarną podkoszulkę. Do tego baleriny i była gotowa zejść
na dół.
Obiad minął spokojnie. Oczywiście Jane z Narcyzą wypytywały się o sesję.
Jakie kreacje, w jakich miejscach były plenery robione. I wszystko by było
dobrze, gdyby nie ostatnie pytanie o sesję weselną. Oboje Hermiona i Draco
zaczerwienili się i żadne nie wiedziało co powiedzieć. W końcu brunetka
oznajmiła wszystkim, że trudno to opisać i muszą poczekać na zdjęcia od Paula.
Oczywiście fotograf obiecał, że dostaną kilka zdjęć i będą mogli się pochwalić
swoją profesjonalną sesją. Te słowa normalnie nie wystarczyłyby Jane i
Narcyzie, ale widok twarzy dzieci powiedziały im więcej niż słowa, więc
odpuściły. Po obiedzie przeszli do salonu, gdzie kobiety usiadły przed
kominkiem i napiły się kawy a mężczyźni z filiżankami postanowili posiedzieć w
ciszy. Oczywiście pan Granger był przyzwyczajony do tej ciszy w salonie, tak
samo jak Malfoy, który był wychowany tak jak każdy arystokrata.
Gdy dochodziła 17 Narcyza z Jane
poszły do kuchni przygotować herbatę dla gości, którzy mieli zaraz przyjść.
Hermiona w tym czasie poszła do garderoby po białą koszulę i razem z Draco
wyszli z domu i udali się w stronę bramy. Nie było jeszcze Harrego i Miona
troszkę się martwiła, nie chciała przyjmować Ministra bez przyjaciela, więc
miała nadzieję, że ten przybędzie w jak najszybszym czasie. Gdy podeszli do
bramy okazało się, że profesor Snape czekał już na nich. W ciszy poczekali
jeszcze z 5 minut i przybył również Kingsley. Nie wyglądał najlepiej, widać
było od razu, że coś się stało. Pytanie tylko czy w jego życiu prywatnym czy w
czarodziejskim. Ale nikt nic nie komentował i w ciszy przeszli do biblioteki.
Minister był zdziwiony domem, który
widział. Wiedział, że panna Granger nie należy do ubogich osób, ale nie zdawał
sobie sprawy, że jest bogata. W domu niby mugolskim, ale tak naprawdę czarodziejskim
czuć było magię. Była obecna wszędzie i czuł ją w kościach. Zastanawiał się
również co robi w jej domu Snape. Owszem był przyjacielem Malfoyów, ale
dlaczego przyszedł? Te i inne pytania kłębiły się w jego głowie. Do tego
dochodziło dzisiejsze południe… Był zmęczony a dopiero była 17 i pewnie z
tego domu jeszcze musi do biura iść. Za dużo jak na wolny dzień.
-
Ministrze - odezwała się jako pierwsza Narcyza gdy wszyscy czarodzieje zasiedli
w bibliotece – co pana sprowadza do nas?
-
Pani Malfoy, owszem chciałbym z Panią porozmawiać i z paniczem. Czy moglibyśmy zostać
sami?
-
Wykluczone – odezwał się profesor – Kingsley, jestem tutaj, bo tak Narcyza
chciała. Tak samo zostanie w pomieszczeniu panna Granger gdyż to jest jej dom i
wszyscy chcemy wiedzieć co masz nam do powiedzenia. Bo przyznaję, nie widzę
żadnego powodu dla którego tu przyszedłeś.
-
A więc tak – powiedział troszkę zdenerwowany minister – chciałem się dowiedzieć
czegoś o Lucjuszu. Czy ktoś go odwiedzał, przychodziły sowy, wysyłał jakieś
informacje
-
Nie – odpowiedział Draco
-
Ale co nie?
-
Nie, nikt go nie odwiedzał. Nie, nikomu nic nie wysyłał i nie, nikt nie pisał do
niego. Z tego co pamiętam miał bransoletę, więc nie wychodził i nie mógł czarować,
więc był odcięty od świata. Czy ma pan jeszcze jakieś pytanie? Bo o wiele bardziej
interesuje mnie czy już pan minister wie kto go zamordował, zamiast zadawać te
idiotyczne pytania o naszym ojcu.
-
Nadal nie wiemy i nadal trwa śledztwo. Myśleliśmy nawet o tym, żeby przenieść
was w bezpieczne miejsce
-
Dlaczego pan tak myślał? – zapytała się Hermiona – tylko proszę odpowiedzieć
szczerze, wydaje mi się, że profesor Snape będzie wiedział kiedy pan zataja
pewne informacje – gdy spojrzała na profesora ten delikatnie skinął głową w jej
kierunku
-
Chodzi o to panno Granger, że dziś doszło do kolejnego morderstwa. Rodzina
Brooks, która należała do popleczników Sami – Wiecie – Kogo
-
Chciał pan powiedzieć Voldemorta? Przecież on już nie żyje, wiec nie wiem czemu
czarodzieje boją się nadal wymawiać jego imię – odpowiedziała mu brunetka
- To z przyzwyczajenia - trochę się zdenerwował - ale w każdym bądź razie ta sama metoda została użyta. Zginęły
nawet małe dzieci. Zwłoki dzieci znaleziono na podwórku wśród zabawek za domem,
więc musieli ich szukać i to zrobić. Do tego na zwłokach Marka Brooksa została
doczepiona kartka "śmierć śmierciorzeńcom". Dlatego panie Malfoy pytam się o
kontakty waszego ojca. Wcześniejsze morderstwa popleczników były wykonane na
dorosłych a tu są też dzieci
-
Może dlatego, że przy wcześniejszych poplecznicy nie mieli dzieci? –
odpowiedział z nutką irytacji w głosie Snape – czy pomyślałeś Kingsley o tym? A
czy wiecie co to za organizacja?
-
Nie mamy żadnych śladów, nic co mogłoby nas zaprowadzić gdzieś dalej. Nie
podpisali się, są silni magicznie i nie wiemy co robić. Oczywiście nas zespół
aurorów ciągle pracuje nad wszystkim ale nie wiemy ile to potrwa. Dlatego też
najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli Pani Malfoy wraz z synem zostaną
umieszczeni w jakimś bezpiecznym miejscu.
-
I to jest wasz plan? – zapytał się Snape
-
Tak
-
W takim razie może pan opuścić mój dom – powiedziała Miona – uważam, że to
głupi pomysł a Narcyza i Draco są bezpieczni w moim domu
-
Ale to stwarza zagrożenie pani rodzinie, a tam my będziemy mieć ich pod swoją
opieką
-
Ministrze – odezwał się młody Malfoy – rozumiem, że chce nam pan zapewnić
bezpieczeństwo, ale jeśli Granger i profesor Snape uważają, że lepiej nam
będzie tutaj to uważam, że tak ma zostać, prawda mamo?
-
Oczywiście synu. Ministrze, dziękujemy za czas jaki nam pan okazał, ale proszę
mi wybaczyć mam migrenę i chciałabym się położyć. – mówiąc to Narcyza wstała i
poszła do swojego pokoju
-
A jeszcze jedno – powiedział Draco – Potter coś wspomniał, że macie nasze
rzeczy
-
No tak zapomniałem o tym – mówiąc to wyjął małą paczuszkę z kieszeni – tu jest
to wszystko co znaleźliśmy, nie jest tego dużo. Jeśli macie ochotę, to możecie iść
na waszą ziemię i może coś wyszukacie jeszcze z gruzów. Teren jest już
zabezpieczony od mugoli, ale nie ma żadnych innych czarów. Teraz jeśli
pozwolicie opuszczę was. Gdybyś Malfoy zmienił zdanie, daj znać Potterowi lub
wyślij sowę. Panno Granger, czy odprowadzi mnie pani?
-
Oczywiście ministrze
Hermiona
i Kingsley wyszli, pierwsze słowa ministra zostały dopiero wypowiedziane pod
brama
-
Panno Granger, mam nadzieję, że wiesz co robisz pozwalając im tutaj mieszkać.
-
Proszę się nie martwic, żaden czarodziej nie przekroczy bramy bez mojego
pozwolenia, więc nikt nie wejdzie na mój teren. Kilka osób się o to postarało
więc są bezpieczni.
-
Oczywiście. Gdybyś zmieniła zdanie wiesz co robić, uważam, że to co robisz jest
głupotą. A jesteś przecież rozsądną uczennicą. – kłaniając się wyszedł i zniknął z cichym
dźwiękiem aportacji
Dziewczyna
wróciła do domu i od razu skierowała się do biblioteki
-
Profesorze, co pan wyczytał z jego myśli?
- Słucham panno Granger?
-
Proszę mi nie ściemniać, widziałam pana oczy i twarz jak Kingsley mówił i wiem
na pewno, że użył pan leglimencji
-
I myślisz, że wszedłbym do czyjegoś umysłu bez pozwolenia?
-
Oczywiście
-
I nie mylisz się – wygiął usta w coś co miało przypominać uśmiech – on doszedł
do wniosku, że jeśli w przypadku Brooks zabili też dzieci, to mogą też chcieć dokończyć
sprawę rodziny Lucjusza. Może nie była to jego przewodnia myśl, ale pojawiło
się to w jego głowie. Również była myśl, że Potter nie może brać udziału we
wszystkich akcjach.
-
Czyli Minister ma coś na sumieniu? – odpowiedziała zamyślona Hermiona
-
Pytanie tylko co – dopowiedział Malfoy – Profesorze?
-
Tak Draco?
-
Czy jest możliwość, żeby się wybrać na teren mojego domu? – zapytał z nadzieją
blondyn
-
Możliwość jest, ale ciekawi mnie czy nie obserwują domu
-
Więc zróbmy to teraz – powiedziała dziewczyna i gdy mężczyźni spojrzeli na nią
kontynuowała – nikt nie będzie się nas spodziewać o tej godzinie a myślę o tym,
żebyśmy poszli tam koło 20. I do tego możemy pojechać samochodem. Dzięki temu
możemy przejechać nim obok posesji. Jako czarodzieje zobaczymy czy nikogo nie
ma dzięki łatwemu czarowi szpiegującemu - populi quaerere. Znalazłam ostatnio
te zaklęcie w jednej z ksiąg o magii starodawnej i zapomnianej. Dzięki niemu możemy prześwietlić jakieś 3 ha,
które chcemy zwiedzić. Będziemy wiedzieli również będąc na tym terenie czy nie
zbliża się jakiś czarodziej. Ale wydaje mi się, że będąc na terenie możemy dodać zaklęcie,
takie jak mam u siebie czyli atque hospitum modo exercitui. Dzięki niemu nikt
oprócz Malfoya i jego krwi oraz jego gości jakich wprowadzi nie wejdzie.
-
To nie głupi pomysł Granger – blondyn spojrzał na nią z pochwałą w oczach
-
A co pan o tym sądzi profesorze – zapytała się z nadzieją w oczach dziewczyna
-
Uważam, że czasami myślisz, więc o 20 będziemy na miejscu.
-
To super – ucieszyła się Miona i klasnęła w dłonie, spojrzała na zegarek i
powiedziała – jest po 18 więc myślę, że za 30 minut widzimy się na kolacji i po
kolacji wybierzemy się. Może Harry już wtedy wróci. W każdym bądź razie trzeba
się przebrać i powiadomić kuchnię. Sokie już powinna wrócić. – i z tymi słowami
wyszła do kuchni a potem do saloniku rodziców oznajmić im, że będzie gość na
kolacji, a potem wszyscy wychodzą na akcję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







