poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 9

Jest, udało się.
Oddaję w Wasze ręce kolejny rozdział, jest krótki, ale to tylko dlatego, że zawarte są w nim przemyślenia Draco. Wybaczcie za błędy, ale nadal nie mam Worda i jest ciężko.
Niestety, nie wszystko wyszło jak chciałam, utraciłam kilka rzeczy, nadal nie mam większości programów. Jest ciężko. 
Najbardziej żałuję, że utraciłam wszystkie blogi, które czytałam, więc błagam podajcie w komentarzach swoje blogi. Mam tylko może 4 z komentarzy które były dodawane przy wcześniejszych rozdziałach.
A teraz Draco i jego droga ku zagładzie :D


       Mój koszmar, bo mogę to chyba tak nazwać zaczął się w momencie wyjścia przez kominek. Wychodzę z niego i co widzę? Potter i Granger siedzą sobie na fotelach i rozmawiają z dyrektorką jak gdyby nic się nie działo.
Cały weekend przesiedziałem sam w komnatach widząc matkę jedynie przy posiłkach. Już nie jest tą kobietą jaką była wcześniej. Zawsze idealnie ubrana, piękna. Teraz gdy patrzę na jej oczy widzę tylko smutek. U niej smutek, a u mnie złość. Mega wielka złość na cały świat a największa na Granger. Po pierwsze jak ona mogła tak wyglądać, a po drugie za jakie grzechy świata mam z nią mieszkać wśród mugoli.
            Wyprowadziła nas z zamku, idąc na przodzie w tych swoich obcisłych spodniach i mega wysokich obcasach. Gdy byliśmy już na dole to stanęła przed czymś co nazwała samochodem. Może nie była to jakaś mała rzecz, ale to było coś do czego ta Gryfonka kazała nam wsiadać. I jeszcze mówi, że pokocham jej świat. Chyba zbyt często parzy sobie jakieś ziółka, swoją drogą muszą byc mocne jak ma ona taki stan szaleństwa jak teraz. I jeszcze nazwala mnie fretką. Jak zobaczyłem, że moja matka bez problemu wchodzi do samochodu to myślałem, że zaraz walnę jakąś klątwę w Pottera. Tylko ze względu na matkę wsiadłem do tego czegoś. Gdy zamknęły się drzwi myślałem, że dostanę klaustrofobii. Było strasznie. Za mało miejsca, nawet nie można się wyciągnąć, nie rozumiem, jak można w czymś takim podróżować.
           Jedna rzecz mnie zdziwiła a mianowicie, że istnieje coś takiego jak tunele aportacyjne, nawet nie wiedziałem. Tylko jeśli one istnieją to dlaczego do jasnej cholery co roku do szkoły jeździliśmy cały dzień. Nie można było takim tunelem? Przy okazji zapytam się Snape, powinien wiedzieć.
          Ale zaraz powiedziała o jakimś głośniku, a potem pojawił się głos. Nie wiedziałem co się dzieje, starałem się mieć cały czas maskę obojętności i chyba tylko matka widziała prawdę co się dzieje. Ten głos nawet nie wiem skąd się wydobył, nie było żadnej koperty a tym bardziej wyjca. Może to jakieś zaklęcie? Chociaż wątpię.
            Oho, chyba coś jest nie tak. Zbladła i zatrzymała się na poboczu i wyszła z maszyny. I to wszystko przez to, że kilka mugoli ma przyjść do niej? Nawet nie mam zamiaru opuszczać pokoju, bratać się z nimi. Tak nisko jeszcze nie upadłem. Nie dość, że pewnie zamieszkam w miejscu, pewnie takim jak dom tych zdrajców krwi to jeszcze miałbym poznać kogoś. Ale za to teraz miło jest popatrzeć jak Granger zbladła i dostała jakiegoś ataku paniki. W końcu. Jak ja na to długo czekałem.
            A później jakieś głupie pytania. Ubrania Pottera? Ja go chyba avadą kiedyś walnę, jego pierwszego albo nie Granger, bo to jej wina. Albo oboje na raz, jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale to zrobię. Ja chcę do domu... Mam nadzieję, że to się szybko zakończy wszystko. Dobrze, że znów jedziemy, bo jeszcze chwila i... W oddali widzę już chyba Londyn...
          Nareszcie, zaraz wyjdę z maszyny i odpocznę. Zbyt dużo czasu nie minęło gdy wjechaliśmy do jakiegoś budynku i Potter wysiadł, by wrócic po kilku chwilach z walizką w ręku. I ruszyliśmy ku zagładzie, mojej zagładzie. Wyjechaliśmy z centrum, czego mogłem się spodziewac, że nie będzie mieszkac w miejscu cywilizowanym, tylko na poboczu, z daleka od wszystkiego.
        Dziwne, to jest dziwne. Spojrzałem się na matkę i również w jej oczach widzę zdziwienie i szok. Te osiedle jest no cóż fajne. Teraz gdy jedziemy wolno po jakimś osiedlu widzę same bogate domy. Wielkie domki w których mógłbym zamieszkac. Tylko co Granger tu robi? Chyba, że to jest jakiś koszmar i jej rodzice tu pracują w którymś z tych domów, jeszcze zmusi nas do pracy i będziemy  na sianie spac. Zajechaliśmy pod jakiś dom i muszę powiedziec, że jest niezły. Brama się otworzyła, więc pewnie jakieś zaklęcie otwierające. Zajechaliśmy pod główne drzwi i wysiadamy. Jestem pod wielkim wrażeniem. Dom jest boski, w takim mógłbym zamieszkac, ale przy moim szczęściu pewnie za głównym jest jakaś mała klitka, w której będą kazali mi spac. Ile bym dał za powrót do swojego dworu...
- Witajcie w moich skromnych progach - doszedł do mnie głos Granger - I co Malfoy zatkało? Czy mój skromny dom będzie ci pasowac?
- Że co? - czy ja właśnie pisnąłem krzycząc, odkaszlnąłem i znów przybrałem maskę obojętności - Ty chyba sobie żartujesz, że niby to twój dom?
- Mój i nikogo innego, ale jak wspomniałam mieszka tutaj kilka mugoli, więc zaklęcia tylko w pokojach, a teraz zapraszam do środka - Granger mówiąc to otworzyła drzwi do mojego piekła.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Błagam o wybaczenie

Żeby nie było nie zamykam ani nie zawieszam bloga.

Niestety, ale na rozdział trzeba będzie poczekać jeszcze z 2 tygodnie. Jak wiadomo człowiek nie ma wpływu na większość rzeczy. I tak też jest w moim przypadku.
Komputer odmówił mi posłuszeństwa i padł system w nim cały. Oczywiście jest już w naprawie i panowie walczą o odzyskanie danych. Na 99,9 % będę musiała kupić nowy komputer dlatego tyle czasu potrzebuję.

Wczoraj napisała do mnie Stella Jones, poniżej jej wiadomość

 Stella Jones : 

Hej :) Zapraszam do Hogwartu :) To blog oparty na Stowarzyszeniu DHL, ale otwarty dla wszystkich bloggerów :) 
http://projekt-hogwart.blogspot.com/ Jeżeli byś mogła to napisałabyś o tym w następnej notce? I szukamy Prefektów :))


Wydaje mi się, że może to być ciekawa strona jak się rozkręci wszystko


życzę wszystkim Wesołych Świąt 

pozdrawiam

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 8

            Przed Wami kolejny rozdział. Miałam lekkie opóźnienie, ze względu na pracę i niestety trudno było mi coś napisać. Ale wczoraj udało mi się i liczę na pozytywne komentarze. Przez cały tydzień nie miałam zbytnio na nic czas czasu, nawet na przeczytanie Waszych opowiadań, ale liczę na to, że w tym tygodniu nadrobię wszelkie zaległości. Jeśli chodzi o następny rozdział, to obawiam się, że dopiero za dwa tygodnie będzie. Zbyt mało czasu mam na przyjemności. Za to ten jest chwilowo najdłuższy z tych, które się pojawiły.

pozdrawiam


              McGonagall postawiła nas no cóż w trudnej sytuacji. Jedna chwila i niespodzianka, człowiek z którym jestem w stanie wojny od dobrych kilku lat ma u mnie zamieszkać. Teraz gdy wyszli z kominka i gdy patrzę na nich, widzę w ich oczach niepewność tak to chyba to się czai w ich stalowoszarych oczach. Widać po kobiecie zmęczenie i smutek, w końcu straciła męża, są bez domu. A Draco, trudno powiedzieć, bo szybko założył swoją maskę obojętności, ale niepewność była. Zgodziłam się więc teraz chyba nie ma już wyboru, dobrze, że Harry zgodził się zamieszkać ze mną, a raczej powinnam powiedzieć z nami. – rozmyślała Hermiona, w momencie gdy zobaczyła wychodzące towarzystwo z kominka.
- Witam profesorze, Pani Narcyzo, Draco – odezwała się po krótkiej chwili dziewczyna
- Dobrze, że już jesteście – powiedziała do nich McGonagall – odbyłam rozmowę z Hermioną i Harrym i postanowiliśmy, że zamieszkacie wszyscy razem. Niestety nie mam dziś za dużo czasu, ale w tym tygodniu jeszcze was odwiedzę, a jutro mam nadzieję, że ty Severusie odwiedzisz dom panny Granger
- Ależ naturalnie Minerwo – powiedział Snape z widocznym grymasem na twarzy.
- Pani dyrektor – odezwała się Miona – proszę tylko pamiętać, że tylko ja i dziś jeszcze dodam Harrego możemy was wpuścić na teren. Więc będziecie musieli poczekać aż po was wyjdę. A i najważniejsze ubrania, o panią pani profesor nie martwię się, ale pan, panie profesorze, proszę pamiętać, że będzie pan w domu gdzie są mugole… Mam nadzieję, że to nie będzie kłopot – dodała z uśmiechem
- Proszę uwierzyć panno Granger, że wiem jak mam wyglądać i jak się ubrać. Będę jutro w południe, mam nadzieję, że do tego czasu będziecie żyli – dodał Snape
- Jeśli wszystko jasne, to życzę wam dobrej drogi i powodzenia. – powiedziała McGonagall i wstała odprowadzając ich do drzwi
            Gdy wszyscy się pożegnali i wyszli z jej biura, Severus powiedział tylko jedno zdanie
- Mam nadzieję, że wiesz co robisz Minerwo – i wrócił kominkiem do swoich komnat.
            Reszta towarzystwa w milczeniu zeszła na dół. Każdy myślał i mówił sam do siebie o czymś innym. Draco zastanawiał się co takiego złego uczynił w swoim życiu, że jego karą będzie zamieszkanie z Granger i Potterem. Mimo, że musiał przyznać, że dziewczyna się wyrobiła to nadal była w 100% tylko mugolką i nikim więcej. Chociaż nie, uważał teraz też, że była jego całym złem, na jaki został skazany. Jak on ma wytrzymać z nią? A no i z Potterem, który do tego zajmował się sprawą jego ojca. Istny kataklizm. Jeśli to przetrwam to chyba będę ubiegać się o Order Merlina, za przeżycie z nimi. Ale z drugiej strony obiecał Severusowi, że będzie prawdziwym sobą. Ale chwila, chwila, co oznaczało, że mówiła, że w domu są mugole? Przecież jej rodzice wiedzą kim ona jest, czyżby mieszkali jeszcze z innymi ludźmi? To jak się mają wszyscy zmieścić w jednym domku. To jest chore jakieś.
            Narcyza natomiast mimo, że była nadal w żałobie i była smutna, to z drugiej strony zapaliła jej się w sercu jakaś iskierka nadziei na lepsze jutro. Wiedziała, że tylko dzięki Potterowi, ona i jej syn zostali uniewinnieni, musiała mu podziękować. Dzięki niemu dostali drugą szansę, ale postanowiła, że zrobi to jak zostaną sami. A do Granger, wiedziała, że jest wybitną czarownicą, mimo swojego pochodzenia. Co wg niej było dziwne, bo przecież taki umysł i moc mogą być tylko u tych którzy mają czystą krew, więc może jednak miała przodków czarodziei. I może nie będzie tak źle teraz. Ale czas pokaże.
            Hermiona miała najgorzej, jej myśli były tylko jedne jak wszyscy zareagują na wszystko. Z jednej strony nowi domownicy a z drugiej pełno przyjaciół, którzy przychodzą niespodziewanie. Będzie trzeba pomówić o tym z Malfoyami o pewnych zasadach. Tylko czy się na to zgodzą? Będzie ciężko.  
            Gdy zeszli do holu na parterze odezwała się Narcyza
- Panno Granger?
- Proszę mówić mi po imieniu.
- Dobrze, Hermiono jak się dostaniemy do twojego domu? Aportacja łączna? – zapytała się gdy już byli na zewnątrz zamku
- Nie, mam lepszy środek transportu. Nie wiedziałam, że będę z kimś wracać dlatego dziś przyjechałam samochodem i to właśnie nim wrócimy do Londynu. A o to i on – pokazała na samochód
- Czym jesteś? Co to niby jest? – zapytał się blond włosy chłopak – i niby jak chcesz dostać się do Londynu czymś innym niż pociąg lub aportacja?
- Proszę cię Malfoy nie udawaj głupiego jakbyś nie wiedział o czymś takim jak samochód. To najlepszy środek transportu jaki istnieje. Nie mówię już o tym, że z niektórymi rzeczami będziesz musiał przywyknąć. Bardziej mugolskiego miejsca niż mój dom nie zobaczysz – ostatnie zdanie powiedziała z nutka ironii w głosie, a po chwili dodała niemal szeptem – zobaczysz pokochasz ten świat
- Ja? Miałbym pokochać coś co jest … - chłopak się zawachał
- No dokończ? Co miało być tam, czyżby szlamem? Mogę ci powiedzieć jedno: będziesz wręcz w nim cały umazany, gwarantuję ci – dziewczyna powiedziała to niskim głosem, który mroził krew w żyłach
- Skończcie już, proszę was – odezwała się Narcyza – zachowujecie się jak dzieci, a nie dorośli ludzie. Macie po 22 lata i przydałoby się, żebyście się w końcu tak zachowywali, a teraz Hermiono, chciałabym już wsiąść do tej maszyny i wyruszyć do twojego domu.
- Oh, oczywiście – odpowiedziała troszkę speszona dziewczyna
Odblokowała samochód, a Harry otworzył drzwi pojazdu Narcyzie i sam usiadł z przodu. Draco natomiast nawet nie ruszył się z miejsca. Tylko stał i patrzył się na maszynę.
- Jeny Malfoy wsiadaj do auta, to przecież nie jest potwór jakiś, który może cie zjeść. To tylko pojazd, zobaczysz będziesz fajnie. Chyba, że tchórzysz fretko – ostatnie zdanie dodała z kpiącym uśmieszkiem.
To jedno zdanie sprawiło, że chłopak otrząsnął się i szybko wsiadł z tyłu obok matki. Gdy tylko Miona zajęła miejsce to ruszyli przed siebie.
            Narcyza była zaskoczona, że można tak przyjemnie podróżować, oczywiście widziała te pojazdy, ale bardziej myślała o nich jak o klatkach, gdzie jest niewygodnie, a teraz była nawet zadowolona. Było przyjemnie, ciepło, wygodnie. Widziała, że jej syn był chyba lekko przestraszony podróżą, ale niestety nie mogła się mu dziwić. Chłopak tak bardzo przez całe swoje życie był wpatrzony w Lucjusza, że nie dopuszczał do siebie myśli, że mugole robią ciekawe rzeczy i ładne. Ona w porównaniu do męża i syna czasami nawet robiła zakupy w mugolskim Londynie, chociaż od dawna tego nie robiła, to jednak pamięć o pięknych sukniach i butach pozostała. Teraz siedząc była ciekawa tylko jednego jak się dostaną do domu dziewczyny.
- Hermiono, mam jedno pytanie. Jak w tak krótkim czasie dostaniemy się do ciebie?
- No tak wy nie wiecie. To proste. W całej Europie są tak zwane tunele aportacyjne dzięki, którym można wyjechać w różnych miejscach, a nawet krajach. Dzięki nim podróż ze szkoły do Londynu zajmuję normalnie ok. trzech godzin, ale mi wystarczą dwie. Muszę zadzwonić do domu, więc wybaczcie mi ale będę rozmawiać na głośniku
- Na czym? – zapytał się Draco
- Malfoy, mugole są tak mądrzy, że stworzyli coś takiego jak telefon, w każdym miejscu na ziemi możesz się dzięki niemu porozumieć z innymi ludźmi. A na głośniku, czyli będziecie słyszeć rozmowę. Proste? Proste. Więc nie krzycz jak usłyszysz inny, nowy glos. A teraz wybaczcie. Harry jeśli możesz, wyjmij mi telefon z torebki, dobrze? I wykręć dom – gdy chłopak zrobił to o co poprosiła dziewczyna, to po kilku sekundach odezwał się w samochodzie głos
- Tak, słucham
- Lucas, to ja Hermiona.
- Witam panienko
- Mam do ciebie prośbę. To jest bardzo ważne. Oznajmiam ci, że od dziś zamieszkają u mnie 3 osoby, dlatego też musicie na szybkiego przygotować pokoje dla nich. Wydaje mi się, że liliowy, niebieski i zielony będą najlepsze, w moim skrzydle oczywiście. Będziemy po 20, więc kolacja na 21 dla nas, dobrze?
- Oczywiście panienko, już się zabieramy do pracy. Aha byłbym zapomniał. Był dziś u nas panienki przyjaciel, Paul. Prosił abym przekazał, że zostawił na planie zdjęciowym swój telefon i nie mógł przez to zadzwonić. Powiedział, że jutro przyjdą wszyscy na śniadanie i ma bardzo ważną informację.
- Śniadanie? Jutro? – Hermiona zbladła do tego stopnia, że aż musiała zjechać na pobocze i wysiąść z samochodu – Dobrze, a czy mówił coś jeszcze?
- Nie, wpadł jak burza i nie miał za dużo czasu. Powiedział tylko o śniadaniu. A i wspomniał o imprezie dla panienki rodziców, że wszyscy również będą.
- Nie no super, ja to mam szczęście. Jeśli tak ma być to jutro śniadanie dla 8 osób. Pewnie na godzinę 9, bo przeważnie o tej wszyscy są.
- Dobrze panienko, będziemy czekać.
            Dziewczyna skończyła rozmawiać z lokajem i musiała się oprzeć o maskę samochodu. Była zestresowana i to bardzo. Spotkanie jej przyjaciół z Malfoyem to było coś czego nigdy nie pragnęła zobaczyć a tym bardziej przeżyć. Nawet nie zauważyła kiedy Harry wyszedł z samochodu i objął ją ramieniem
- Hermi, kochanie co się dzieje?
- Nie słyszałeś? Moi przyjaciele będą jutro i ich poznają… Wiesz co to oznacza? Dowiedzą się kim jestem. I co ja wtedy zrobię? Będę musiała im usunąć pamięć. Nie dam rady chyba z tym wszystkim. Harry i co teraz? – dziewczyna co raz bardziej panikowała
- Kochanie, spójrz na mnie – Miona odwróciła się w stronę Harrego – a teraz mnie posłuchaj, jesteś wielką i mądrą czarownicą, ludzie lubią cię za to jaka jesteś. Pamiętaj, że ja ciebie nigdy nie opuszczę a twoi przyjaciele też na tyle ciebie kochają, że nie zrobią ci krzywdy. Jeśli chodzi o Malfoya, to nie martw się. Po pierwsze pewnie wpadnie w depresję, że musi żyć w twoim domu, a po drugie jak coś zamkniesz go w pokoju na różne te twoje nowe zaklęcia i będzie po kłopocie – dokończył uśmiechając się – a teraz zrób trzy głębokie wdechy i jedźmy do ciebie. Ale wydaje mi się, że jeśli i ja mam zamieszkać u ciebie, to musimy zajechać do mnie po ubrania
- Ubrania? – krzyknęła dziewczyna
- No ubrania, przecież muszę w czymś chodzić
- Harry nie chodzi o twoje ciuchy, ale o nich. Przecież nie mogą chodzić po moim domu w szatach. – mówiąc to dziewczyna podeszła do drzwi po stronie Narcyzy i otworzyła je
- Pani Malfoy, teraz mi się przypomniała ważna rzecz, troszkę głupio mi się o to pytać, ale czy macie jakieś rzeczy ze sobą, jakieś ubrania, które będą nadawały się wśród mugoli? – zapytała z pewnym wahaniem dziewczyna
- Jeśli myślisz Granger – wciął się Draco – że myśleliśmy o ubraniach albo pamiątkach to chyba sobie kpisz z nas, nie miałem nic lepszego do roboty tylko spakować ubrania, bo wiedziałem, że będę mieszkać Panną Mądralińską
- Synu, uspokój się – zwróciła się Narcyza do syna – Hermiono, niestety nie mamy nic ze sobą, żadnych ubrań, żadnych dodatków. Jak wychodziliśmy z domu byliśmy pewni, że do niego wrócimy
- No to mamy problem. Nie możecie w moim domu chodzić w szatach
- Hermi – odezwał się Harry – ja mogę na jutro pożyczyć ubrania dla Malfoya a dla pani, pani Narcyzo najwyżej weźmie się ubrania od mamy Miony. Najwyżej zaklęciem je dopasujemy, a jutro weźmiesz i zamówisz troszkę ubrań. Co o tym myślisz?
- To chyba dobry pomysł.
- Jeśli myślicie, że będę nosić ubrania po tobie Potter, to się mylisz. Za nic w świecie nie nałożę nic takiego taniego i tandetnego
- Naprawdę Malfoy? To zobaczymy jak będziesz po domu nagi chodzić.
- Marzysz Potter
- Nawet nie wiesz jak bardzo czekam na to, jak się ośmieszysz, no chyba, że cały swój pobyt spędzisz zamknięty w pokoju. To nas by bardzo ucieszyło prawda Miona?
- Jasne Harry – uśmiechnęła się zapytana dziewczyna – ale chyba musimy takie rozmowy zostawić na później, bo spóźnimy się na kolację, a jeszcze zajedziemy do ciebie po twoje ubrania. Ale musimy jakoś pokazać pracownikom, że macie zamieszkać, więc musicie mieć walizki – dziewczyna podniosła dwa kamyczki i zamieniła ja na dosyć ciężkie walizki, które z pomocą Pottera schowała do bagażnika. I ruszyli ku stolicy.


poniedziałek, 31 marca 2014

Właśnie przeczytałam na TVN24:

Warner Bros planuje realizację trzech dużych filmów, które będą kontynuacją serii o "Harrym Potterze". Akcja pierwszej części rozpocznie się w Nowym Jorku 70 lat przed wydarzeniami z "Kamienia filozoficznego", a głównym bohaterem będzie magizoolog, autor podręcznika, z którego Harry korzystał w Hogwarcie. Wszystkie trzy filmy oparte będą na scenariuszu, który napisze sama J.K. Rowling.


przesyłam link do reszty tekstu:
http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/nowy-harry-potter-bedzie-trylogia-glownym-bohaterem-filmow-magizoolog,413194.html

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 7

Piękny dzisiejszy poranek sprawił, że pierwszą godzinę w pracy poświęciłam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba, chociaż jak znów zaczęłam pisać to nie byłam wstanie dotrzeć do dramione. Jakoś spotkanie z Dyrektorką jest dosyć ważne dla mnie.
Alexix Nott myślałam o Muffliato, ale doszłam do wniosku, że jeśli stworzyłam nową Hermionę to będzie ona używała nawet nowych zaklęć. U mnie wojna trwała o wiele więcej lat niż w książce. Dziewczyna ma teraz 22 lata, więc mimo wszystko, miała więcej czasu na zgłębianie nauki.
Mildredred musisz mi wybaczyć. Zawiodłam. Myślałam dziś żeby pisać więcej i pokazać dalej spotkanie, ale musiałabym niestety rozdział dodać w późniejszym czasie. A chciałam to zrobić dziś.                Następny za tydzień.
Pozdrawiam

Równo 5 minut przed godziną 16 czarny samochód stanął pod bramą Hogwaru, gdzie czekał na nich Filch i otworzył im ją. Jadąc wolno główną alejką wiodącą pod same wrota szkoły, rozglądali się na boki. Mimo, że błonia szkoły były oczyszczone to było widać, że jest o wiele więcej przestrzeni niż przed bitwą. Jeszcze gorzej było z samym zamkiem. Wiele wieżyczek, które kiedyś istniały i stanowiły piękny obrazek w całości teraz były albo ruiną, albo ślad po nich zaniknął.
Dziewczyna zaparkowała samochód i wysiedli niego kierując się do głównego wejścia. Można było zauważyć, że nawet z zewnątrz to jedyne miejsce, które zostało naprawione. Hermiona pamiętała, że wrota zostały wręcz roztrzaskane w czasie bitwy, więc teraz była zadowolona, że choć z zewnątrz dyrektorka postanowiła zacząć naprawę.
           Wchodząc do holu również widzieli zmiany, ale najgorsza była wielka sala, której brakowało drzwi, a zniszczenia w środku były dosyć poważne. Nie było tam ani jednego stołu czy nawet krzesła. Sufit kiedyś zaczarowany teraz nie istniał i patrząc w górę widziało się zwykłe niebo. Oboje poczuli smutek, miejsce, które było ich drugim domem, było teraz nie tylko puste ale i zniszczone. Milcząc udali się do gabinetu dyrektorki
- Nowe lepsze czasy – powiedziała dziewczyna stojąc pod chimerą strzegącą wejścia do gabinetu i weszli na górę
- Dzień dobry pani dyrektor – powiedzieli równo do McGonagall siedzącej za biurkiem
- Witajcie Hermiono, Harry. Proszę usiądźcie. – usiedli, a kobieta machnięciem różdżki przywołała herbatę i ciasteczka – Harry pozwolisz, że najpierw załatwię sprawy z panną Granger dobrze? Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu oczywiście, że oboje was tu wezwałam. Pisząc do ciebie Hermiono, nie spodziewałam się pewnej sytuacji, która wynikła w piątek i dlatego zaprosiłam również Harrego. Ale najpierw chciałabym Ci dać te papiery. To są twoje dyplomy ukończenia szkoły, dokładne wyniki egzaminów. I przede wszystkim listy rekomendacyjne od tych profesorów, którzy przeżyli. Daje ci to wejście na większość uczelni.
- Dziękuję pani dyrektor. Oczywiście wspólne przybycie było nam na rękę. Dziś rano miałam zaplanowane spotkanie z Harrym i dzięki pani nawet minęło dłużej niż pewnie by było na początku.
- Cieszę się bardzo. Hermiono, nie będę udawać, że jesteś najmądrzejszą czarownicą i uczennicą od wielu lat. Dlatego bardzo ważne jest dla mnie co chcesz robić w przyszłości. Mam nadzieję oczywiście, że nie zamierzasz zostawić świata magicznego?
- Oczywiście, że nie, magia tak mną zawładnęła, że chyba bym nie potrafiła, żyć bez tego. Ale właśnie mam takie pytanie dotyczące mojej przyszłości.
- Zamieniam się w słuch
- Pani profesor, tak myślałam przez ten miesiąc od końca wojny co chciałabym robić w przyszłości. Zna pani moją sytuację rodzinną, moje życie wśród mugoli. Kocham oba te światy i nie jestem wstanie wybrać tylko tego jednego, dlatego mam pewien pomysł. Wydaje mi się, że jeszcze tego nie widziałam w naszym świecie.
- O czym taki myślałaś?
- Prawo. A dokładniej połączenie prawa czarodziejskiego i mugolskiego. Dzięki temu nie byłabym skazana tylko na jeden świat, a miałabym kontakt z obydwoma.
- To jest bardzo ciekawy pomysł. Musiałabyś podjąć naukę w obu światach, ale wierzę, że jesteś wstanie. Z tego co wiem niestety musisz poczekać rok. Dopiero w czerwcu odbędą się egzaminy na prawo czarodziejskie na uniwersytecie w Paryżu, bo jak wiesz tylko tam można studiować prawo w Europie. ale wydaje mi się, że mogłabyś pójść na przyśpieszony kurs, który zamiast sześciu lat, zająłby ci 3 lata i potem pójść na prawo mugolskie, również na 3 lata. Musiałabym się popytać, ale wydaje mi się, że to mogłabyś uczyć się wieczorowo lub zaocznie. Dzięki temu w naszym świecie już mogłabyś pracować jednocześnie studiując mugolskie. Zdaję sobie sprawę, że to długi okres nauki i będzie dosyć kosztowny. Ale to chyba nie będzie problemem dla ciebie, prawda?
- Oczywiście, że nie. Pieniądze nie grają roli jeśli tylko będę mogła spełnić marzenia. A co z tym egzaminem w czerwcu?
- W tygodniu odwiedzę ciebie i wtedy przyniosę ci dokumenty i książki. Od razu muszę ci powiedzieć, że egzamin będzie trudny i będzie to materiał z pierwszych miesięcy nauki, tylko osoby, które go zdadzą najlepiej idą na przyspieszony, reszta która zda ma możliwość pójść jedynie na normalny tok.
- Byłoby wspaniale. Nawet pani nie wie jak się cieszę z tego. Oczywiście zapraszam do siebie.
- Jak to już mamy omówione to możemy przejść do następnej sprawy. Wybacz Harry, że musiałeś czekać. Mogłabym ciebie wezwać na późniejszą godzinę ale to co mam do powiedzenie tyczy się was obojga.
- Słuchamy więc – odezwał się Harry – Nie powiem, byłem zaskoczony, prośbą o spotkanie razem z Mioną, ale widocznie to coś ważnego
- Bardzo ważne Harry. Pracujesz nad sprawą morderstwa Malfoya, zgadza się?
- Tak i jak na razie jest ciężko i niestety ale nie mogę o tym zbytnio rozmawiać. Mogę tylko powiedzieć, że nie mamy żadnego kontaktu z Narcyzą i Draco i tak naprawdę bez nich nie jesteśmy wstanie nic zrobić
- A gdybym ci powiedziała, że wiem gdzie oni są
- Jak to pani wie? Napisali do pani? Żyją i nic im nie jest? - pełno pytań padło z ust Harrego
- Tak żyją i jak ich widziałam ostatnio to mieli się dobrze
- To cudownie, chociaż jeden kłopot mniej. Chciałbym się z nimi zobaczyć. Mam kilka pytań do nich
- Harry, na to jeszcze przyjdzie czas. Rozmawiałam z Severusem na ich temat i powiedział mi jedną rzecz
- Słucham, jaka?
- Podobno jest prawdopodobieństwo, że nie wiadomo czy i oni są bezpieczni, oraz że ich skrytka została zablokowana
- Ma pani rację. Jako, że nie wiedzieliśmy co się z nim stało, mój szef podjął decyzję o zablokowaniu środków na czas śledztwa. Więc nawet jeśli będą cali i zdrowi to i tak do banku nie mają po co się wybierać. Czasami ich decyzje i pisma są dziwne i to mnie zadziwia. Ale zostało to podpisane przez ministra i nic nie można zrobić. A jeśli chodzi o bezpieczeństwo to niestety też nie wiemy, czy oni będą bezpieczni. Mimo wszystko ich ojciec i inni zwolennicy zostali zamordowani w ich domu. Ale czy oni też byli na jakiejś liście tego nie wiem. Uważam, że jest małe prawdopodobieństwo aby im coś groziło, ale muszą się mieć na baczności i zamieszkać w dobrym miejscu
- Tak też myślałam. Dosyć długo rozmawiałam z Severesum. Uruchomiłam kilka kontaktów i doszłam do wniosku, że jest tylko jedna możliwość, aby niewinnym nic nie było. No właśnie i teraz o ich miejscu zamieszkania chciałabym z wami porozmawiać.
- Zamieniamy się w słuch. Choć nie wiem w czym ja mogłabym pomóc – odezwała się Hermiona
- Podsumowując całą ta sprawę: oni nie mają pieniędzy i muszą zamieszkać w bezpiecznym miejscu. Niestety teraz jest trudno o coś bezpiecznego w świecie czarodziejskim, dlatego pomyślałam, że najlepiej będzie dla nich wśród mugoli
- Co takiego? – zapytała zaskoczona Miona – Oni u mugoli? Przecież Malfoy na zawał zejdzie jak się przeniesie do mugoli, ale z drugiej strony to byłby widok – uśmiechnęła się dziewczyna
- Hermiono, potrzebuję twojej pomocy i proszę ciebie o to byś udzieliła im pomocy w postaci swojego domu – delikatnie poprosiła starsza kobieta
- To jest jakiś żart? Naprawdę? Czy wyobraża pani sobie Malfoya w domu szlamy? I to do tego w moim domu? Ja chyba śnię – zaczęła zadawać pytania dziewczyna, ale widząc tylko poważne spojrzenie McGonagall, wiedziała, że to prawda – Pani nie żartuje... Ale czy uważa pani, że w moim domu będzie bezpiecznie?
- Tak Hermiono, wiem, że to będzie idealne miejsce. Po pierwsze dlatego, że nikt nie będzie myślał, że mogli u ciebie zamieszkać. Po drugie masz dobre zabezpieczenia domu, a do tego Severus również ma zamiar coś dodać od siebie. A po trzecie masz na tyle duży dom, że to chyba nie powinien być problem. – wyliczała Minerwa – A z tego co wiem, to pogodziliście się z Draco po bitwie. Był on w zakonie więc powinniśmy sobie pomagać
- Dobrze zgadzam się, choć nie jestem zadowolona z tego i nie powiem, żebym była szczęśliwa. – dziewczyna zgodziła się po chwili wahania, wiedziała, że życie z nimi pod jednym dachem nie będzie dobre. Ale czego nie robi się dla dyrektorki. – Chyba mam zbyt dobre serce, które kiedyś mnie zgubi...
- Cieszę się Hermiono, wiedziałam, że się zgodzisz.
- Ja się zgodziłam, a co powiedzą oni
- I to jest dobre pytanie – odezwał się Harry, który był tak zszokowany, że nie mógł wydusić ani jednego słowa, przez większość czasu – czy wyobraża sobie pani Malfoya w mugolskim domu zamkniętego i przebywającego tylko z mugolami? Bo ja nie. Co więcej nawet gdyby mu obiecano miliony nie zniżył by się do tego. Wybacz Miona, że tak mówię, ale taka jest prawda – w tym momencie dziewczyna zaczęła się śmiać tak mocno, że nie była wstanie złapać oddechu – Hermi, wszystko w porządku?
- Zaraz… Poczekaj Harry… - po kilku minutach gdy udało jej się złapać oddech – Harry nie rób mi tego, jak mogłeś
- Ale co takiego zrobiłem?
- Wyobraziłam sobie Malfoya w moim domu, wśród moich przyjaciół, pracowników. W domu w którym wszędzie jest elektryczność i nowoczesność.
- Panno Granger, na rozmyślania przyjdzie czas. A ja tego czasu nie mam za dużo. Cieszę się, że się pani zgodziła i mam nadzieję, że w tym czasie gdy pan Malfoy będzie u ciebie wraz ze swoją matką to i również pan panie Potter zamieszka w posiadłości. – słychać było w głosie dyrektorki nutę wściekłości i braku cierpliwości
- Ja? Co takiego? – teraz Harry zaczął się śmiać – jeśli tylko Hermi się zgodzisz, to na własne oczy to zobaczę, ale będzie jazda. To się pośmiejemy
- Jasne, że się zgadzam. Nawet miałam cię o to poprosić. Dwójka obcych czarodziei w moim domu. To będzie ciężki okres. No dobrze pani profesor to kiedy mają przyjechać do mnie?
- Teraz, zaraz. – podeszła do kominka, wzięła garść proszku – Komnaty Severusa Snape. Severusie, już czas. Czekam na was – powiedziała to i wróciła na swoje miejsce. Nie minęła minuta jak z kominka wyszedł profesor eliksirów a za nim Narcyza i Draco.


piątek, 21 marca 2014

Rozdział 6

I przybywam z kolejnym rozdziałem. W którejś z wcześniejszych notatek wspominałam o pewnym planie na rozdział VI. Ale niestety natchnienie przyszło i kazało mi zmienić kilka rzeczy. Mam nadzieję, że na lepsze, choć niestety opóźni się spotkanie Hermiony i Draco. Do spotkania dojdzie w VIII rozdziale, co pewnie nie każdemu się spodoba.  Ale co zrobić. Nie każdy rozdział może być zabawny i ciekawy, muszą być również przejściowe i takie które będą miały swoje konsekwencje w przyszłości (co zobaczycie w VII). 
A teraz zapraszam do czytania. Następny rozdział za tydzień w weekend.
pozdrawiam



Sobotni poranek był ciężki dla Hermiony jak i jej przyjaciół. Śniadanie na kacu, choć już nie takim dużym jak po wstaniu z łóżka, bo udało jej się wlać troszkę eliksiru na kaca do dzbanka z wodą dla wszystkich towarzyszy, ale kac to kac. Na szczęście posiłek wpłynął dobrze na wszystkich, a ładna pogoda pozwoliła na zjedzenie go na tarasie. Delikatny wiatr i gorąca kawa sprawiły, że mieli znów energię do życia. Po śniadaniu, dziewczyna pokazała im siłownię, z czego panowie byli bardzo zadowolenia i już zapowiedzieli się na wspólne ćwiczenia. Sobota minęła szybko, wspólny obiad i popołudniowa herbata i każdy wrócił do siebie.
Tylko jedno nurtowało dziewczynę, pytanie przyjaciół odnośnie jej kolegów i koleżanek ze szkoły. Zastanawiali się kiedy będą mogli ich poznać. Dziewczyna wspominała im często o Harrym, Ginny i Ronie, ale jak miałaby ich przedstawić, gdy nikt nie wiedział kim ona jest tak naprawdę. Musiała podjąć decyzję i zdecydowała, że w poniedziałek powie Harremu wszystko o sobie i będzie musiała go zaprosić do siebie żeby poznał jej przyjaciół. Resztę soboty i niedzieli spędziła nad książkami i nauką animagii.
W poniedziałkowy poranek obudziła się koło 7 rano, więc postanowiła pójść pobiegać. Gdy wróciła dochodziła już 8 i nie miała za dużo czasu, szybka kąpiel, umycie włosów, potem za pomocą różdżki wysuszenie i ułożenie ich w koński ogon, delikatny makijaż i była już prawie gotowa. Jeszcze tylko odpowiedni strój. I tu zaczęły się problemy. Dziewczyna zastanawiała się co nałożyć, z jednej strony idzie na spotkanie z przyjacielem w jego domu a z drugiej spotkanie z dyrektorką. Postanowiła, że założy beżowy top, czarny żakiet, czarne spodnie, botki i torebkę. Do tego tylko kolczyki i zegarek i już była gotowa.


Po szybkim śniadaniu, wsiadła do samochodu, w GPS wpisała adres Harrego i z piskiem opon wyjechała z domu. Droga nie zajęła jej dużo czasu, mimo, że korki w centrum gdzie był apartament chłopaka były dosyć duże. Tak jak jej pisał wjechała do garażu powołując się na niego. Zaparkowała i szybko do windy na jak się dowiedziała wcześniej 8 piętro. Na piętrze tym były 3 mieszkania, zapukała w drzwi z cyferkami 46 i nawet się nie obejrzała jak była przytulana przez brata.
- Hermi, jak się za tobą stęskniłem, wchodź na salony. – mówiąc to przepuścił ją w drzwiach – mam nadzieję, że masz ochotę na kawę, bo właśnie zaparzyłem, ale może najpierw pokaże ci mieszkanie? Nawet nie wiesz, jak się cieszę z kupna go. W końcu mam moje miejsce na ziemi, tylko moje.
- Powoli Harry – uśmiechnęła się dziewczyna – mamy dużo czasu, dopiero koło 14 muszę wyjść od ciebie, żeby zdążyć do szkoły. Najpierw podaj kawę, a ja zwiedzę sobie twoje królestwo – mówiąc to, poklepała go po ramieniu i poszła przed siebie. Musiała przyznać, że apartament chłopaka był typowo męski. Dominowały szarości, granaty i czerń na szczęście pokoje były słoneczne i wszystko ze sobą współgrało. Trzy sypialnie z łazienkami, biuro, salon, kuchnia i jadalnia tworzyły miły kąt do życia, zwłaszcza dla osoby, która dużo pracowała. Wchodząc do salonu czekał na nią już Harry więc usiadła razem z nim na kanapie. W tle leciała delikatna muzyka.
- Hermiono, wspominałaś o spotkaniu w szkole. Powiedz mi po co się tam wybierasz?
- McGonagall napisała, żebym odebrała dyplom ukończenia, a że jestem samochodem, to muszę o 14 wyjść. Ale to nam wystarczy, taką mam nadzieję. Z tego co wiem ty już dawno odebrałeś swój, ale cóż musiałeś szybko mieć papiery do pracy, a ja musiałam tyle czekać
- To troszkę dziwnie
- Co jest dziwnego Harry?
- Dostałem w sobotę rano list od McGonagall i prosiła o przybycie również na 16, więc mam nadzieję, że będę mógł razem z tobą się zabrać?
- Oczywiście, ale uprzedzam kocham szybkość. Wybacz, że pytam, ale po co masz jechać?
- Tego to ja nie wiem, poprosiła o spotkanie, bez możliwości odmowy i to w sprawie służbowej. A co do szybkości to również ją kocham, chociaż co innego w samochodzie, co będzie czymś nowym, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz jechałem nim, ale latanie... to co innego, brakuje mi tych czasów. Ale Hermi opowiadaj co u ciebie? Jakie masz plany i co porabiasz teraz?
- Tak myślałam o prawie połączeniu tego czarodziejskiego z mugolskim, ale muszę się zapytać dyrektorki jak to wygląda w praktyce, a tak to cóż ostatnio spędzam jak najwięcej czasu z przyjaciółmi, którzy chcieliby ciebie poznać.
- Z chęcią się z nimi spotkam, tylko dlaczego posmutniałaś jak o tym wspomniałaś?
- Bo widzisz, jest pewna rzecz, o której ci nie mówiłam. Nikt w Hogwarcie o tym nie wie i troszkę się obawiam.
- Nie wierzę, że ty która stałaś przed obliczem Voldzia i reszty tej szalonej zgrai boisz się coś powiedzieć. Jesteś moją siostrą więc nie ma takiej rzeczy, przy której mógłbym być zły na ciebie.
- Jestem bogata
- Ja też jestem bogaty
- Nie Harry, ja jestem bogata, a ty jesteś dobrze ustawiony w życiu, mimo spadków i kasy za pokonanie. Ja oprócz kasy za pokonanie Voldzia, mam również spadek po dziadkach no i rodzice są bardzo bogaci. Mogę mieć wszystko. Co teraz myślisz o mnie? Mam nadzieję, że nie jesteś zły, że to była tajemnica.
- Miona, kochanie, oczywiście, że nie jestem na ciebie zły. I wiedziałem, że masz pieniądze. Pamiętaj, że mieszkałem u mugoli, gdzie ciotka lubiła różne marki, które widziałem też na twoich ubraniach. Zdawałem sobie z tego sprawę, ale jeśli ty nie robiłaś z tego problemu więc ja się nie wtrącałem. A zresztą nie powiesz mi że nazwisko Granger nie było mi znane od początku. Wydaje mi się, że każdy kto był w połowie mugolem wiedział, albo zdawał sobie sprawę z tego. Więc jak dla mnie wszystko jest ok. – mówiąc to wstał i przytulił dziewczynę, która wyglądała jakby miała się zaraz rozpłakać – a teraz kochanie nie płacz tylko opowiedz mi o swoich przyjaciołach, jeśli mam ich poznać to chciałbym wiedzieć kto jest kim
- Harry jesteś kochany, nawet nie wiesz jak mi łatwiej teraz. Naprawdę bałam się, że będziecie mnie postrzegać jak nie wiem np. Malfoya, który wszędzie podkreślał czego to on nie może
- Ale ty nie jesteś nim, jesteś dobrą, kochaną Hermioną, która na pierwszy plan stawia przyjaźń, a nie kto ile ma w skrytce
- Dziękuję. A jeśli chodzi o moich przyjaciół to jest ich piątka. Najstarszy jest Griffin ma 25 lat, zajmuje się finansami i wprowadził się właśnie na moją ulicę, później jest Paul, świetny chłopak i fotograf, taki typowy artysta, ale jest kochany. Celine jest śliczną blondynką, dziś wyleciała do Stanów, gdzie dostała rolę w serialu, ale wróci w tym tygodniu. No i na koniec Cambellowie Jasmin i Mark, nie wiem czy interesujesz się tenisem, ale w każdym bądź razie oboje grają zawodowo. Trudno jest opowiadać o nich, będziesz musiał ich poznać i to będzie najlepsze rozwiązanie.
- Cieszę się, że masz przyjaciół po za szkołą, ale powiedz oni wiedzą o magii?
- Nie i mam nadzieję, że nic nie wspomnisz o tym. Dlatego też tylko ty ich poznasz. Wyobrażasz sobie Rona wśród mugoli jakby miał zachować tajemnicę? Nawet wolę nie myśleć co by powiedział gdyby się tego dowiedział. Miałeś jakiś kontakt z nim? Mi napisał tylko krótką wiadomość, przez co jestem wściekła na niego
- Napisał mi jakieś głupoty, jakby nie chciał się niczym chwalić i chciał zataić wszystko. Ale za to Ginny mi napisała taki list, że nie zrozumiałem z niego niczego, tylko tyle, że chce zostać w Paryżu, bo kocha to miasto – na to zdanie oboje się uśmiechnęli
- Mi to samo napisała, czytając wiedziałam, że jest szczęśliwa, ale mam zamiar się z nią spotkać jak będzie w najbliższym czasie w Londynie czyli chyba w następny już weekend. Nie mogę się doczekać spotkania. Ale Harry my tu gadu gadu, a już jest 12. Za dwie godziny trzeba będzie się zbierać więc może pójdziemy na jakiś obiad wcześniej? Jak myślisz?
- Pomyślałem o tym i zamówiłem coś, powinni niedługo dostarczyć. Tu nie daleko jest chińska knajpka i mają naprawdę dobre jedzenie.
- To super. Harry jeśli możesz to zrób mi jakąś herbatę jeszcze dobrze?
- Jasne Miona.
Po kilku minutach dostarczono im obiad, który zjedli wspominając szkolne czasy. Po obiedzie zostało im jeszcze troszkę czasu, więc postanowili, że w Hogsmeade zajdą na kremowe, jeśli będą przed czasem. Zjechali do garażu i Harry zobaczył maleństwo dziewczyny
- Serio? Miona to twój samochód? Myślałem, że jako grzeczna, ułożona i dobra kobieta to będziesz mieć jakieś babskie auto, a to nie jest grzeczne auto to diabeł nie maszyna. Jest boski.
- To wsiadamy i pokaże ci co potrafi mój mały szatan.
Oboje wsiedli i wyjechali w stronę tunelu aportacyjnego.
- Muszę przyznać, że nieźle chodzi samochód. W ogóle nie czuje się prędkości.
- Prędkość poczujesz Harry, jak wyjedziemy na autostradę. Jak na razie jadę powoli.
- Powoli 100 km/h uważasz za powolna jazdę?
- Oczywiście daj mi kilka minut a zobaczysz co to znaczy prowadzić szatana
Droga do wioski zajęła im 2 godziny tak jak wspominała Hermiona. Udalo im się przyjechać po 15 więc zaszli do Trzech Mioteł na kremowe
- Witam Madame Rosmerto – przywitał się Harry – poprosimy 2 kremowe i coś do chrupania
- Oczywiście, zaraz podam
Miona i Harry usiedli przy jednym ze stolików. Po chwili przyniesiono im piwo i paluszki.
- Przez to wszystko nie miałam nawet czasu zapytać cię o tą całą sytuację, którą pisałeś mi w liście
- Zbytnio nie mogę ci o tym opowiadać, ale powiem ci tylko to co mogę i no oczywiście zero nazwisk, ok.?
- Poczekaj chwilę – dziewczyna wyjęła różdżkę, zrobiła lekki ruch nadgarstkiem i powiedziała - silere nos fecie*, dobra teraz możesz mówić
- Jak wiesz ciało ojca zostało znalezione w gruzach, a chłopaka i matki nigdzie nie ma. Wyobraź sobie, że zero kontaktu z nimi nie ma, nikt ich nie widział, ani nic nie słyszał. Co jest dziwne, chyba, że zostali porwani. Ale jeśli tak się stało to nic porywacze nie dostaną. Po wojnie niestety ale ich nazwisko straciło na szacunku, więc kilku aurorów doszło do wniosku, że na czas śledztwa trzeba zablokować im dojście do skrytki i nasz przełożony, a nawet sam minister się na to zgodził. Nakazał też powiadomić gobliny, że jeśli ktoś z nich się stawi do skrytki w banku, to mają wezwać odpowiednie służby. Podobno dla ich bezpieczeństwa wszystko robią.
- Zaczyna się robić ciekawie. Aż szkoda mi ich. Serio. Nie patrz tak na mnie jakbyś był zaskoczony. Nikomu nie życzę tego. Ojciec nie żyje, z nimi nie ma kontaktu, kasy nie mają i jak żyć teraz mają? I jeszcze kto zabił ich ojca i resztę osób. A wiadomo kim byli, te ciała?
- Jeszcze nie wszystkich, ale wszyscy mieli znak. Więc każdy z nich służył Lordowi.
- Nie uważasz, że to dziwne? Tyle osób w jednym miejscu?
- To jest dziwne, ale śledztwo trwa. A  teraz powinniśmy się zbierać i iść do zamku
- Masz rację. To co zbieramy się?
- Jasne
Oboje wstali i wyszli z pubu.


 *silere nos fecie- zaklęcia powodujące wyciszenie rozmowy w danym miejscu

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 5

            Witam wszystkich w tym pięknym dniu. Słońce i ciepły marzec dało mi jakiejś ochoty do wszystkiego. Dzięki temu oddaje do czytania kolejny rozdział. 
            Tak jak wspominałam ten rozdział poświęcony jest Draco :D
            Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Następny planuje wstawić za tydzień w czwartek albo piątek. Połowę mam już napisaną, ale że idzie weekend to resztę będę dokańczać w następnym.
           Mildredred, mam nadzieję, że będzie już wyłączone. Nie jestem przyzwyczajona do ustawień i nie wiem co i jak trzeba zmieniać, jeśli mi nikt nie powie. Liczę, że nie zawiedziesz się tym rozdziałem. A jeśli chodzi o auto to zawsze mi się podobały Lamborghini, ale wszędzie były dwuosobowe a mi potrzebne czteroosobowe a to znalazłam jedyne, które było boskie. Zakochałam się w nim :D
pozdrawiam


               W tym samym czasie gdy Hermiona bawiła się z przyjaciółmi, na północy Szkocji w miasteczku Hogsmeade w jednym z zaułków pojawiły się dwie postacie. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w zaułku nie było możliwości ani nigdzie wejść, a tym bardziej wyjść. Te dwie postacie musiały być czarodziejami i to jak przemierzali uliczki wskazywało, że chcą przedostać się niezauważeni. Obie miały na sobie długie czarne szaty z kapturami głęboko osadzonymi na twarz. Nikt przechodząc obok nich nie byłby wstanie powiedzieć kto kryje się pod szatą. Jedna postać była dość wysoka i smukła, a krój szaty pokazywał, że musiała to być kobieta, druga osoba zaś była bardzo wysoko, a sylwetka wskazywała na dobrze zbudowanego mężczyznę.
             Para czarodziejów próbowała dostać się do zamku. Dość szybkim krokiem dotarli do bramy Hogwartu, gdzie czekała na nich kolejna postać również odziana w czarną szatę.
- Profesorze – odezwała się jedna z postaci
- Nie tutaj, chodźcie do zamku – mężczyzna, który na nich czekał zaprowadziła ich do zamku, idąc korytarzami zbytnio nie zwracali uwagi na to co się dzieje obok nich. I mimo, że nie rozglądali się to jednak te portrety które ocalały były ciekawe kim oni są. Szli w milczeniu aż doszli do kamiennej chimery, strzegącej wejścia do gabinetu dyrektora
- Nowe lepsze czasy – powiedział mężczyzna i chimera odskoczyła ukazując im kręte schody po których weszli do gabinetu Dyrektor McGonagall
- Severusie, dziękuję, że ich przyprowadziłeś. Proszę zdejmijcie szaty i usiądźcie – Minerwa wstała i wyszła na środek pokoju mówiąc to do nich. Postacie zdjęły kaptury i okazało się, że tajemniczymi gośćmi byli Draco i Narcyza Malfoy. Gdy usiedli na fotelach przed kominkiem, na stoliczku pojawiła się herbata i ciasteczka.
- Narcyzo, Draco, cieszę się, że jesteście cali i zdrowi. Dobrze, że wysłaliście patronusa i dotarliście. Nie było mnie kilka dni, więc dopiero dzisiaj jak wróciłam Severus opowiedział mi o tym ataku na wasz dom. Muszę przyznać, że jestem zdziwiona tym wszystkim. Nie będę wam mówić, że życie wasze w czarodziejskim świecie z jednej strony będzie lepsze, łatwiejsze oczywiście jak wszystko się wyjaśni, ale z drugiej strony ten atak. To może być problem, bo Lucjusz był wysoko w kręgu, dlatego rozmawiałam dziś z Severusem nad różnymi możliwościami. Niestety oboje doszliśmy do tego samego wniosku, mimo, że małe ale jest prawdopodobieństwo, że i wy możecie być na czyjejś liście. Zginęło w dziwnych atakach wielu śmierciorzeńców i to jest zaskakujące. Dlatego podjęłam pewną decyzję.
- Decyzję, na którą ja się nie zgadzam i nie popieram – dołączył się Snape – Minerwo, mówiłem ci, że twój plan jest beznadziejny, niczego głupszego nie mogłaś wymyślić. Tego typu genialne pomysły miał ten stary piernik, ale ty?
- Sev, to jest najlepszy z najlepszych naszych pomysłów
- Nie zgadzam się. Oni się pozabijają
- Ale będą bezpieczni, bo nikt nie wpadnie na ten pomysł
- Wybaczcie, że przerwę wam tę jakże miłą i ciekawą rozmowę, ale jaki jest ten plan? – odezwał się Draco, kończąc sprzeczkę nauczycieli – Od trzech dni nie mamy dachu nad głową, więc czekam, co ma mi pani do powiedzenia
- Lepiej usiądź Draco, bo to co tu powie ta kobieta, może doprowadzić cię do zawału – powiedział Snape i zwrócił się do dyrektorki – No powiedz Minerwo, co takiego wymyśliłaś
- Narcyzo, Draco jako, że chwilowo wasza skrytka została zamknięta na czas śledztwa jak i również, że nie wiem kto stoi za atakiem, doszłam do wniosku, że musicie chwilowo zamieszkać w domu rodziny mugolskiej i nie przerywaj mi Draco – zwróciła się do chłopaka  gdy zauważyła, że ten chciał już coś powiedzieć – Nie możecie zamieszkać w części czarodziejskiej, a dom, który wam wybrałam jest na tyle duży i bezpieczny, że nic się wam nie stanie. Oczywiście tak jak mówiłam, prawdopodobieństwo, że wam coś zagraża jest małe, ale musicie się mieć na baczności
- Kogo to jest dom? – zapytał Draco
- Hermiony Granger
- Co??? No chyba pani sobie żartuje, że z nią zamieszkam, to chyba jakiś żart, prawda profesorze? – zwrócił się do Snape
- To nie żart, niestety mi też się nie podoba
- Zgadzam się – odezwała się po raz pierwszy Narcyza – Draco, wiem, że nie przepadasz za nią, ale jeśli ona się zgodziła to niech tak będzie
- Ona jeszcze nic o tym nie wie, tak przy okazji – wtrącił się Snape
- To jak niby mamy mieszkać u niej jak ona nie wie? To ja mam lepszy pomysł. Nie możemy gdzieś wyjechać do Francji albo Hiszpanii – zapytał się z nadzieją chłopak
- Niestety musicie pozostać w Londynie, muszę powiadomić też aurorów, że żyjecie bo trwają wasze poszukiwania z tego co wiem, ale to napisze tylko do Pottera
- Jeszcze tego tu brakowało, czemu akurat Potter?
- Bo to on panie Malfoy zajmuje się waszą sprawą, jutro do niego napiszę, żeby w poniedziałek razem z Hermioną do mnie przybyli. A do tego czasu pozostaniecie w komnatach Severusa. Niestety jak na razie jedynie komnaty nauczycieli są odnowione, więc to jedyne wyjście. Lepiej gdybyście nie wychodzili z jego pokoi do poniedziałku. Życzę wam miłego pobytu
            Snape wraz z Narcyzą i Draco kominkiem przenieśli się do jego komnat. Każdy z nich myślał o czymś innym, ale i tak dwie kwestie były cały czas na pierwszym miejscu: Granger i życie wśród mugoli. Narcyza od razu ich przeprosiła i poszła do pokoju, który wskazał jej Severus, a mężczyźni usiedli w saloniku nauczyciela.
Teraz trzymając szklaneczkę z Ognistą Draco zastanawiał się nad przyszłością. Oczywiście pierwsze i najważniejsze to atak i zabicie jego ojca. Ojca, którego nienawidził i posądzał za całe zło w jego życiu. Za bicie matki, znęcanie się nad nią, za jego brak miłości względem rodziny i za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad nim. Teraz po tym miesiącu bez Czarnego Pana, Draco uzmysłowił sobie, że nie chce żyć jak ojciec. Nigdy nie chciał tak naprawdę, ale obawa o życie matki zmuszała go do posłuszeństwa. Doszedł do wniosku, że to czas gdy można coś zmienić w życiu. Z jednej strony dzięki Potterowi nie został skazany, ale mimo to nazwisko Malfoy nie budziło już takie szacunku jak kiedyś. Jego ojciec miał areszt i co z tego, że nie mógł czarować, jak zostały mu ręce i słowa i bezbronna żona. Tylko dla niej pozostał w tym domu, w domu w którym pomieszkiwał sobie Czarny Pan, gdzie było tyle złych wspomnień. Cieszył się, że ojciec nie żyje, ale to jak i przez kogo zginął było zagadką. Przecież mieli najlepsze bariery  jakie tylko można było założyć a tu niespodzianka trupy w gruzach rezydencji.
Najgorsze jest to, że nie wiadomo czy i on z matką nie są zagrożeni, bo podobno z tego co czytał w Proroku kilka przypadków takich morderstw było. A teraz ten pomysł McGonagall, że mają zamieszkać u Granger, największej mugolki jaki świat widział. On wielki Malfoy z matką mają mieszkać pewnie w jakimś małym domku.
- Profesorze, dlaczego Granger? Nie możemy tutaj zostać, albo wyjechać? – zapytał się chłopak
- Tak wymyśliła Minerwa, niestety muszę jej przyznać rację, czego jej oczywiście nie przyznam. Z tego co wiem, dziewczyna ma na tyle duży dom, że mogą tam zamieszkać dodatkowe osoby i niestety, Granger jest bardzo dobrą czarownicą. Sam widziałeś ją w czasie walki. Minerwa wspominała mi, że ona, Granger i Dumbledore we trójkę zakładali bariery na jej posiadłość, więc żaden czarodziej nie będzie wstanie się tam dostać, jeśli ma złe zamiary. Na wszelki wypadek też dodam coś od siebie.
- My się pozabijamy przecież, ona mnie nienawidzi tak jak ja ją, więc wątpię żeby się zgodziła – mówiąc to wziął butelkę Ognistej i nalał dla siebie i Snape, wypijając połowę szklanki odezwał się znowu – ile to może trwać te mieszkanie z nią?
- Obawiam się, że do zakończenia sprawy. Tym bardziej, że nawet nie macie możliwości skorzystania ze skrytki, a to już jest problem. Oczywiście zawsze mogę wam pożyczyć pieniądze na ten czas. A jeśli chodzi o twoją nienawiść to nie powinieneś kłamać, przecież wiem jaki jesteś naprawdę, znałem Lucjusza bardzo dobrze i wiem jak wyglądało wasze życie. Teraz twoja kolej musisz pokazać jej jaki jesteś, a nie jaki powinieneś być wg ojca. A teraz idź do komnaty spać. Zostawiam wam komnaty do waszej dyspozycji. Mróżka będzie przynosić wam posiłki. Ja muszę wyjechać na weekend i wrócę w poniedziałek.
- Dobranoc profesorze – obaj rozeszli się do pokoi

Weekend minął im dosyć szybko i nim się spostrzegli był już poniedziałek i od rana oczekiwali na przybycie Granger i Pottera.