wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 14

Do końca nie jestem pewna jak to się stało, ale przed Wami kolejny rozdział. Cieszę się, że co dziennie jest po 10-15 odwiedzin mojej strony, ale proszę zostawcie czasami chociaż słowo zachęty.
Ten tydzień miałam lekki w pracy a do tego piękna pogoda sprawiła, że moja głowa oszalała. 
Rozdział troszkę krótszy ale jest :D
Na koniec kilka zdjęć plenerów, miejsc, oraz sukni o których myślałam pisząc ten rozdział.
Zapraszam

Poranek dla wszystkich był ciężki. Wstać po 5 rano, żeby o 6 być już w limuzynie, to nie było najlepsze rozpoczęcie dnia zwłaszcza po wieczornej imprezie. Ale co zrobić, wszyscy się zgodzili. Jedyną osobą która była szczęśliwa to Paul. Obudził wszystkich oczywiście jak to miał w zwyczaju wskakując do łóżek swoich przyjaciół, jedynie ominął łóżka Harrego i Draco. Nie znał ich na tyle dobrze, żeby od razu wskakiwać do ich łóżek. Jeszcze dziś pamiętał chłodny głos bruneta z sypialni Miony. I mimo, że wiedział o dobrym charakterze chłopaka to jednak zdawał sobie sprawy, że stoi na straży prawa więc nie wiadomo czy przypadkiem nie ma gdzieś broni pod poduszką. Postanowił pukać do ich drzwi aż usłyszał ich krzyk.  
Wszyscy pięć minut przed umówioną godziną zeszli do limuzyny zabierając ze sobą kawę, którą trzymał Lucas na tacy przed drzwiami. Wyglądali strasznie, każdemu chciało się dalej spać a nie siedzieć w aucie.
- Po jaką cholerę my się zgodziliśmy na to. Paul ja cię kiedyś zabiję – odezwał się Mark – i mam nadzieję, że Harry od sprawy zbrodni będziesz z daleka się trzymać – odezwał się Potter
- O to się nie martw, nawet pomogę ci ukryć ślady zbrodni
- Popieram cię braciszku. Nie pamiętam kiedy byłam ostatnio tak zmęczona – ziewnęła Jasmin
- Ale was chociaż nie bolą nogi i biodra, czuję się jakby ktoś walcem mi po nich przejechał. Nie czuję nawet "jego" z tego bólu
- Griffin – odezwała się Hermiona – nie czujesz swojego małego przyjaciela bo zbyt dużo wczoraj tańczyłeś, ale to dziwne, że masz zakwasy – zastanowiła się chwilę dziewczyna – zawsze mówiłeś, że masz kondycję jak mało kto a tu taka niespodzianka. Kilka minut tańca i wysiadłeś. Czuję się zawiedziona
- No dobra przyznaję się do tego kondycji nie mam, ale do innych rzeczy sama wiesz jaka dobra – i uśmiechnął się chłopak
- No dobra Paul – przewał im Harry – gdzie najpierw jedziemy?
- Do ogrodu botanicznego, powinno wam się spodobać, wieczorem w apartamencie kilka zdjęć a jutro w pałacu. Pogoda może i nie jest najlepsza i nie będzie zbyt ciepło, ale cóż takie życie modeli.
- Już nie mogę się doczekać, ale mam nadzieję, że jakieś śniadanie będzie na nas czekało.
- A ty tylko o jedzeniu Mark, ale tak czeka na was śniadanie
- Jak tak to możemy jechać dalej. Draco? A czemu ty się nie odzywasz, powiedz coś ciekawego o sobie albo o czym myślisz. - zwrócił się do blondyna Paul
- Nie mam nic do powiedzenia oprócz tego jak uciec z tego miejsca
- Dobre – zaczął śmiać się Mark z wypowiedzi blondyna – też o tym myślałem jak jechałem pierwszy raz na sesję do magazynu sportowego. To była istna katastrofa.
- Pamiętam tą sesję twoją bracie. Ja jeszcze wtedy aż tak nie grałam dobrze, żebym i ja musiała brać udział. Było komicznie uwierzcie mi. Wyobraźcie sobie, że Mark stał jakby mu ktoś kij od miotły przyczepił do nóg i kręgosłupa. Nie poruszał się, stał prosto, a mina jakby ktoś go obdzierał ze skóry. Dosłownie – Jasmin zaczęła się śmiać a za nią reszta towarzystwa
- No dobra kochani – odezwała się Miona – wydaje mi się, że trzeba spróbować się wyciszyć ok.? Może uda się nam zdrzemnąć.
Reszta drogi minęła w spokoju. Jedni jak Griffin i Mark siedzieli na smart fonie i przeglądali pocztę i strony biznesowe bądź sportowe, dziewczyny próbowały zasnąć a Harry i Draco zastanawiali się co tu robią. Gdy dojechali na miejsce poszli od razu do pokojów specjalnie dla nich przygotowanych. Dziewczyny które szły przodem po przekroczeniu drzwi pisnęły z zachwytu i pobiegły do blondynki, która już na nich czekała.
- Celine, jesteś. Jak my się stęskniłyśmy – powiedziała Jasmin
- Nie było mnie tylko kilka dni co będzie jak wyjadę na kilka miesięcy
- Jak to co? Oczywiście, że odwiedzimy ciebie w USA.
- To bardzo się cieszę, a teraz pozwólcie, ale pójdę się przywitać z panami – i mówiąc to Celine podeszła do chłopaków i przywitała się z każdym. – Paul nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę brać udział w sesji tej. Powiedziałam o tym mojemu menagerowi i uznał to za świetną promocję. Tym bardziej, że odcinki z moim udziałem będą na wiosnę tak samo jak ta sesja. Więc idealnie.
- Chociaż ty jedna jesteś szczęśliwa z tego powodu
- Hermi, Jasmin – zawołała przyjaciółki – a kim są ci wysocy przystojniacy, stojący pod ścianą? Zwłaszcza ten brunet
- To znajomi z mojej szkoły, chodź poznasz ich
Po krótkim przywitaniu, Paul kazał wszystkim przebrać się w szlafroki a potem siadać przed lustra i tam każdą osobą z osobna zaczęły zajmować się makijażystki i fryzjerzy. Po kilku minutach przyszły również kolejne trzy osoby, które miały brać razem z nimi udział w sesji. Celine szeptem powiedziała Mionie, że blondyn i brunetka, którzy właśnie przyszli to znani amerykańscy aktorzy znani z SAGI zmierzch, a ruda wysoka dziewczyna jest podobno jedną z lepszych polskich modelek.
Oczywiście panowie dosyć szybko przeszli do następnego pokoju gdzie w spokoju mogli przymierzyć ubrania do pierwszej sesji i zrobić minimalne przeróbki. Później mieli czas dla siebie, zanim kobiety by się nie przygotowały. Panie natomiast siedząc przed lustrami zajadały się owocami, piły wodę i rozmawiały. Okazało się, że aktorka nazywała się Ashley i była bardzo miłą kobietą tak samo jak Polka Iza.
Dziewczyny tak były pogrążone w rozmowie, że nawet nie zauważyły gdy ich wygląd był gotowy. Każda miała rozpuszczone falowane włosy spięte z jednej strony. Do tego czerwone usta i smoky eses. Gdy przeszły do tymczasowej garderoby od razu zaczęły się przebierać w wieczorowe suknie. Suknie były piękne, ale oczywiście to Elie Saab więc czego można się było spodziewać, do tego jeszcze szpilki od Jimmy Choo i  dziewczyny były już gotowe.
Weszły do ogrodu i od razu podeszły do przyjaciół.
- Moje panie – zaczął Griffin – wyglądacie przepięknie – zwracając się do nowych w towarzystwie – a was piękne panie nie miałem jeszcze przyjemności poznać. Jestem Griifin a ci tutaj to Mark, Harry i Draco
- Miło was poznać. Jestem Ashely
- A ja Iza
- A jestem Kellan, nie miałem jeszcze możliwości się z wami przywitać – powiedział blondyn, podchodząc w idealnym granatowym garniturze Diora
- Witaj Kellan – powiedziała z delikatnym uśmiechem Miona – jestem Hermiona, ta blondynka to Celine a to jest Jasmin. Tak patrzę na całe te towarzystwo i coś czuję, że będzie idealnie.
- To co zaczynamy? – podchodząc do wszystkich powiedział Paul. I zaczęła się ciężka praca.   

Na co dzień Paul był miłym, zwariowanym chłopakiem, lecz gdy był w pracy zamieniał się w człowieka wrednego, upartego i do bycia dobrym brakowało mu dużo. Modele i modelki dostali w kość. Fotograf był bezwzględny. Jego przyjaciele wiedzieli jak pracuje, bo widzieli go w akcji. Kellan z Ashley mieli już nie jedną sesję za sobą tak samo jak Iza, która tych sesji miała tyle, że nawet trudno jej zliczyć to.
Najgorzej było dla Malfoya, dla którego to była pierwsza praca i teraz miał problem. Stać w danej pozycji albo poruszać się tak jak chciał fotograf to było za dużo dla niego. Przecież nikt nie ma prawa nim dyrygować, ale zgodził się i teraz nie może odejść bo jak to by wyglądało. Potter i Granger wtedy mieliby radochę. A on jako prawdziwy Malfoy jak coś postanowił to tak musi pozostać. Cieszył się jedynie, że modelka która stała obok niego to była nowo poznana brunetka i nie należała ona do grona przyjaciół Granger.
            Zdjęcia w ogrodzie minęły im dosyć szybko. Potem była przerwa na mały lunch i znów zmiana klimatu. Kobiety miały bardziej szalone fryzury ciemniejszy makijaż do tego sukienki bardziej błyszczące. Faceci zostali ubrani natomiast w ubrania typu sportowa elegancja. Kolejna sesja został zorganizowana na wynajętym balkonie w centrum Londynu. Kilka ujęć przy zachodzie słońca z drinkami i piwem. Luźna kompozycja miała na celu pokazać przyjaźń między nimi.
            Do domu wszyscy wrócili zmęczeni i niestety wiedzieli, że czekają ich jeszcze dwa dni tej męki. Piątek i sobota minęła im szybko. Pobudka z samego rana, limuzyna, styliści i sesja. Kolejne ubrania, kolejne miejsca. Najbardziej cieszyli się z typowo sportowej sesji w parku, na rowerach, rolkach,  która miała pokazać, że nawet w bluzie kobieta może wyglądać ciekawie. Natomiast ostatnia sesja w sukniach ślubnych to już była ciężka praca. Paul połączył ich w pary: Harry z Celine, Jasmin i Kellan, Ashley i Mark, Griffin i Iza oraz Miona i Draco. Wszyscy oprócz ostatniej dwójki byli zadowoleni, a najbardziej cieszył się Harry, któremu ta drobna blondyneczka wpadła w oko. Poustawiał ich w miejscu gdzie było bardzo romantycznie. Dwie huśtawki po środku trzech dużych drzew dały piękny widok. Celine i Iza na huśtawkach delikatnie były huśtane przez swoich partnerów. W środku metr dalej za huśtawkami stał Kellan z Jasmin i obejmował ją od tyłu. Z lewej Ashley z Markiem udawali, że tańczą w rytm delikatnej melodii a z prawej Draco miał pocałować swoją partnerkę w czoło, obejmując ją w talii. I z tym zadaniem było najtrudniej im na początku. Ale nie minęło nawet kilka minut a muzyka która Grala w tle, włączona przez Griffina prawiła, że każdy z nich wczuł się w swoją rolę. Niby taki zwykły pocałunek, ale był bardzo czuły i słodki.
            Na początku Draco był zły i wkurzony, że niby on wielki Draco Malfoy ma całować szlamę? Nie ma nawet mowy, nic nie jest wstanie skłonić go do tego. Owszem Granger wyglądała ślicznie i tak niewinnie jak zobaczył ją pierwszy raz. Miał ochotę podejść do niej i przytulic ją i pocałować, ale się opamiętał. Przecież on nie będzie się aż tak nisko upadać. Teraz patrząc na wszystkie te pary jak tworzą i wcielają się w przyszłych małżonków poczuł że i on chce aby to tak wyglądało. Zwłaszcza, że Potter śmiał się i flirtował z tą blondynką. To co on nie potrafi? Wygra…
            Hermiona po ostatnim śniadaniu w środę gdy uzmysłowiła sobie, że uważa Malfoya za bardzo przystojnego faceta, bała się. Bała się, że wyśmieje ją, bała się, że posunie się za daleko. W czarnym garniturze Bossa wyglądał jak młody bóg, a ona mając na sobie tą piękną suknię ślubną czuła się jak księżniczka. Podczas przymiarki o mało co nie popłakały się zakładając te suknie, nawet żartowały śpiewając pieśni weselne. A teraz ma być blisko z Malfoyem, no cóż nie ma wyjścia. Trzeba grac jak Paul wymaga.
            Nie było tak źle – oboje pomyśleli po zakończeniu, zero kłótni, dogryzek. W końcu udawali przyjaciół ze szkoły przed wszystkimi i mimo, że było trudno to dosyć dobrze im to poszło. Draco i Miona pomyśleli również, że z chęcią by to powtórzyli. Oczywiście nie suknia i cała oprawa, ale ta bliskość, ten dotyk, ten prąd który przebiegł po złączeniu dłoni. To było coś nowego dla ich dwojga. Wiele razy byli w bliskich kontaktach z innymi partnerami, ale pierwszy raz poczuli jakieś przyciąganie względem siebie, czego się troszkę przestraszyli. Można powiedzieć, że sobotę kończyli z mętlikiem w głowie, ale też zdali sobie sprawę z tego, że od teraz coś się zmieni.
            Przebierając się w swoje prywatne ubrania i zmywając makijaż chcieli zaprosić na imprezę Ashley, Izę i Kellana ale ci odmówili. Podobno Ash i Kellan mieli zaplanowane plany i tylko dziewczyny domyśliły się, że ta dwójka chciała zostać sama. Z daleka było widać, że ciągnie ich do siebie, te ukradkowe spojrzenia, uśmiechy… Iza natomiast miała za 4 godziny samolot do Japonii i tam na kolejne sesje. Wypili jedynie szampana i zjedli owoce i sery i każdy odjechał w swoją stronę.

            Gdy wszyscy oprócz Paula siedzieli już w limuzynie uznali, że spotkają się dopiero w poniedziałek wieczorem u Griffina. Teraz byli za bardzo zmęczeni aby świętować zakończenie. Ale obiecali sobie, że poniedziałek będzie ich. Gdy tylko Miona z Draco i Harrym wyszli z samochodu pod rezydencją to każde z nich rozeszło się do swoich pokoi aby odpocząć po ciężkich dniach.

 Suknia Izy
 Suknia Celine
 suknia Miony
                                              Suknia Ashley i Jasmin






i na koniec suknie ślubne
 Alice

                                           Celine                      Jasmin                    Iza
                                                             Hermiona

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 13

Zapraszam na kolejny rozdział
Notkę dedykuję Alexis. Mam nadzieję, że nadal będziesz z chęcią czytać moje opowiadanie.
Jakiś czas temu miałam 1500 wejść na bloga. Byłam bardzo zadowolona, bo już jakiś wynik. Żałuję jedynie, że tak mało osób komentuje, więc nawet nie wiem czy to czyta ktoś. 

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie dla tego domu i tej szlamy. Jak ja jej nienawidzę. Z chęcią posłałbym Avadę w jej stronę a potem uciekł w jakieś odludne miejsce. Nawet na drugi koniec świata, byle jak najdalej od niej. Co ona sobie wyobraża, że jest pępkiem świata, że to jak jest bogata czyni ją jakąś pieprzoną królową? I teraz może się wręcz litować nad biednym, osieroconym człowiekiem, który chwilowo, powtarzam chwilowo jest bez środków do życia. Niech tylko oddadzą nam dostęp do skrytki a zobaczy kto tak naprawdę jest biedny. Ona i tylko ona. Jej majątek a mój to dwa odlegle światy. Zobaczy co się stanie…
Mam jej dosyć i z chęcią wyszedłbym teraz z tego domu i już nigdy nie wrócił. Tylko co z matką? Ona nie ucieknie, jest za słaba, żeby powiedzieć dość i coś zmienić w swoim życiu. Więc muszę zostać i się męczyć i znosić to całe towarzystwo wzajemnej adoracji. A będzie jeszcze gorzej. Jak znów ci mugole jutro przyjdą to chyba harakiri urządzę sobie. Co oni sobie myślą, że są pępkiem świata? Wchodzą jak do siebie i jeszcze ten w sypialni Granger… Co on sobie wyobrażał podrywać mnie. Wiem, że każdy mnie pragnie, ale bez przesady tylko brakowało żeby jakiś pedzio to robił i to jeszcze w towarzystwie szlamy, która się z tego śmiała i tego pożal się Złotego Chłopca. I on ma być tutaj jutro i nocować. Chyba trzeba będzie zamknąć się od środka w pokoju… I pilnować matki oczywiście. Tyle mugoli, żeby nikt jej nic nie zrobił. No dobra 1:0 dla Granger zostaję.
Ciekawe kiedy moja matka przyjdzie z reprymendą, bo że przyjdzie to jestem tego pewny w 100 procentach. Ona i te jej zasady kobiety idealnej i przykładnej czysto krwistej damy… Zawsze to podziwiałem u niej, że nie ważne gdzie, ważne jak… Jej motto, wszędzie jesteś damą teraz doprowadza mnie do furii.
Oho, chyba ich słyszę. Na pewno ktoś wchodzi po schodach… No tak matka z resztą… Ciekawe o czym tak dyskutują. Słyszę, że drzwi obok się zamykają czyli Potter jest u siebie a dalej nic się nie dzieje. Nie zachodzi do mnie? Ciekawe… Pewnie jutro to zrobi. Jak tak to niech tak będzie.
Malfoy od momentu wyjścia z salonu zamknął się w swoim pokoju i prowadził monolog. Był zły i było to widać, chodził po pokoju w kółko i miał chęć coś rozwalić. Z biegiem czasu ta złość ustępowała, a gdy usłyszał kroki był już na tyle spokojny, że czekał już tylko na matkę. Psychicznie nastawił się na jej słowa, a tu niespodzianka poszła sobie dalej. Wiedział, że jeśli od razu nie przyszła, to później już nie będzie jej i rozmowę odłoży do dnia następnego. Chłopak wziął prysznic i poszedł spać.
Następnego dnia zszedł przed 8 na śniadanie oczywiście w ubraniach, które miał dzień wcześniej. Chciał się zapytać kiedy będą nowe, ale był za bardzo dumny, więc usiadł przy stole i czekał. Dopiero co wszystko było przez Amandę przygotowywane i podawane. Dowiedział się również, że zaraz reszta też zejdzie na posiłek. Po chwili na śniadanie zeszła Granger, która była już w pełni ubrana i gotowa wręcz do wyjścia. Zasiadła do stołu i zaczęła od owsianki z owocami.


Malfoy musiał przyznać, że prezentowała się świetnie. Sweter i spodnie, które miała na sobie wyglądały idealnie na niej. A te wysokie buty? I jeszcze ten delikatny makijaż, dzięki niemu mógł zobaczyć jakie ma wielkie brązowe oczy i te usta. Stworzone do całowania. Wiedziała co robi nakładając na nie tylko błyszczyk. Czy ona zdawała sobie sprawę z własnego wyglądu? Pewnie tak i to była jej broń na większość mięczaków… Ale nie na niego…
- Malfoy!!! – krzyknęła dziewczyna – Czy ty mnie słuchasz?
- Yyyy, tak, ale powtórz co mówiłaś – ocknął się chłopak, tak się na nią zapatrzył, że nie słyszał co do niego mówiła
- Pytałam się, czy widziałeś się z matką. Po śniadaniu, jak Harry zejdzie i się pośpieszy wybieramy się na miasto on do biura a ja po wczorajsze zakupy, które zamówiłam – powiedziała biorąc do ręki croissanta i dżem brzoskwiniowy
- I dlaczego mi o tym mówisz?
- Może dlatego – zaczęła co raz bardziej tracić cierpliwość – że zamówiłam tobie ubrania, w których będziesz chodzić. Zawsze coś może się im stać. Mogę na przykład zmienić kolor na jakieś pastele, biel lub kupić ci ubranka różowe bądź w kwiatki. I w takie piękne ciuszki ubierzesz się dzisiaj na imprezę i będziesz w nich chodzić na co dzień.
- Nie odważysz się
- Oj żebyś wiedział, jaką mam ochotę na to. Z radością zobaczyłabym cię w spodniach w arbuzy a do tego sweter z grubej wełny w małe koliberki.
- Tylko spróbuj a zobaczysz co oznacza wściekłość Draco Malfoya
- Oj się boję, biednego Draconka, któremu nie spodobały się spodenki – złość była co raz bardziej widoczna w ich oczach, ale coś jeszcze się kryło w nich, jakby lekka nuta rozbawienia, o której nie zdawali sobie sprawy
- Co tam kochani? – przerwał im Harry
- Kochani? – zapytała się dziewczyna
- Naćpałeś się? – w tym samym czasie zapytał się blondyn
- Mam dziś wspaniały humor – odpowiedział brunet i usiadł do stołu – To co Miona, śniadanko i wyruszamy?
- Jasne. Ja już kończę więc pośpiesz się. – Wiedziała, że ma jeszcze czas więc dolała sobie kawy do filiżanki i popatrzyła na chłopaków. Musiała przyznać, że oboje prezentowali się dobrze. Harry w białej koszuli i czarnych spodniach wyglądał bardzo elegancko i przede wszystkim przystojnie. Ale to musiało z przykrością stwierdzić, że Malfoy wyglądał bosko. Zwykle jeansy i czarna bokserka, do tego potargane blond włosy. Z przykrością stwierdziła, że po raz pierwszy popatrzyła na niego troszkę inaczej. To chyba wina tej kawy. Zawsze ją rozluźniała, ale żeby do tego stopnia. Cholera jasna, on jest mega przystojny.
- Harry – powiedziała z lekkim niepokojem dziewczyna
- Tak Miona?
- Będę czekała w samochodzie pośpiesz się
Dziewczyna szybko wyszła z salonu i udała się do samochodu. Nie minęło nawet 5 minut a w samochodzie pojawił się brunet i wyjechali z domu.
- Hermi, czemu tak szybko uciekłaś z jadalni? – zapytał się chłopak
- Nie rozumiem o czym mówisz
- Jak to nie. Siedziałaś, piłaś kawę i w pewnym momencie o mało co nie wylałaś jej. Wstałaś jakby goniło cię stado hipogryfów. Więc co się dzieje?
- Nic Harry, zamyśliłam się. Zaraz tutaj jest park, więc wypuszczę cię i możesz się aportować dalej.
- Jasne, nie myśl, że jak teraz mi nie wyśpiewałaś swoich myśli to tak zostanie… Znajdę sposób i dowiem się wszystkiego.
- Nawet na to nie licz przyjacielu – uśmiechnęła się dziewczyna i gdy przejeżdżali obok parku, zatrzymała samochód. Harry wysiadł a ona pojechała dalej do centrum.

Harrods miejsce gdzie uwielbiała robić zakupy, w którym czuła się jak w najlepszym miejscu na ziemi. Zaparkowała na parkingu i poszła po swoje zamówienie. Na szczęście w sklepie gdzie odbierała swoje rzeczy znali ją na tyle dobrze, że dosyć szybko udało jej się wszystko zapłacić i sprawdzić czy jest. Obładowana torbami wróciła do samochodu. Uważała, że czeka ją teraz nagroda więc po drodze zajechała na szybkie espresso i makaroniki, które uwielbiała. Kupiła jeszcze ich na drogę i przede wszystkim na jutrzejszą kawę z rodzicami. Była w wyśmienitym humorze, kochała zakupy a jeszcze bardziej te małe ciasteczka makaroniki. Do tego wizja dzisiejszego spotkania z rodzicami i już wiedziała, że nic a tym bardziej nikt nie zepsuje jej tego dnia.
Wróciła szybciej niż się spodziewała, dochodziła dopiero 13 więc miała jeszcze godzinkę do spotkania z przyjaciółmi. Gdy weszła do mieszkania to pierwsze co zrobiła to zawołanie Draco. Okazało się, że był w salonie w matką więc nie musiała wołać drugi raz
- Czemu krzyczysz kobieto? – zapytał się chłopak
- O dobrze, że jesteś. Musisz mi pomóc przynieść pakunki z samochodu – złapała go za rękę i wyprowadziła na zewnątrz.
Chłopak był tak zaskoczony, że pozwolił się prowadzić a do tego jeszcze nic nie mówił jak dziewczyna wepchnęła mu wręcz do ręki pełno toreb. Ledwo niosąc to wszystko, położył wszystko w salonie.
- Uważaj, tam są bardzo delikatne ubrania twojej mamy, no i kilka twoich – mówiąc to dziewczyna zaczęła rozdzielać na kupki rzeczy, które zakupiła i tak każdy dostał nowe ciuszki. Malfoy nawet nie podziękował, gdy brał swoje na górę ale widziała w jego oczach zadowolenie. Narcyza wzięła swoje a brunetka wchodząc na górę zabrała również Harrego. Ubrania chłopaka zostawiła w jego pokoju i poszła do siebie aby się przebrać w coś wygodniejszego. Gdy to zrobiła zeszła na dół zobaczyć jak wszystko wygląda. Była zadowolona. Jadalnia została przygotowana na kolację dla 10 osób.  W salonie i jadalni wazonach stały świeżo ścięte róże i dało to idealny klimat w pomieszczeniach na spotkanie w miłym gronie. Dziewczyna również zajrzała do kuchni i zobaczyła, że praca idzie pełną parą. Pokoje rodziców również były już przygotowane. Nawet nie zauważyła gdy doszła 14 i powoli zaczęli schodzić się przyjaciele.
            Pierwsze co zrobili jej przyjaciele to siłownia i zumba. Panowie byli zadowoleni, że jako pierwsi mogli używać jej sprzętu. Uwielbiali ruch co można z łatwością było zobaczyć po ich ciele. Trzech wysokich wysportowanych facetów czysty testosteron… A Miona i Jasmin to uwielbiały. Gdyby była jeszcze Celine to już byłoby idealnie, ale niestety plan zdjęciowy ważniejszy. Ważne, że dojedzie na sesję Paula. Dziewczyny natomiast zajęły się tańcem, ale na początku zaczęły od jogi. Uważały, że krótkie rozluźnienie pozwoli na im na ploteczki. Po 30 minutach gdy włączyły tańce i minęły trzy kawałki zauważyły, że do tańca dołączyli się również panowie. Razem w piątkę ich taniec wyglądał zabawnie, zwłaszcza ruchy bioder ich kolegów. Trzeba powiedzieć, że mieli bardzo duży dystans do siebie a ich przyjaźń pozwoliła się im bawić. Ich taniec z jednej strony zabawa, ale z drugiej ruchy dziewczyn przy tańcach latino zwłaszcza biodra, piersi były wykonywane bardzo dokładnie, co sprawiało namiętny taniec, który mógłby rozpalić nie jednego faceta. Tak dobrze się bawili, że nie zauważyli nawet jak ktoś przyglądał się im zza przeszklonych drzwi. Dopiero po jakimś kawałku i obrocie Mark zauważył dodatkową widownię. Szepnął słówkiem do Griffina i obaj pod pretekstem pójścia po wodę podbiegli do drzwi i zaciągnęli Malfoya do środka. Miona nacisnęła pauzę i wszyscy odwrócili się do blondyna
- No Draco – odezwała się Jasmin – zapraszamy do tańca
- Ja nie tańczę – odezwał się chłopak
- Nie wierzę, masz ciało stworzone do ruchu i tańca – powiedział Paul do niego i mrugnął do niego
- Dajcie mu spokój – odezwała się Miona – jak nie chce to nie, nie będziemy go zmuszać
- Choć raz mówisz mądrze – przerwał jej Malfoy
- Oczywiście, że mówię mądrze, w końcu po co mamy kazać ci tańczyć jeśli po prostu tego nie potrafisz, albo po prostu moja ulubiona freteczka tchórzy – uśmiechnęła się do niego wyzywając go do potyczki słownej
- Ja nie potrafię tańczyć? Chyba śnisz kobieto. Jestem w tym najlepszy – powiedział troszkę zirytowany chłopak, co jak co, ale on wiedział co to taniec. 
              Gdy był młodszy uczył się kroków ale to było kiedyś a tutaj będzie musiał powtarzać ruchy za kimś czymś co było w tym plastiku na ścianie. Ale powiedział sobie, że im pokaże. Na szczęście założył już nowe ubrania i czuł się o wiele lepiej mając na sobie coś czego nie miał wcześniej Złoty Chłopiec. Niby to tylko spodnie dresowe i czarna bokserka i zwykle adidasy, ale były nowe a to się liczyło najbardziej. Teraz stanął obok nich i doszedł do wniosku, po jakiego czorta wszedł na piętro byłej Gryfonki. Ciekawość zgubiła go. Słyszał muzykę i krzyki i był ciekawy jak bawią się mugole a to co zobaczył na piętrze było dziwne. Sala gdzie byli wszyscy była duża. Jakiś sprzęt pod ścianą odgrodzony szybą. A piątka mugoli stała w drugim końcu sali i skakali, albo tańczyli. Owszem kobiety tańczyły, a to co wyprawiali faceci trudno nazwać było tańcem bardziej jakąś zabawą. Teraz i on sam stał razem z nimi obok Granger i musiał tańczyć. I wszystko dlatego, że nazwała go fretką i to do tego tchórzliwą. Ale zobaczą, że Malfoy zawsze wszystko robi najlepiej, więc 1:1 mamy. 
              Brunetka znowu włączyła zumbę i wszyscy zaczęli się bawić. Na samym początku najwięcej z siebie dawali oczywiści Granger i Malfoy. Mimo wielu pomyłek jak na pierwszy raz wychodziło im co raz lepiej wszystko. Energia jaka przechodziła pomiędzy nimi była jak iskra namiętności. Reszta zauważyła, że coś pomiędzy jakby iskrzyło. Co chwilę zauważali ukradkowe spojrzenia tej dwójki i mimo rywalizacji na twarzach widzieli również nutkę rozbawienia. Po 20 minutach treningu wszyscy padli na podłogę
- Czuję się jakby ktoś przejechał po mnie walcem – odezwał się pierwszy Griffin
- Bo trzeba coś więcej robić na siłowni a nie jedyny twój trening to sex – odpowiedział mu Mark, który wstał i poszedł po wodę dla każdego – popatrz tylko na mnie - pokazał swój umięśniony brzuch - same mięśnie zawdzięczam ciężkiej pracy, ćwiczeniom i teraz nawet nie czuję się zmęczony, a nie tylko sex i sex
- Ty i sex? – odpowiedział mu – Przecież to jest coś czego ci brakuje w życiu
- Dobra panowie, spokój – odezwała się Jasmin – My z Mionką idziemy się przygotować
- Masz rację kochana – Hermiona i Jasmin wstały – przypominam wam, że o 19 wszyscy spotykamy się w salonie, żeby przywitać rodziców. Tylko ładnie się ubierzcie – dodała z uśmiechem i wyszła z Jasmin
W Sali ćwiczeń zostali sami chłopacy i pierwszy rozmowę zaczął Draco
- Dobra ja też się zbieram
- Poczekaj Draco, mam pytanie do ciebie – powiedział Paul
- Jakie?
- Jest taka sprawa i tak naprawdę już każdy się zgodził nawet Harry. Potrzebuję osób do pewnej pracy. I chciałem się zapytać czy byś się zgodził
- Nie.
- Nie? Ale dlaczego? Proszę musisz się zgodzić – padł przed nim na kolana – jesteś moją jedyną nadzieją. Błagam... Zrobię wszystko co mi tylko rozkażesz. Zrób to. Proszę...
- A co miałbym robić? – zapytał z ciekawości blondyn
- Ładnie wyglądać
- I tylko tyle? – był ciekawy ale również miał wielką ochotę go prosić by w końcu przestał klęczeć przed nim, co innego gdyby to była kobieta ale nie ten facet, więc wolał się zgodzić, a jeśli nie musi nic robić trudnego to co mu szkodzi. 
- Tak tylko tyle.
- Zgadzam się – i wyszedł zanim by Paul coś jeszcze powiedział
- Udało się – ucieszył się fotograf i doszedł do wniosku, że najbliższa sesja będzie idealna
- Tylko nie skacz z radości za bardzo – odezwał się Griffin i zaproponował - To co teraz basen? – Panowie poszli na basen i czas przygotowań minął wszystkim dosyć szybko.

Kilka minut przed 19 Hermiona zeszła na dół gdzie zobaczyła, że w salonie siedzi już Narcyza w pięknej długiej zielonej sukni a obok niej są jeszcze Paul, Griffin i Mark. Gdy dziewczyna weszła do środka chłopaki aż gwizdnęli z podziwu. Wyglądała świetnie, specjalnie na tą okazję wybrała biało – czarną sukienkę i koronkowe szpilki.


Po chwili przyszła również Jasmin w delikatnej miętowej sukience. 

Dziewczyny prezentowały się wyjątkowo i teraz mając w dłoniach kieliszki z białym winem czekały na rodziców Miony i Harrego, który powinien już dawno wrócić z pracy.

Po 19 przyjechali rodzice i Hermiona była w siódmym niebie. Jej szczęście było wypisane na twarzy i Draco musiał przyznać, że dawno nie widział jej tak zadowolonej i szczęśliwej. Powitaniom nie było końca, wszyscy przyjaciele dziewczyny również z radością witali się z Państwem Granger. Dziewczyna przedstawiła również im Narcyzę i Draco i powiedziała, że później wszystko im wyjaśni. Gdy zasiedli do stołu wpadł zdyszany Harry i od razu pobiegł na górę. Wziął szybki prysznic i zszedł na dół. Przywitał się z gospodarzami a na pytanie Jasmin jak minął mu dzień w pracy odpowiedział, że miał dużo papierkowej roboty. Spojrzał znacząco na Hermionę i już wiedziała, że wieczorem będą mieli o czym rozmawiać. Wieczór minął im spokojnie.
Narcyza dosyć dużą część tego czasu spędziła w towarzystwie Jane Granger, która okazała się bardzo miłą kobietą i miały jedną wspólną miłość czyli modę i podróże. Pani Malfoy musiała przyznać, że bawiła się dobrze. Te spotkanie było inne niż te w do których była przyzwyczajona. Tutaj była radość, zabawa i szacunek i nie było tak sztywno jak w Dworze Malfoyów. Owszem zauważyła klasę i elegancję rodziców Hermiony i cieszyła się, że to w tym miejscu jest teraz, tym bardziej, że to dom na podobnym poziomie do jakiego była przyzwyczajona. A dzisiejsza rozmowa z tymi trzema młodymi chłopakami dała jej jakąś nadzieję na lepsze jutro. Adorowali ją, rozmawiali normalnie i poczuła się wyjątkowa mimo swojego wieku i chociaż zdawała sobie sprawę, że to jest dla nich zabawa albo też i normalność to dało jej jakąś satysfakcję, że jest coś warta. Zastanawiał się tylko jakie wiadomości ma Harry, czy coś wiadomo, ale musiała poczekać do zakończenia.
Draco, który siedział teraz pomiędzy przyjaciółmi dziewczyny i jej ojcem był zmęczony i troszkę wkurzony. Jedyna rzecz jaka mu się podobała to whisky, której w końcu mógł się napić., a marzył o tym od dawna. Nie rozumiał o czym oni mówią, oczywiście wiedział już czym jest samochód, ale ich rozmowa była o szybkości, jakiś koniach w tych samochodach. Czyli o czym? A gdy się go zapytali jakim on jeździ, to kompletnie nie miał pojęcia co im odpowiedzieć, ale wyręczyła go Granger mówiąc, że limuzyną i ma kierowcę. Wiec co to jest limuzyna? Nie wiedział, ale się dowie tego.
Wieczór minął dosyć szybko i gdy wszyscy kierowali się do swoich sypialni Paul przypomniał im, że o 6 mają być w limuzynie.
Miona przekazała Malfoyom i Harremu, żeby gdy się tylko przebiorą przyszli do jej pokoju. I nie minęło nawet 30 minut a wszyscy siedzieli już w jej magicznym pokoju. Narcyza i Draco byli pod wrażeniem, ale ważniejsze było teraz tylko co do powiedzenia ma Harry.
- No Potter, gadaj – powiedział zniecierpliwiony Malfoy
- Kingsley chce się z wami spotkać. I mimo, że powiedziałem mu, że nic nie wiecie to się uparł, więc nie ma  wyjścia
- Harry – odezwała się Miona – Tak myślałam, że będzie chciał nas odwiedzić. Ciekawe tylko skąd Snape o tym wiedział. Niech przyjdzie w niedziele po 17, wtedy służba ma wolne i będę mogła go wprowadzić bez problemu do domu. Trzeba napisać też liścik do Snape, żeby był obecny. – mówiąc to wstała i podeszła do biurka po papier i atrament. Napisała kilka słów i przyczepiła list do swojej sówki Ateny, gdy to pisała Harry kontynuował
- Oczywiście, nadal są na waszej posiadłości aurorzy, którzy szukają jakiś dowodów. Podobno znaleźli jakieś książki, obrazy, które nie zostały zniszczone więc namówiłem ministra żeby i to ze sobą zabrał, tak jak resztę rzeczy które są czyste. Podobno w gruzach znaleźli kartkę, która była tak jakby podrzucona. Na czystym pergaminie, zero śladów jakoby należała do waszego domu, bardziej ktoś ją podrzucił. Były na niej nazwiska kilku osób, które zostały zamordowane w ostatnim czasie i ostatnim nazwiskiem na tej liście był wasz ojciec. Więcej niestety nie mogę powiedzieć. Może Kingsley wam powie, ja nie mogę.
A teraz wybaczcie, ale muszę się wyspać, kto to wymyślił o 6 rano… - mówiąc to wyszedł z pokoju dziewczyny i skierował się do siebie

Narcyza i Draco byli zawiedzeni, że tak mało się dowiedzieli, zastanawiali się również o co w tym wszystkim chodzi. Czyżby ich mąż i ojciec był w coś zamieszany. Znali jego grzechy ale żeby aż tak… Czas to jedyne co im pozostało. Musieli czekać, może w niedzielę coś będą wiedzieć. Rozeszli się do pokoi i każdy położył się do łóżka mając mętlik w głowie.

sobota, 21 czerwca 2014

rozdział 12 część II

Witam Was wszystkich. Przed Wami druga część 12 rozdziału.

         Gdy ta dwójka tylko zamknęła za sobą drzwi to Snape od razu się rozluźnił i rozsiadł się wygodnie na kanapie i rozejrzał się po pomieszczeniu. Biblioteka była duża jak na standardy prywatnych osób. Teraz patrząc na półki pełne książek, obrazy pewnie warte miliony wiedział skąd Granger miała taką wiedzę. Tym bardziej, że widać było, że to pomieszczenie nie było tylko pomieszczeniem do pokazywania i chwalenia się, ale czuć było jej magię w powietrzu co oznaczało, że dziewczyna musiała tutaj dużo czasu spędzać.
- Narcyzo jak się czujesz? – zapytał się z troską kobiety, która była jedyną osobą przy której mógł zachowywac się swobodnie
- Przyznaję, że dobrze. Wyobraź sobie, że siedząc w mojej nowej komnacie czuję się bardzo bezpiecznie. Myślałam na początku, że jak mam zamieszkać w domu mugolki to będzie to mały domek, albo te mieszkania w tych strasznych wielkich prostokątach. A tu taka niespodzianka.
- Widzę, że jesteś zadowolona. A potrzebujesz jeszcze jakiś ziół?
- Jeśli masz to zostaw, ale wydaje mi się, że będę mogła w końcu po tylu latach je odstawić, albo zmniejszę dawkę, co będzie dużym sukcesem dla mnie
- Jak tak uważasz – powiedział troszkę zaskoczony Snape, gdyż odkąd pamiętał Narcyza brała wiele ziółek na stres i migreny, które towarzyszyły je przez życie spędzone u boku Lucjusza  - Ale pamiętaj jak coś wyślij sowę to będę ci je wysyłać
- Lub przyniesiesz mi je osobiście – dodała kobieta, co troszkę zdziwiło Severusa – Zostań na obiedzie u Granger bardzo dużo młodych mugoli się kręci tutaj i chciałabym spędzić trochę czasu z dorosłym czarodziejem.
- Oczywiście, a powiedz mi jak – i w tym momencie musiał przerwać rozmowę, gdyż drzwi do biblioteki się otworzyły i weszła Amanda z kawą i ciasteczkami
- Przepraszam państwa, ale panienka Hermiona prosiła przekazać, że panicz Draco zaraz do państwa dołączy. – mówiąc to położyła kawę na stole i wyszła z pomieszczenia
- O co chciałeś się zapytać Severusie? – zapytała się po wyjściu dziewczyny Narcyza
- Poczekam z tym pytaniem do momentu jak znów będziemy sami, bo pewnie zaraz twój syn do nas dołączy – zaczęli rozmawiać na inny temat i nie minęło nawet 5 minut a drzwi ponownie się otworzyły i przyszedł spóźniony chłopak
- Czemu się spóźniłeś? – zapytał się profesor
- Nie widziałem potrzeby przychodzić. Jestem wam potrzebny?
- Tak jesteś. Jak idzie ci przystosowanie do życia mugolskiego?
- A nie widac? Jestem uwięziony w domu Granger i obawiam się, że nie przetrwam. Ministerstwo jak to oni nic nie pomogą i pewnie będę musiał spędzić życie na wiecznej tułaczce, albo będę już do końca zamknięty w jakimś domku – zaczął się użalać chłopak
- A tak serio Draco?
- Jakoś przeżyję to wszystko
Na tych i innych rozmowach minęło im sporo czasu, gdy dochodziła godzina 14 wstali i przeszli do jadalni gdzie czekała na nich już gospodyni oraz Harry. Posiłek minął im spokojnie i w ciszy. Wychodząc Snape kazał przesłać sowę z informacją na jakim etapie jest ministerstwo i jakie ma plany wobec Malfoyów. Powiedział również, że jeśli minister lub ktoś inny z ministerstwa będzie miał zamiar odwiedzić dom Granger to on chce być obecny wtedy. Dodał, że to oczywiście dla bezpieczeństwa wszystko, bo trójka młodych głupich dzieciaków nie da sobie przecież rady ze starszymi Aurorami.
Dzień minął im dosyć szybko. Po południu Miona i Harry postanowili, że troszkę potrenują. Chłopak był zadowolony widząc taką siłownię i mogąc poćwiczyć. Uważał, że jeszcze kilka takich obiadków, kolacji i musiałby kupić nowe ubrania. To jedno zdanie przypomniało dziewczynie, że miała zamówić ubrania dla Narcyzy i Draco. Dlatego też po kolacji poprosiła ich, a raczej oznajmiła im, że mają zostać w salonie gdyż trzeba omówić sprawę ubrań dla nich.
Gdy usiedli w salonie jako pierwszy zaczął Draco:
- Dobra Granger, jak niby chcesz załatwić sprawę ubrań co? Masz zamiar bawić się różdżką i z patyczków czarować?
- Jesteś tu już dobę więc pewnie zauważyłeś ile my mugole mamy udogodnień. Zauważyłeś pewnie jak dużo jest elektroniki, prawda? Więc jakby ci powiedzieć co mam zamiar zrobić. Harry – zwróciła się do czarnowłosego – proszę idź do mojego pokoju po tableta, ok.? – gdy chłopak poszedł znów odwróciła się do blondyna – bo widzisz Malfoy, mugole o których mówisz jakby o idiotach są na tyle inteligentni, że postanowili ułatwić sobie życie. Jedną z takich rzeczy jest Internet. Nie będę ci tłumaczyła jak to działa po kolei bo i tak tego nie zrozumiesz. Powiem ci tylko tyle, że sprzęt z dostępem do Internetu ma dużo możliwości. Dzięki temu można porozumieć się będąc w każdym miejscu na ziemi, czyli tak jak w lusterkach, ale Internet daje więcej. Można również co zaraz zobaczycie wejść do sklepów. Oczywiście nie da rady przymierzyć tych ubrań, ale można je zamówić w takim jakim się chce rozmiarze, kolorze i gdy się zapłaci również przez Internet to wtedy przywiozą te ubrania do domu. – popatrzyła na twarze Malfoyów i chciało się jej śmiać. Draco wyglądał jakby nie wiedział o czym mówi dziewczyna, oczywiście po chwili opamiętał się i znów przybrał maskę. Narcyza za to wyglądała jakby wygrała milion dolarów co było dosyć dziwne.
- Chcesz powiedzieć, że używając jakieś czegoś mogę siedzieć w domu i robić zakupy? Nie muszę patrzeć na innych ludzi i ich spotykać?
- Tak Narcyzo. Możesz siedzieć w wannie i kupować suknię wieczorową i dodatki do niej.
- To jest genialne. I dzięki temu teraz będziemy mogli zamówić nam nowe ubrania tak?
- oczywiście, musicie tylko wybrać to co wam się będzie podobać
- Super – uśmiechnęła się kobieta i czekała z niecierpliwością na przybycie Harrego. Nie było tajemnicą jej uwielbienie do ubrań i dodatków. Jak każda szanująca się kobieta posiadała wcześniej wielką garderobę, miała zawsze najnowsze ubrania i wiedziała co w modzie jest najważniejsze. Częste wizyty w sklepach sprawiały, że większość czasu spędzała po za domem wydając pieniądze na zakupy. Gdy wszedł Potter do salonu o mało co nie podskoczyła na fotelu i czekała tylko jak będzie mogła rozpocząć szał zakupów. Patrzyła co robią i była zaskoczona. Hermiona wzięła od chłopaka jakiś przedmiot prostokątny, który był cienki, więc co to ma być? Zastanawiała się kobieta, tym bardziej że Granger zaczęła palcem robić dziwne rzecz, jakby malowała sobie lub nudziła się i jeździła tym palcem po tym prostokącie.
- Już się zalogowałam, więc może zaczniemy od ciebie Malfoy, co?
- Jeśli musisz? Mam nadzieję, że to dobry sklep i drogi. Nie mam zamiaru chodzić w jakiś szmatach, mają być też z dobrych materiałów. Chyba nie muszę ci tłumaczyć jak ważne są odpowiednie tkaniny.  – gdy blondyn prowadził monolog, Narcyza wstała i stanęła nad brunetką. Była zaskoczona jak wyglądał ten sklep.
- Hermiono? To nie są ceny w galeonach
- Oczywiście, że nie Narcyzo. Przecież to mugolski sklep. – odpowiedziała dziewczyna
- To jak my mamy zapłacić? Mamy tylko czarodziejską walutę
- O to się nie martwcie, zapłacę. – gdy dziewczyna to powiedziała, Malfoy wstał szybko i wyszedł z salonu ma nikogo nie patrząc. Pozostali byli tak zaskoczeni, że przez jakiś czas nikt nawet nic nie powiedział. Pierwsza odezwała się Narcyza
- Powinnam pójść za synem – i gdy próbowała wstać, odezwała się Hemiona
- Narcyzo, zdaje sobie sprawę, że wolisz iść za synem, ale zamówmy ubrania. Nie macie ich a jutro nie będzie czasu na to. Pewnie się teraz zamknął w pokoju i nie wyjdzie z niego, a my za to będziemy mieć to załatwione. Znasz gust syna i jego rozmiar więc możesz za niego wybrać. Wybacz, że to powiem, ale nie mam zamiaru patrzeć na jego fochy. Mam za dużo na głowie, żeby brać pod uwagę jego widzi mi się. Jeśli coś mu się nie podoba to już jego sprawa. Ale radzę tobie, żebyś sama teraz wybrała co chcecie. Może i życie w moim świecie jest trudne dla ciebie i dla niego. Ale dzięki temu on zobaczy jak ja się czułam w waszym świecie nie znając go wcześniej – co raz bardziej nakręcała dziewczyna – Wiem, że tu jest pełno nowości, ale uwierz mi to jest kropla w morzu z tego co jest nie tylko w tym domu, ale i wszędzie. Świat mugoli jest tak bardzo rozwinięty, że żeby poznać jego tajniki trzeba czasu. Jutro jest dla mnie ważny dzień. Przyjadą rodzice, których nie widziałam dosyć długo i dlatego też przychodzą moi przyjaciele. Musicie mieć ubrania nowe, bo przecież nie możesz pożyczać od mojej mamy, a Draco od Harrego lub transputowac na nowe. Więc teraz ubrania a później do syna. Zgadzasz się?
Narcyza była tak bardzo zaskoczona przemową dziewczyny, że jedynie powiedziała słowo tak. Mimo, że była bardzo ciekawa jak to działa to bała się zapytać. Gdy wcześniej stała nad głową dziewczyny to co pokazywał ten sprzęt wyglądało jak katalog z ubraniami.
- Narcyzo – przerwała jej przemyślenia Miona – zacznijmy od spodni, ok.? powiedz mi jakie kolory
- Na początek potrzebne mu są spodnie w ciemnych kolorach. Więc weź takie żeby były dobre dla niego. Trudno mi tak powiedzieć teraz co on potrzebuje, oprócz tego, że wszystkiego. Hermiono, bierz wszystko co uważasz za słuszne. Rozmiar z tego co widzę taki jaki ma Harry. Powiedz mi tylko kiedy będą te ubrania?
- Przeważnie są w ciągu 2-3 dni przesyłane, ale ze względu na to, że jutro chciałabym, aby każdy ładnie się prezentował to sama pojadę do sklepu i to wszystko odbiorę.
- A tak można?
- Ja mogę wszystko – zaśmiała się dziewczyna – a tak na serio, to ten sklep umożliwia dla swoich najlepszych klientów taką rezerwację. Zaznaczam co potrzebuję i oni do godziny przeważnie 10 mają czas na spakowanie tego wszystkiego i gdy klient przyjeżdża po towar to wszystko już czeka. Tak jest szybciej czasami.
- Mionka? – odezwał się Harry – czy możesz również dla mnie zamówić coś eleganckiego na jutro? Najlepiej czarne spodnie i jakąś koszulę?
- Jasne. Dla Malfoya zamówiłam już jeansy niebieskie i czarne. Spodnie materiałowe również czarne, granatowe i jeszcze wezmę raz te czarne dla ciebie Harry. A masz Harry jakieś od garnituru?
- No… - chłopak się zastanawiał
- No to wezmę i takie dla was dwóch, do tego obojgu potrzebne są dresowe. No i to powinno wystarczeń. A teraz koszule i reszta.
- Dla Draco szarą najlepiej koszulę i czarną możesz też – odezwała się Narcyza – a reszta to jak już będziesz uważała, tylko żadnych pasteli i bieli
- Oczywiście – dziewczyna zamówiła dla obu facetów po 3 koszule i inne t-shirty, potem bluzy, swetry, bieliznę i buty. Oczywiście przy wyborze bielizny miała najlepszy ubaw z wybraniem rozmiaru, ale mimo wszystko była zadowolona, że facetów ma już za sobą.
- No dobrze. Narcyzo, czas na ciebie. Powiedz mi jak z ubraniami, które dałam ci od mojej mamy. Czy są dobre czy coś byś zmieniła w nich?
- Spodnie były za krótkie. I jakby troszkę bluzki za wąskie. A tak to wszystko pasowało.
- To dobrze. Spodnie moja mama zawsze skraca jakieś 3-4 cm, a koszule i sukienki są również zmniejszane. Ma mały biust i niestety za pomocą magii teraz jej pomagam, szybciej niż krawcowa. Więc mogę bez problemu zamówić tobie te rozmiary co ma ona. No to zaczynamy od spodni? – kolejna godzina minęła jej na wybieraniu garderoby dla Narcyzy. Jak każdą kobietę Narcyzę fascynowało wszystko: buty, sukienki, spodnie, bluzki inne ubrania. Z jednej strony pani Malfoy była zafascynowana tego typu możliwością kupna a z drugiej nie wiedziała co wybrać.
          Ale po długiej godzinie gdy było już wszystko zamówione, wstały z kanapy i to co zobaczyły sprawiło, że obie się uśmiechnęły. Przez ten czas zapomniały o Harrym, który znudzony zakupami kobiet zasnął na fotelu. Wyglądał tak słodko, że nie chciały go budzić, ale wiedziały też, że nie mogą go tak zostawić.
- Harry – podeszła do niego Miona – Harry obudź się – chłopak otworzył zaspane oczy i zobaczył dwie kobiety stojące nad nim
- Co się dzieje? Czemu mnie budzicie? – zapytał chłopak, wstając z fotela i rozglądając się na boki
- Zaspałeś. A teraz chodź do pokoju. Jutro o 9 jadę do Londynu, jak chcesz to możesz się ze mną zabrać – powiedziała brunetka kierując się do swojego skrzydła – Narcyzo, postaram się wrócić w jak najszybszym czasie, gdyby mi się to nie udało, to koło 14 zaczną przychodzić moi przyjaciele. Oczywiście każdy się czuje tutaj jak u siebie więc się nimi nie martw. Znajdą sobie zajęcie. Ale przypilnuj proszę służbę. Na przyjazd rodziców wszystko musi być idealnie zrobione.
-  Postaram się wszystko przygotować i wszystko będzie na czas. – odpowiedziała pani Malfoy – Harry, mam nadzieję, że przyniesiesz dobre wiadomości dla nas
- Ja też mam taką nadzieję – odpowiedział jej chłopak – dobranoc wszystkim - i każdy rozszedł się do swoich pokoi, aby położyć się spać. Przez to, że była już późna godzina Narcyza zapomniała o synu i dopiero siedząc w wannie przypomniała sobie, że miała z nim porozmawiać. Ale to postanowiła, że załatwi następnego dnia.

niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 12 część 1

Witam wszystkich w tym pochmurnym dniu, w każdym bądź razie tak jest na północy kraju. 
Wróciłam z wakacji i nawał pracy, który zostałam po powrocie sprawił, że nie mam na nic czasu. Niestety...
Udało mi się napisać cześć pierwszą 12 rozdziału. Mam nadzieję, że do czwartku dodam drugą cześć, która będzie dłuższa. 
Pewnie zastanawiacie się jako mam koncepcję, czy mam jakiś plan i pomysł. Oczywiście, że mam... Mam ogólną koncepcję na każdy rozdział. Jeśli chodzi o postacie to musicie wiedzieć, że są zmienione zwłaszcza Narcyza. Postanowiłam zmienić jej całe życie a najbardziej od momentu wyjścia za Malfoya. Już w piątym rozdziale wspomniałam o tym, że kobieta była bita przez męża a to nie koniec jej życia. W każdym bądź razie o tym jeszcze będzie

Zapraszam do czytania


Po kilku minutach Hermiona i Harry usłyszeli dźwięk domofonu.
- Harry, jeśli możesz idź po Malfoya i jego matkę i spotkamy się w bibliotece, ok.?
- Jasne, a gdzie jest biblioteka? – zapytał się chłopak
- To nie pokazywałam ci? A może i nie zrobiłam tego… No dobra z salonu te drzwi obok fortepianu
- Dobra trafię – i z tymi słowami poszedł na górę, a dziewczyna wyszła na zewnątrz i udała się po profesora, który czekał przed bramą.

Dzisiejszy poranek był dla Severusa ciężki. Po pierwsze Potter, po drugie mugolskie ciuchy, po trzecie spotkanie z irytującą Granger i dzieckiem, które urodziło się by go zadręczać Potterem, a po czwarte Potter. Czy za bardzo się powtarzał mówiąc o Potterze? Nie, uważał, że te zło go prześladuję, jedyna dobra rzecz to Narcyza i Draco. Teraz stojąc przed bramą do posiadłości Granger, śmiał się w duchu i uważał, że Minerwa zrobiła mu chyba na złość wysyłając go tutaj. Bo tak naprawdę co on tutaj robił? Na pewno nie dodatkowe zabezpieczenia, bo przecież ten dom został zabezpieczony równie dobrze jak szkoła mimo, tego, że nie użyto magii założycieli. Albus z Minerwą użyli wielu zaklęć, które są naprawdę wystarczające, nie mówiąc już o magii starożytnej, którą wyszukała Granger w starych woluminach.
Snape pytał sam siebie: Więc po jaką cholerę musiałem tutaj przybyć?  Chyba tylko, żeby sprawdzić jak się ma mu chrześniak, bo innego powodu nie widzę… A no i oczywiście dać Narcyzie zapas ziółek na migrenę. Dobrze, że ta Granger ma chociaż duży dom, inaczej Draco z Narcyzą by tutaj nie wytrzymali, a tak to chociaż jakieś luksusy, do których jest przyzwyczajony. Narcyza pewnie jest zadowolona, ma ciszę, spokój i dużo zieleni. Będzie mogła wypocząć od wszystkiego i się wyciszyć. Tylko szkoda, że to dom mugolki i największego wroga Draco, ale może chociaż uda im się zakopać topór wojenny? Dobrze by było ile można słuchać ich kłótni. Muszę przyznać, że czasami miałem wrażenie, że traktują swoje potyczki słowne jak jakąś grę wstępną, o której nawet nie mają pojęcia, że realizują. Przespali by się i byłoby po kłopocie, mogliby w końcu ta energię na coś innego wykorzystać. Chyba oszalałem, albo zamieniłem się na mózg z Weasleyem. Oni w łóżku razem to by była chyba katastrofa, szybciej byłaby avada niż doszłoby do czegoś więcej.
Z rozmyśleń wyrwał go głos
- Witam profesorze i zapraszam – powiedziała dziewczyna do niego, cieszyła się, że idąc do bramy miała możliwość zobaczenia go z daleka. Musiała przyznać, że widok jaki zobaczyła był zaskakujący. Snape ubrany w czarne spodnie, siwą koszulę i czarny sweter to coś nowego. Zawsze tylko czarne długie szaty, a teraz można było zobaczyć, że jej były nauczyciel jest taki chudy. Wysoki i chudy, ale nie było tak źle. Teraz stojąc przed nim, otworzyła mu bramę i przepuściła go do środka. Drogę do samej biblioteki pokonali w ciszy, a gdy weszli do pomieszczenia zobaczyli, że reszta czeka już na nich.

W momencie gdy Hermiona wyszła po Snape, Harry w podskokach wszedł po schodach i udał się do pokoju najpierw Narcyzy a dopiero później miał zamiar pójść po blondyna. Zapukał do drzwi i gdy usłyszał ciche proszę wszedł do środka
- Narcyzo, przybył już Snape, więc gdybyś mogła zejdź na dół
- Oczywiście, ale Harry najpierw chciałabym porozmawiać z tobą, więc zamknij drzwi i wejdź. – gdy chłopak to uczynił i usiadł na foteliku kobieta zaczęła mówić – proszę, żebyś mi nie przeszkadzał. Przyznaję, że trudni jest mi teraz coś mówić, ale nie chciałabym tego odkładać na jakiś późniejszy termin. Dziękuję. Wiem, że może to dla ciebie nic nie znaczy, ale uratowałeś mojego syna z tamtego pokoju. Możesz mnie mieć za zimną kobietę, ale musisz uwierzyć, że jest tylko jedna osoba na tym świecie, która sprawia, że żyję. I to jest mój syn. Chciałabym cię również przeprosić za wszystko co złego uczyniła moja rodzina względem ciebie. Czy jesteś wstanie przebaczyć? – z każdym wypowiadanym słowem kobieta co raz bardziej była roztrzęsiona, ale mówiła szczerze i to Harry widział w jej oczach. A teraz gdy widział tą kobietę w takim stanie, zaczął żałować jej i zastanawiał się co doprowadziło ją do takiego stanu. Uważał, że coś musiało się wydarzyć w jej życiu co zmieniło jej pogląd na świat. Był tego ciekawy, ale jak zapytać o to? Nie wiedział
- Narcyzo – kobieta odwróciła się w jego stronę – to raczej ja powinien ci podziękować, za to, że nie wydałaś mnie. Wiem, że ryzykowałaś własnym życiem. To było naprawdę coś wielkiego i można powiedzieć, że dzięki temu pokonaliśmy Voldzia. Wiem, że nie powinien pytać, ale jest coś co mnie zastanawia. Co się zmieniło? Nie byłaś kiedyś taka. Wybacz, że to mówię, pamiętam ciebie jako inną kobietę a teraz jesteś miła. O kurde jak to zabrzmiało. Nie miałem na myśli, że nie jesteś miła, bo jesteś tzn to pokazałaś teraz. Ale chodziło mi bardziej o to i chyba właśnie się gadam co raz większe głupoty. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. 
- Masz rację coś się zmieniło. Nie jestem jeszcze wstanie o tym opowiadać, ale pewne wydarzenie zmieniło moje postrzeganie świata. Ale teraz chyba powinniśmy wyjść na spotkanie z Severusem
- Zapomniałem i pewnie Miona musi sama z nim siedzieć. Szybko chodźmy – nie patrząc na Narcyzę, Harry wybiegł z jej pokoju i szybkim krokiem udał się po Malfoya, zapukał trzy razy i wszedł do pokoju
- Malfoy? – zapytał się, ale odpowiedziała mu cisza – Jesteś? Snape już jest.
- Co się dzieje Harry? – zapytała się matka Draco, która dołączyła do niego – gdzie jest mój syn?
- No w pokoju go nie ma, może jest gdzieś na dole, więc i my się tam udajmy. – powiedział chłopak i razem zeszli do biblioteki, gdzie okazało się, że czeka na nich już Miona i Snape.
- Witaj Severusie – odezwała się Narcyza – cieszę się, że ciebie widzę, masz jakieś informację?
- Witaj Narcyzo, muszę cię zmartwić, ale niestety nic nie wiemy. Takie pytania powinny być bardziej zadane panu Potterowi, który jak dobrze pamiętam pracuje jako Auror, więc Potter?
- Więc… - i zaległa chwila ciszy po tym słowie ze strony Harrego
- Nie zaczyna się od więc Potter.
- Dopiero jutro rano aportuję się do biura.
- Czyli jak zawsze jesteś nieprzygotowany – powiedział z ironią Snape – ale nie zebraliśmy się tutaj dla przyjemności. Granger wychodząc dodam zaklęcia. McGonagall kazała mi przekazać, że nie będzie wstanie spotkać się z Tobą w tym tygodniu i przyjdzie we wtorek. A teraz jeśli pozwolisz, to chciałbym porozmawiać z Narcyzą i Draco. Ale dlaczego nie ma teraz tego chłopaka?
- Nie wiem profesorze. Zaraz go poszukamy i powiemy, żeby przyszedł. Oczywiście możecie zostać tutaj ile chcecie. Przyniosę wam kawę czy może coś mocniejszego?
- Wystarczy kawa panno Granger i przyślij mi chłopaka jak najszybciej
- Jak go tylko znajdę. Wyjść może pan bez problemu, na 14 będzie podany obiad i jeśli ma pan ochotę to zapraszam. Oczywiście teraz w każdej chwili może nas pan odwiedzać i nie czekać, aż ktoś wyjdzie do bramy.
- Jeśli zostanę do tego czasu to możliwe, że zostanę. – odpowiedział profesor
- To dobrze. Chodź Harry poszukamy zgubę, ciekawe co mu się stało? Może się zgubił w ogrodzie lub gdzieś w domu – powiedziała dziewczyna wychodząc na korytarz i śmiejąc się

- Chyba bardziej zobaczył elektronikę i coś włączył i padł na zawał – dołączył do niej chłopak – ale masz rację, trzeba zobaczyć co się z nim dzieje.